Putin wygra w marcu
Termin ten wynika z konstytucji. Uchwała daje początek dalszym
czynnościom związanym z wyborami prezydenckimi. Termin wyborów był już tak
naprawdę znany od dawna, podobnie jak nazwisko głównego kandydata. O powrót na
Kreml będzie się ponownie ubiegał obecny premier Władimir Putin, który jest też
niekwestionowanym faworytem i praktycznie pewnym zwycięzcą. Z kandydowania na
drugą kadencję zrezygnował obecny prezydent Dmitrij Miedwiediew, który ma zostać
premierem. Putin pełnił już funkcję głowy państwa przez dwie kadencje 2000-2004
i 2004-2008. Począwszy od marcowych wyborów, kadencja prezydenta została w
wyniku zmian w konstytucji wydłużona do 6 lat. Putin będzie więc rządził do 2018
lub nawet 2024 roku.
Poza nim pewnymi kandydatami są przywódca komunistów Giennadij Ziuganow i
nacjonalistów Władimir Żyrinowski. Prawdopodobnie wystartują też lider
centrolewicowej Sprawiedliwej Rosji Siergiej Mironow oraz szefowie pozostałych
trzech zarejestrowanych partii. O prezydencki fotel mogą ubiegać się kandydaci
niezależni, jednak wymóg zebrania 2 mln podpisów pod kandydaturą stanowi bardzo
poważną barierę dla pretendentów, za którymi nie stoi zorganizowana struktura
terenowa. 4 grudnia, odbędą się natomiast wybory parlamentarne. Jedna Rosja
liczy na utrzymanie większości dwóch trzecich miejsc w Dumie Państwowej.
Tymczasem sondaż niezależnego Instytutu Lewady przewiduje, że partia Putina i
Miedwiediewa otrzyma tylko 51 proc. głosów, przy czym obserwuje się tendencję
spadkową. Putin ostrzegł, że sugerowane przez sondaż niepowodzenie kierowanej
przez niego partii mogłoby spowodować wystąpienie kryzysu takiego jak w Grecji i
Portugalii. Jego zdaniem, nieosiągnięcie znacznej większości przez Jedną Rosję
może doprowadzić do destabilizacji i nieefektywnego zarządzania państwem. –
Zbliżyłoby to nas do granicy, którą już przekroczyli nasi partnerzy w UE – mówił
premier, zaznaczając, że również osiągnięcie zwykłej większości nie będzie dla
Jednej Rosji klęską.
Kampania Jednej Rosji prowadzona jest z wielkim rozmachem, kandydaci
wykorzystują wszelkie okazje, aby pokazać siebie i ugrupowanie. Przy tym próbują
przedstawiać się jako siła rozwiązująca praktyczne problemy obywateli. Na
listach rządzącej partii przeważają urzędnicy i osoby związane z władzą w
różnych instytucjach publicznych. Ich nagła aktywność i troska o sprawy
społeczne bywa źle odbierana przez obywateli. Odnotowano wiele przypadków
wygwizdania, a nawet przepędzania "jedinorossów" z publicznych zebrań. Coraz
więcej wyborców określa ugrupowanie Putina mianem "partii oszustów i złodziei".
Piotr Falkowski
