Sakra i ingres w Łomży

Diecezja łomżyńska powitała nowego pasterza. Wczoraj sakrę biskupią
przyjął ks. prałat dr Janusz Stepnowski. Uroczystości konsekracyjne połączone
były z ingresem do katedry, kanonicznym objęciem przez niego diecezji
łomżyńskiej.

Uroczystej Mszy św. w katedrze łomżyńskiej przewodniczył ks. kard. Marc Ouellet,
prefekt Kongregacji ds. Biskupów. Gość z Watykanu był również głównym szafarzem
święceń biskupich. Współszafarzami byli nuncjusz apostolski w Polsce ks. abp
Celestino Migliore i ks. bp Stanisław Stefanek, który przez ostatnie piętnaście
lat pasterzował diecezji łomżyńskiej.
Zwracając się do nowego biskupa, nuncjusz apostolski w homilii wzywał go, aby
dla kapłanów swojej diecezji był ojcem, bratem, przyjacielem. Podkreślił, że na
nowego biskupa czeka wspólnota wiernych solidnie utwierdzona w wierze, pełna
ducha gościnności, pracowitości, przywiązania do Kościoła. – Szukaj
potrzebujących, bądź bliski dla wszystkich, ale zaczynaj od najbardziej ubogich
czy to materialnie, czy duchowo, od tych, którzy znajdują się na obrzeżach
Kościoła – zachęcał ks. abp Celestino Migliore.
Na uroczystości przybyli bardzo licznie przedstawiciele polskiego Episkopatu.
Transmitowało je Radio Maryja i Telewizja Trwam.

 

Małgorzata Bochenek

 

***

Kościół był i pozostanie znakiem sprzeciwu
 
Z JE ks. bp. Januszem Stepnowskim, nowym ordynariuszem łomżyńskim,
rozmawia Sławomir Jagodziński

Po latach posługi w Watykanie wraca Wasza Ekscelencja do
macierzystej diecezji łomżyńskiej, aby stanąć na jej czele. To duża zmiana w
życiu kapłana…

– Do tej pory moja posługa w Watykanie miała inny aspekt, była to raczej
praca przy biurku. Teraz trzeba będzie zająć się duszpasterstwem
bezpośrednim, bezpośrednią współpracą z księżmi i ze środowiskiem katolików
świeckich. To na pewno nowy etap w życiu. Pierwsze uczucia, które mi
towarzyszą u progu tej posługi, to odpowiedzialność i nadzieja. Świadomość
wielkiej odpowiedzialności związana jest wprost z pełnieniem posługi biskupa
Łomży i nowymi zadaniami, jakie z niej wypływają. Żywię jednocześnie wielką
nadzieję, bo wiadomo, że bez pomocy Bożej i bez ufności wiele w naszym życiu
kapłańskim nie można zdziałać. Trzeba wszystko złożyć w Jego ręce.

Obejmie Wasza Ekscelencja stolicę biskupią w Łomży z bogactwem
doświadczeń związanych z pracą w Stolicy Apostolskiej. Co szczególnie może
się teraz przydać w posłudze pasterza diecezji?

– Myślę, że kiedy się jest w Polsce, widzi się bardziej aspekt partykularny
Kościoła, na pierwszy plan wysuwa się problematyka związana ze sprawami
polskimi. Tam, w Watykanie, bardziej widoczny jest aspekt uniwersalny
Kościoła. Czasami problemy niektórych Kościołów partykularnych mogą wydawać
się nawet niewielkie, patrząc na to, w jakiej sytuacji jest dzisiejszy
Kościół katolicki w wielu krajach świata. To watykańskie doświadczenie
Kościoła powszechnego jest zatem bardzo ważne i będzie dla mnie dużą pomocą.
Tę świadomość, że wszyscy należymy do ogromnej katolickiej wspólnoty
kościelnej, będę chciał przekazywać i pogłębiać w diecezji łomżyńskiej.

Patrząc przez pryzmat pracy w watykańskiej Kongregacji ds. Biskupów,
co Ekscelencja mógłby powiedzieć o oczekiwaniach wiernych wobec pasterzy
Kościoła?

– Biskup ma być dla ludzi przewodnikiem w świecie, w którym króluje
relatywizm. Pasterz diecezji dla księży jest jak ojciec, który ich prowadzi,
jak brat, bo jest wzięty spośród nich, a czasem też jak lekarz, który leczy
rany. W Łomży wśród księży jest wielu moich kolegów, z którymi byłem w
seminarium, niektórzy byli moimi profesorami. W pewnym sensie jestem ich
bratem, ale będę też dla nich ojcem. Będę przewodził księżom łomżyńskim,
wskazywał im drogę, szukał razem z nimi rozwiązań różnych problemów, jakie
niesie dzisiejsza rzeczywistość.

Zatrzymajmy się chwilę przy tych wyzwaniach. Diecezja łomżyńska to
rodzima diecezja Księdza Biskupa. Jakie dostrzega Ekscelencja największe
zadania dla duszpasterstwa łomżyńskiego?

