Niemcy grają pierwsze skrzypce
Z posłem Norbertem Barthlem, ekspertem CDU ds. budżetu, rozmawia
Waldemar Maszewski
Czego najbardziej potrzebuje Unia Europejska w dobie kryzysu?
– Teraz potrzebujemy konsekwentnej i stuprocentowo wiarygodnej drogi do
stabilizacji. Konieczne jest ustalenie czegoś w rodzaju kultury stabilności,
która stłumiłaby w zarodku skłonności krajów do nadmiernego zadłużania się. To
jest konieczny warunek, aby utrzymać unię walutową. Teraz znajdujemy się w
punkcie, w którym, jak się wydaje, wszyscy w Unii Europejskiej popierają ten
pogląd i dlatego nadszedł czas, aby przeprowadzić niezbędne reformy, które
bardziej zintegrują polityki fiskalne wszystkich członków Wspólnoty.
A jeśli w praktyce nie uda się wiele osiągnąć, czy jest jakiś plan B,
czy grozi nam rozpad Unii Europejskiej?
– Oczywiście każdy rząd musi być przygotowany na wszelkie ewentualności, ale
chyba nikt nie ma jakiegoś konkretnego planu B, na pewno nie ma takich planów.
Jestem pewien, że Unia się nie rozpadnie.
Coraz więcej niemieckich obywateli pragnie powrotu marki. Czy nie
powinniśmy się zastanowić nad powrotem do narodowych walut?
– Z całych sił pracujemy nad tym, aby utrzymać euro. Powrót do starych
narodowych walut byłby dla gospodarek w Europie katastrofą, a już szczególnie
dla Niemiec oznaczałby wielką katastrofę. Wtedy zarówno przedsiębiorstwa
stanęłyby przed obliczem bankructw, jak i rynki finansowe, ponadto dramatycznie
wzrosłoby przy takim rozwiązaniu bezrobocie i załamałby się cały system
bezpieczeństwa socjalnego.
A co z euroobligacjami?
– Temat euroobligacji nie jest obecnie istotny, przede wszystkim potrzebujemy
klarownych i wiążących zasad działania, aby utrzymać stabilność monetarną we
wszystkich państwach członkowskich. Widać wyraźnie, że obecne rozwiązania i
zastosowanie jedynie Paktu Stabilizacji jest niewystarczające. Niezbędnych
reform nie przeprowadzimy bez zmian traktatów unijnych. To jest podstawowy i
centralny cel dzisiejszych politycznych działań i negocjacji. Do przezwyciężenia
kryzysu euroobligacje nie wystarczą.
Czyli wspiera Pan kurs w tej sprawie niemieckiego rządu?
– Tak, kanclerz Angela Merkel nakreśliła w Bundestagu w oświadczeniu rządowym
jasną ścieżkę wychodzenia z kryzysu, którą w pełni popieram.
Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski przekonywał w Berlinie, że to
Niemcy powinny ratować strefę euro…
– Nie słyszałem go osobiście, lecz tylko z przekazów. Ale faktem jest, że to
Niemcy odgrywają pierwszoplanową rolę w stabilizacji euro. I warto docenić to, w
jaki sposób polski minister spraw zagranicznych ocenił niemieckie zaangażowanie
w tej kwestii. Uważam te słowa za dowód wyjątkowych, poprawnych i ufnych
stosunków pomiędzy Polską i Niemcami.
Dziękuję za rozmowę.
