Pacjenci piszą do rzecznika
Rzecznik Praw Obywatelskich nie będzie interweniować w sprawie ustawy
refundacyjnej.
List z prośbą o podjęcie interwencji do Rzecznika Praw Obywatelskich wysłało
Stowarzyszenie "Życie po przeszczepie". Niepokój chorych budzą kolejne zapisy
ustawy, które wprowadzają sztywne urzędowe ceny leków refundowanych. Chorzy po
przeszczepach obawiają się wzrostu cen preparatów immunosupresyjnych
zapobiegających odrzuceniu nowych narządów. Dotąd za wszystkie te leki płacili
kwoty ryczałtowe. Ustawa, która ma wejść w życie 1 stycznia 2012 roku, zakłada,
że tylko tańsze specyfiki będą refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jeśli
natomiast pacjent zechce albo będzie musiał przyjmować inny, droższy lek,
dopłaci różnicę z własnej kieszeni. Zapisy ustawy zakazują też wprowadzania
przez apteki jakichkolwiek upustów, ponadto żadnego leku refundowanego nie
będzie można sprzedać taniej, niż ustali to resort zdrowia z producentem. Chorzy
liczyli na reakcję RPO, której rezultatem byłaby albo nowelizacja ustawy, albo
skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie jej
niezgodności z Ustawą Zasadniczą. Rzecznik Praw Obywatelskich tą kwestią się nie
zajmie. – Na dzień dzisiejszy rzecznik nie ma podstaw, by interweniować. Z
punktu widzenia rzecznika, gdy kwestia rozbija się o finanse, w tym zakresie nie
interweniujemy. Na jakim pułapie, jak finansować dane leki – to jest poza
kompetencjami rzecznika, tu jest wymagana wiedza specjalistyczna, medyczna –
usłyszeliśmy w biurze prasowym RPO. Biuro przyznaje, że jest zasypywane skargami
pacjentów, nie tylko po przeszczepie, ale też cukrzyków, osób niepełnosprawnych,
które korzystają z pewnych dofinansowań. – Wszędzie brakuje pieniędzy i każdy
skarży się na zbyt niski poziom finansowania – informuje Biuro, zaznaczając, że
rzecznik uważnie te skargi obserwuje. – Na dzień dzisiejszy my nie podejmujemy
żadnej interwencji, dlatego że nie mamy ku temu podstaw. Możemy odnieść się do
konkretnych sytuacji, gdy ustawa wejdzie w życie i jej przepisy będą stosowane w
konkretnych sytuacjach, mając konkretne przykłady złego, wadliwego
funkcjonowania prawa, gdy będzie ono zamykać dostęp do leków pewnej grupie
chorych – zakłada Biuro. – Jestem zawiedziony taką postawą rzecznika. Sądziłem,
że jest to organ powołany po to, by bronić pacjentów. Jest nas około 12 tys., a
więc cała grupa ludzi, których nie będzie stać na wykup podstawowych leków –
komentuje Eugeniusz Rydel, członek zarządu Stowarzyszenia "Życie po
przeszczepie". Andrzej Jaworski (PiS) z sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw
Człowieka podkreśla z kolei, że zgodnie z Konstytucją podstawowym zadaniem
rzecznika jest stanie na straży wolności oraz praw człowieka i obywatela
określonych w prawodawstwie. Zadanie to rzecznik realizuje przez badanie, czy na
skutek działania lub zaniechania organów, organizacji albo instytucji
zobowiązanych do przestrzegania i realizacji wolności człowieka i obywatela nie
nastąpiło naruszenie prawa oraz zasad współżycia i sprawiedliwości społecznej i
– w razie stwierdzenia takiego naruszenia – podejmowanie stosownych działań. Do
RPO może zwrócić się każdy. – Czekanie na realizację pewnych uchwał prawa to nie
tędy droga. Ci ludzie obawiają się realizacji ich leczenia w przyszłości.
Sytuacja w służbie zdrowia jest tragiczna, stąd te niepokoje. Doszliśmy do
pewnego absurdu w traktowaniu pacjentów, mam na myśli wydłużone kolejki do
specjalistów, niedofinansowanie służby zdrowia. Jeśli wątpliwe jest, czy kogoś
będzie stać na wykupienie leków, to znaczy, że wszystkie osoby, które podejmują
tego typu działanie, działają przeciwko konkretnemu pacjentowi, którego to
podstawowe prawo obywatelskie, jakim jest dostęp do powszechnej opieki
zdrowotnej, zostanie naruszone – komentuje Jaworski.
Anna Ambroziak