– Diecezja łomżyńska to diecezja miast, miasteczek i wsi. Ma ona już nie
taką krótką tradycję, bo sięgającą 1925 roku. Choć wydaje się, że jest ona
jednolita, to jednak na jej terenie są różne środowiska. Są np. wsie
szlacheckie, gdzie rodziny mają herby, są też wsie kurpiowskie, środowiska
podmiejskie jak Wyszków, prawie przedmieście Warszawy. Istnieją także małe
środowiska akademickie. Ja jako biskup, a także duszpasterze musimy docierać
do tych środowisk. To jest właśnie podstawowe wyzwanie: być obok ludzi, być
z ludźmi i pracować dla nich, żeby widzieli nasze oddanie dla Kościoła, dla
spraw parafii, dla młodzieży i rodzin.
W naszych diecezjach w Polsce, także w diecezji łomżyńskiej, mamy wielu
młodych księży mogących pracować z rodzinami, z młodzieżą, która w obecnych
czasach tak bardzo potrzebuje duszpasterskiej i wychowawczej troski. Trzeba
zachęcać i stymulować kapłanów do tej tak ważnej posługi. To zainteresowanie
młodzieżą było domeną dotychczasowego ordynariusza łomżyńskiego ks. bp.
Stanisława Stefanka, który zawsze zwracał uwagę na temat rodziny. Będę
chciał nadal realizować ten program w diecezji. To będą z pewnością ciekawe
doświadczenia. Patrzę na to wszystko z nadzieją.

Jak Ksiądz Biskup, jeszcze z perspektywy watykańskiej, odbierał to,
co dzieje się obecnie w Polsce, czyli ataki na krzyż, przejawy
antyklerykalizmu w przestrzeni społeczno-politycznej?

– Włosi żyją własnym życiem, mają własne problemy i trudno im zgłębić
sprawy, którymi my żyjemy. Kiedy wyjechałem na studia w 1985 roku do
Hiszpanii, to po raz pierwszy spotkałem się z antyklerykalizmem na ulicach.
W Polsce nigdy tego nie doświadczyłem. Przyznam, że to był dla mnie szok.

Patrząc na to, co się dzieje w Polsce, widać, że uaktywniły się środowiska,
które są wrogie Kościołowi. Jednocześnie trzeba mieć świadomość, że wrogość
do Kościoła, do głoszonej przez niego Ewangelii, do jego misji i pasterzy
towarzyszyła chrześcijaństwu od początku. Kościół był i pozostanie znakiem
sprzeciwu. My jako duszpasterze musimy się skupić na tym, aby docierać z
ewangeliczną prawdą do wszystkich środowisk, nawet do tych, które są w
stosunku do nas agresywne.
Polska na pewno jest teraz krajem bardzo wielkich przemian. Widać to choćby
na ulicach, gdy wraca się do kraju po kilku miesiącach pobytu za granicą.
Niestety, można też dostrzec negatywne przemiany moralne w rodzinach,
szczególnie gdy te rodziny są rozbite przez rozwody, emigrację. Mam
świadomość, że problemy, które występują w Polsce, są bardziej skomplikowane
teraz niż dawniej, ale jakoś trzeba je rozwiązywać. Ludzie Kościoła nie mogą
załamywać rąk, muszą iść do przodu i pracować zgodnie ze swą apostolską
misją. Księża muszą być autentyczni, ofiarnie pracować dla ludzi, być z nimi
i ich wspomagać. Wierni to docenią. To jest najlepsze antidotum na sztucznie
wzniecany antyklerykalizm.

Ci, którzy tak głośno czasem krytykują Kościół, liczą na to, że dla
świętego spokoju część kapłanów, biskupów ograniczy swe duszpasterskie
oddziaływanie jedynie do terenu świątyni, zakrystii, plebanii…

– Kościół ma prawo przedstawić swą doktrynę społeczną, doktrynę moralną, by
jego głos był słyszalny w przestrzeni publicznej. W tym względzie nie może
pewnych problemów przemilczać, musi mówić prawdę, oceniać rzeczywistość w
świetle Ewangelii. To jest nasze posłannictwo jako biskupów, kapłanów, nawet
wtedy, jeśli ktoś tego nie może strawić, gdy nas atakuje. Po to zostaliśmy
posłani, aby iść i głosić.
Boli to, że najbrzydsze komentarze dotyczące życia Kościoła, jakie można
spotkać choćby w interencie, to niestety komentarze polskie. One są czasem
tak pełne nienawiści, że trudno zrozumieć, skąd to się bierze. W żadnym
kraju nie ma tak czasem wulgarnych wpisów, jeśli chodzi o jakiegoś biskupa
czy o księży. To świadczy o poziomie tych osób, o tym, co mają w sercu. Ci
ludzie jednak też są dla nas wyzwaniem. To właśnie jest pole dla nowej
ewangelizacji, do której zachęca Papież. Świat teraz dość szybko się
zmienia, wymaga to przyspieszonego szukania tych nowych metod dotarcia z
Ewangelią do współczesnego człowieka. Wymaga to jeszcze intensywniejszej
pracy ewangelizacyjnej i duszpasterskiej w parafiach, w szkołach, w różnych
środowiskach.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj