Monti na kryzys

Berlusconi podał się do dymisji w sobotę wieczorem. Prezydent Giorgio
Napolitano natychmiast ją przyjął. Bezpośrednią przyczyną rezygnacji premiera po
trzech i pół roku pracy była utrata przez centroprawicową koalicję rządową
większości w Izbie Deputowanych, co ujawniło głosowanie nad absolutorium 8
listopada. Kryzys koalicyjny wybuchł, gdy z macierzystej partii premiera (Lud
Wolności) odeszła grupa polityków, która zarzucała mu niezdolność do rządzenia w
chwili poważnego kryzysu finansów państwa. Berlusconi, tak jak zapowiadał,
ustąpił ze stanowiska zaraz po uchwaleniu przez obie izby parlamentu ustawy o
stabilizacji finansów zawierającej pakiet działań antykryzysowych. Napolitano
niezwłocznie ją podpisał.

Zanim premier udał się do Kwirynału na spotkanie z prezydentem, przewodniczył
ostatnim, pożegnalnym obradom rady ministrów i spotkał się z kierownictwem
swojej partii. Kryzys rządowy rozpoczęty dymisją Berlusconiego trwał bardzo
krótko i zakończył się już wczoraj desygnowaniem na premiera ekonomisty Mario
Montiego. Ma to uspokoić nerwowo reagujące rynki. Nieformalne, symboliczne
przekazanie rządów nastąpiło już w sobotę podczas obiadu, na który Silvio
Berlusconi zaprosił swojego następcę.
Przez całą niedzielę trwały konsultacje prezydenta z ugrupowaniami koalicji i
opozycji na temat powołania nowego gabinetu. Monti utworzy rząd określany mianem
prezydenckiego, gdyż to Giorgio Napolitano wysunął jego kandydaturę i nalegał na
takie właśnie rozwiązanie kryzysu, bez konieczności przeprowadzania
przedterminowych wyborów. Plany powołania rządu Mario Montiego postanowiły
poprzeć, choć nie bez wahań i wątpliwości, macierzysta partia Berlusconiego Lud
Wolności, a także ugrupowania opozycji: centrolewicowa Partia Demokratyczna,
postchadecka Unia Centrum, prawicowy ruch Przyszłość i Wolność. Stanowczo temu
rządowi sprzeciwia się zaś współrządząca dotychczas Liga Północna.
– Po rządzie Mario Montiego można się spodziewać przede wszystkim
przeprowadzenia pewnych reform gospodarczych. Myślę, że zarówno lewica, jak i
prawica będą skupione wokół walki z kryzysem finansów. Będzie to więc raczej
rząd jedności narodowej na wzór grecki, który jako priorytet będzie traktował
sprawy gospodarcze, natomiast kwestie społeczne, polityczne czy światopoglądowe
zostaną odsunięte na dalszy plan, dopóki sytuacja ekonomiczna nie osiągnie
pewnej stabilizacji – komentuje dr Mariusz Affek, historyk zajmujący się
problematyką włoską. W ocenie naszego eksperta, może to potrwać długo. – Obawiam
się, że kryzys gospodarczy będzie dotyczył Włoch w dłuższej perspektywie, nawet
dziesięcioleci. W przyszłości, dopóki niebezpieczeństwo załamania finansowego
nie będzie zażegnane, rządy wielopartyjne pod kierownictwem Mario Montiego mogą
być dość solidarne. A potem prawdopodobnie wrócą dawne waśnie – dodaje. Jak
wskazuje Affek, także centrolewica jest obecnie rozbita i nie będzie w stanie
przedstawić spójnej alternatywy dla centroprawicowego bloku.
Odejściu szefa włoskiego rządu towarzyszyły wielotysięczne manifestacje jego
przeciwników w centrum Rzymu, przed Pałacem Prezydenckim na Kwirynale, a także
przed kancelarią premiera w Palazzo Chigi i prywatną rezydencją szefa rządu.
Najwięcej ludzi zebrało się na Kwirynale, gdzie symbolicznie żegnano przybyłego
tam premiera, rzucając monetami. Wznoszono okrzyki: "Berlusconi do domu" i
"Bufon". W związku z tymi demonstracjami na ulicach Rzymu zgromadziły się
ogromne siły policji. Sam premier powiedział, że jest "głęboko rozgoryczony"
wiecami jego przeciwników. Pałac Prezydencki opuścił bocznym wyjściem po
rozmowie z Napolitano, by uniknąć spotkania z tłumami.
Kryzys, który doprowadził do upadku rządu Berlusconiego, ujawnił się już latem
bieżącego roku podczas prac nad programem oszczędnościowym gabinetu. Przyjęcie
tego planu i wprowadzenie polityki zaciskania pasa okazało się konieczne w
związku z rekordowym zadłużeniem finansów publicznych przekraczającym włoski PKB
o 20 procent. W połowie lipca, w sytuacji chaosu i zaciekłych sporów w
centroprawicowej koalicji, rząd Berlusconiego opracował pierwszą wersję
oszczędnościowego programu antykryzysowego. Zakładano, że w ciągu trzech lat
przyniesie oszczędności na poziomie ponad 70 mld euro. Koalicja wystąpiła
również z inicjatywą wprowadzenia do konstytucji zapisu o wymogu utrzymywania
dyscypliny budżetowej.
Na te ambitne zapowiedzi cieniem kładł się otwarty spór Berlusconiego z
ministrem finansów Giulio Tremontim dotyczący założeń polityki gospodarczej.
Podczas gdy giełdy nerwowo reagowały na wszystkie koalicyjne zawirowania, obaj
politycy unikali się nawzajem. Program oszczędnościowy był nieustannie
korygowany. Na początku września parlament uchwalił jego nową wersję. Jednak
zaczęło dochodzić do coraz silniejszych sporów w koalicji, przede wszystkim w
związku z kolejnymi niepopularnymi planami oszczędnościowymi. Pojedynczy
deputowani zaczęli opuszczać Lud Wolności. Jeszcze 13 października Berlusconi
uzyskał wotum zaufania dla swojego rządu, jak się okazuje po raz ostatni.
Podczas swojego wystąpienia w Izbie Deputowanych premier mówił, że jego odejście
pogłębiłoby kryzys.
Kryzys nastąpił jednak i bez tego. Podczas gdy unijni partnerzy domagali się
bardziej radykalnych reform, koalicyjna Liga Północna Umberto Bossiego zagroziła
odejściem. Partnerzy koalicyjni nie chcieli się zgodzić przede wszystkim na
podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. Ostre spory polityczne fatalnie
wpłynęły na rynki. Oprocentowanie 10-letnich włoskich obligacji zaczęło zmierzać
ku uważanemu za krytyczny poziomowi 7 procent. O upadku rządu Berlusconiego
przesądziło głosowanie w Izbie Deputowanych 8 listopada nad sprawozdaniem z
wykonania budżetu za ubiegły rok. Zostało ono wprawdzie uchwalone, bo opozycja
nie wzięła w nim udziału, ale okazało się, że koalicja utraciła większość.
Silvio Berlusconi był najdłużej urzędującym premierem w historii republiki,
która po upadku Mussoliniego miała prawie 70 rządów. Urodził się w 1936 roku w
Mediolanie. Jest z wykształcenia prawnikiem. Zanim wszedł do polityki, osiągał
sukcesy jako przedsiębiorca. Stał się potentatem na rynku mediów i reklamy,
posiada także znaczący udział w sektorze banków i ubezpieczeń, jest właścicielem
klubu piłkarskiego AC Milan. Po raz pierwszy został premierem po wygraniu
wyborów w 1994 roku.
Znany z bezpośredniego języka, gaf i nieszablonowych zachowań polityk łączył
aktywność publiczną z czynnym prowadzeniem biznesu. Znane są liczne jego procesy
w sprawach korupcyjnych, a ostatnio także obyczajowych. Berlusconi był premierem
czterokrotnie, za każdym razem wybierany po wyraźnej kompromitacji lewicy.
Chociaż Włosi mieli dość jego ekscentryzmu, to wpływy i pieniądze biznesmena,
który został politykiem, pozwalały scalać włoską centroprawicę, a jego rządy
wielokrotnie ratowały kraj od chaosu i kryzysu.
W polityce zagranicznej linia Berlusconiego była bardzo prorosyjska. Uważa się
za przyjaciela Putina. – Próbował być jednym z kierowników europejskiej polityki
wschodniej. Włochy zresztą zawsze były zorientowane raczej na Wschód. Chociażby
poprzez inicjatywy, takie jak Grupa Pentagonale [obecnie Inicjatywa
Środkowoeuropejska – red.], w której uczestniczy też Polska. Nie jest to więc
dużym zaskoczeniem, zważywszy, że Włochy chciały być pomostem między Wschodem a
Zachodem i jako państwo realizowały to konsekwentnie od dziesięcioleci –
wyjaśnia dr Mariusz Affek. Charakterystyczna była też przyjaźń Berlusconiego z
Muammarem Kaddafim.
W ostatnich latach zaufanie do Silvio Berlusconiego zdecydowanie spadło. Okazało
się, że Włosi, podobnie jak Grecy, żyją ponad stan i wkrótce mogą stracić
zdolność spłacania zobowiązań. Po wieloletnich błędach nie pozostało nic innego,
jak wprowadzić drastyczne oszczędności w sferze usług publicznych (podniesienie
wieku emerytalnego, wzrost podatków i zniesienie dotychczasowych ulg, nowe
opłaty w służbie zdrowia itd.). Zarówno społeczeństwo, jak i polityczni
partnerzy zażądali odejścia Berlusconiego. Problemy ekonomiczne państwa jednak
się nie zakończyły i nowy rząd, mający działać do końca kadencji w 2013 roku,
będzie musiał je rozwiązywać.

 

Piotr Falkowski

drukuj