Czy to ofiary obławy augustowskiej?
Pan Andrzej, operator koparki, relacjonuje w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem", że przy niwelacji łagodnego zbocza natknął się na wiele szczątków
ludzkich. – Zbierałem ziemię 30-40 cm i te kości były – relacjonuje.
– Na każdej głębokości się to zdarzało – zaznacza, dodając, że natrafił na
szczątki nawet na głębokości ok. 2,5 metra. Operator mówi, że kości ludzkie
zajmowały przestrzeń kilkunastu metrów na zboczu. Jak rozległe jest miejsce
pochówku? Nie wiadomo. – Trzeba by tę ziemię ruszyć, to byłoby dopiero wiadomo –
przyznaje operator. W pewnym momencie natknął się nawet na czaszkę, która nosiła
ślady sugerujące strzał w potylicę.
– Tak to wyglądało, jakby w czole dziura była, ale czy to przestrzelone, czy
to wybite, trudno mi powiedzieć, bo się na tym nie znam – opowiada nasz
rozmówca. Policja oszacowała wielkość terenu na 200-300 metrów kwadratowych.
Mieszkańcy Chełch opowiadają, że na terenie starej poniemieckiej żwirowni, gdzie
odnaleziono te szczątki, na kości ludzkie natrafiano już wcześniej, m.in. w
latach 60.
Czy mogą to być ofiary jakiejś egzekucji? Na przykład poszukiwani od wielu lat
zamordowani podczas obławy augustowskiej? Pion śledczy Instytutu Pamięci
Narodowej z Białegostoku, który od wielu lat prowadzi w tej sprawie śledztwo,
nie wyklucza tego.
– Ten teren jako miejsce pochówku ofiar obławy jest brany pod uwagę – mówi nam
prokurator Zbigniew Kulikowski, szef pionu śledczego białostockiego oddziału IPN.
Podkreśla, że śledczy weryfikują wszystkie tego typu wiadomości. – Każda
informacja będzie sprawdzana. Na pewno w śledztwie ten teren był analizowany –
zaznacza. – Dopóki się nie ustali na sto procent miejsca pochowku, to każda
wersja jest ważna dla śledztwa – dodaje. Kulikowski mówi, że obecnie są brane
pod uwagę miejsce tuż za granicą białoruską, chociaż pod Oleckiem także mogło
spocząć część ofiar egzekucji.
Jak wskazuje Bogdan Nowacki, wiceprezes Związku Pamięci Ofiar Obławy
Augustowskiej, według dokumentów, do których dotarł rosyjski historyk prof.
Nikita Pietrow, dowódca batalionu egzekucyjnego Smiersz lądował właśnie w
Olecku. Z tej racji istnieją sugestie, że do egzekucji mogło dojść
prawdopodobnie w Puszczy Romnickiej, położonej nieco dalej na północ od wsi
Chełchy. – Niektórzy wskazują nawet okolice tzw. dworku Goeringa – mówi Nowicki.
To już teren położony w obwodzie kaliningradzkim.
– Nadal jest to wielka tajemnica, chcemy dowiedzieć się, gdzie są te doły
śmierci – podkreśla Nowicki. Dodaje, że Związek ma nadzieję, iż Pietrowowi uda
się wydobyć z archiwów FSB informacje na ten temat.
O znalezisku we wsi Chełchy właściciel działki poinformował policję. –
Pracownik, który niwelował grunt pod budowę domu, natknął się na szczątki
ludzkie – powiedział nam oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Olecku asp.
Tomasz Jegliński. – Powiadomiliśmy prokuraturę – dodał.
Na miejsce zjechali przedstawiciele Prokuratury Rejonowej w Olecku oraz
eksperci. Jednak mimo relacji właściciela, że cały teren jest nasycony
szkieletami, odkopano zaledwie dwa. Tymczasem po odjeździe ekipy odnaleziono
jeszcze dwa szkielety. Według prokuratury, pochodzą one z okresu wojennego, ale
nie są to raczej ofiary egzekucji.
– Ich ułożenie wskazuje na normalny pochówek, ręce są ułożone na biodrach,
ponieważ koparka naruszyła położenie szczątków – tłumaczy prokurator Eliza
Maksimik z oleckiej prokuratury.
– To są najprawdopodobniej cmentarne pochówki, to są na pewno cywile, na to
wskazuje guzik, który znaleźliśmy. Zlecone badania antropologiczne wykażą
bliższe szczegóły – informuje prokurator. Maksimik wyklucza, że są to ofiary
obławy augustowskiej. Może na to wskazywać także fakt odnalezienia szczątków
dziecka.
– Czy jest więcej pochówków, trudno powiedzieć – przyznaje prokurator, dodając,
że w tej sprawie prowadzone jest postępowanie.
Podczas obławy augustowskiej w 1945 r. oddziały sowieckie NKWD i Smiersz
aresztowały kilka tysięcy uczestników ruchu oporu. Blisko 600 z nich zostało
rozstrzelanych.
Zenon Baranowski
