Ostatni taki pilot
19 października 2011 r. w wieku 97 lat zmarł gen. Tadeusz Sawicz –
ostatni żyjący pilot, obrońca Warszawy, ostatni żyjący polski uczestnik Bitwy o
Anglię, ostatni żyjący polski pilot latający w lotnictwie amerykańskim, ostatni
żyjący dowódca skrzydła myśliwskiego.
Tadeusz Sawicz urodził się 13 lutego 1914 r. w Warszawie, w rodzinie Władysława
i Heleny z domu Płotnickiej. Jego ojciec był znanym lekarzem wojskowym, w
okresie międzywojennym pracował w Centrum Badań Lotniczo-Lekarskich, popularnej
"Cebuli". Tadeusz Sawicz w 1933 r. zdał maturę i po ukończeniu kursu unitarnego
na początku 1934 r. wstąpił do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. 15
października 1936 r. został promowany na stopień podporucznika pilota, a
następnie skierowany do 111. Eskadry Myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki,
słynnej "Gwiaździstej Eskadry", co było traktowane jako wyróżnienie. Rok później
został przeniesiony do sąsiedniej 114. Eskadry Myśliwskiej. Tu zetknął się ze
służącym w 113. Eskadrze, a później w dowództwie IV/1 Dywizjonu Myśliwskiego
(Eskadry 113. i 114.), podporucznikiem Aleksandrem Gabszewiczem. Od tej pory ich
losy będą się stale przeplatać.
Wojenna służba
Wybuch wojny zastał Sawicza w Warszawie, dokąd udał się służbowo z lotniska
polowego w Poniatowie, dlatego do akcji wszedł dopiero w godzinach
popołudniowych. W zaciętej walce, jaka rozegrała się nad Warszawą, uszkodził
Messerschmitta 109. Trzy dni później, po zestrzeleniu porucznika Jerzego
Szałowskiego, został zastępcą dowódcy 114. Eskadry. W następnych dniach odniósł
kilka zwycięstw nad samolotami niemieckimi.
14 września Sawicz poleciał z rozkazami Naczelnego Wodza, marszałka Edwarda
Rydza-Śmigłego dla gen. Juliusza Rómmla, dowódcy Armii Warszawa. Po lądowaniu na
będącym pod niemieckim ostrzałem lotnisku mokotowskim i doręczeniu przesyłki
wystartował w drogę powrotną, wioząc pocztę zwrotną. Udało mu się ją doręczyć
marszałkowi Rydzowi-Śmigłemu dopiero w Rumunii.
Kampanię wrześniową zakończył 17 września, gdy na czele ostatnich samolotów
Eskadry przeleciał do Rumunii. Stąd przez Jugosławię i Włochy przedostał się do
Francji, gdzie awansowano go do stopnia porucznika. Po przeszkoleniu na nowy
sprzęt, na początku czerwca 1940 r. został przydzielony do klucza myśliwskiego
porucznika Aleksandra Gabszewicza, operującego przy francuskim III/10 Dywizjonie
Myśliwskim w Deauville. Sawicz wykonał kilkanaście lotów, nie miał jednak
kontaktu z wrogiem. Po kapitulacji Francji przeleciał swoim samolotem do
Algieru, skąd koleją dostał się do Casablanki, z której odpłynął na Wyspy
Brytyjskie.
Na wyspie ostatniej nadziei przeszedł przyspieszone szkolenie i pod koniec
października 1940 r. został przydzielony do 303. Dywizjonu Myśliwskiego im.
Tadeusza Kościuszki. Jednostka ta w tym okresie stacjonowała w Szkocji, a jej
głównym zadaniem było szkolenie polskich lotników i przy okazji wykonywanie
lotów patrolowych. Sawicz wykonał taki lot 30 października, co pozwoliło go
zakwalifikować jako czynnego uczestnika Bitwy o Anglię.
Cztery miesiące później Sawicz został przeniesiony do nowo formowanego 316.
Dywizjonu Warszawskiego, w którym służył jego przyjaciel Aleksander Gabszewicz.
1 kwietnia 1941 r. Gabszewicz wraz z podporucznikiem Bohdanem Anderszem
zestrzelili Heinkla 111 atakującego brytyjską żeglugę, tym samym odniósł
pierwsze zwycięstwo dla Dywizjonu. Osiem dni później Sawicz w podobnych
okolicznościach samodzielnie zestrzelił taki sam samolot. Uratowało się trzech z
czterech niemieckich lotników. Towarzyszący mu podporucznik Andersz nie miał
szansy wziąć udziału w walce.
W listopadzie 1941 r. świeżo awansowany do stopnia kapitana objął dowództwo
eskadry w 316. Dywizjonie, dowodzonym przez… Gabszewicza. W 1942 r. na dowódcę
drugiej eskadry został wyznaczony jeden z czołowych wówczas myśliwców Stanisław
Skalski. Ciekawostką jest, że wszyscy trzej dosłużyli się generalskich szlifów,
choć od zupełnie różnych reżimów – Gabszewicz od rządu emigracyjnego, Skalski w
PRL, zaś Sawicz od prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Na początku czerwca 1942 r. został skierowany w charakterze instruktora do
Polskiej Szkoły Myśliwskiej w Grangemouth. Pod koniec września objął dowództwo
315. Dywizjonu Myśliwskiego Dęblińskiego w podlondyńskim Northolt. W tym okresie
do Inspektoratu Polskich Sił Powietrznych zgłosił się młody amerykański
porucznik Francis Gabreski ps. "Gabby", który, choć wziął już udział w akcji nad
Pearl Harbor, uznał, że jego doświadczenie jest niewystarczające, i wyraził chęć
odbycia stażu w jednym z polskich dywizjonów. "Gabby" trafił do dywizjonu
Sawicza, gdzie szybko podszlifował język polski i zdobył tak potrzebne
doświadczenie. Po powrocie do lotnictwa amerykańskiego sukcesywnie budował swoje
konto zwycięstw.
W kwietniu 1943 r. Sawicz zostaje zastępcą kapitana Wojciecha Kołaczkowskiego,
dowódcy I Polskiego Skrzydła Myśliwskiego w Northolt. W lipcu 1943 r. odchodzi
na odpoczynek, najpierw jako oficer łącznikowy, a od października instruktor w
Polskiej Szkole Myśliwskiej.
Awansowany do stopnia majora, w kwietniu 1944 r. został skierowany na staż do
lotnictwa amerykańskiego. Wkrótce postarał się o przydział do 61. Dywizjonu
Myśliwskiego dowodzonego przez Francisa Gabreskiego. "Gabby", nie mając
odpowiedniej liczby doświadczonych lotników amerykańskich, znalazł rozwiązanie,
ściągając swoich polskich kolegów. Sawicz latał tam wraz z Tadeuszem Anderszem,
zmarłym niedawno ostatnim żyjącym polskim asem myśliwskim Bolesławem Gładychem,
Zbigniewem Janickim, Witoldem Łanowskim i Kazimierzem Rutkowskim.
W kwietniu 1944 r. został mianowany dowódcą III Polskiego Skrzydła Myśliwskiego,
jednostki etatowej składającej się wówczas tylko z 316. Dywizjonu Myśliwskiego.
Wziął udział w obronie Londynu przed niemieckimi pociskami samosterującymi V1.
W październiku 1944 r. został skierowany do 131. Skrzydła Myśliwskiego
dowodzonego przez podpułkownika Gabszewicza, na stanowisko tzw. latającego
dowódcy skrzydła, składającego się z Dywizjonów 302, 308 i 317. W ramach tej
jednostki wziął udział w walkach o wyzwolenie Belgii i Holandii. 1 stycznia 1945
r. jego lotnicy stoczyli zacięty bój z atakującymi alianckie lotniska myśliwcami
Luftwaffe. Operacja Bodenplatte okazała się klęską, a polscy myśliwcy odnieśli
ostatni wielki sukces w tej wojnie. Sam Sawicz, przebywając na ziemi, nie mógł
wziąć udziału w walce.
Przemieszczając się za posuwającym się frontem, wiosną 1945 r. polscy myśliwcy
weszli na terytorium Niemiec, zaś po zakończeniu działań wojennych pozostali w
charakterze części wojsk okupacyjnych. Sawicz swoją funkcję pełnił do 16 lipca
1945 r., kiedy to ponownie został dowódcą III Polskiego Skrzydła Myśliwskiego,
składającego się z Dywizjonów 303 i 316. Na stanowisku tym pozostawał do marca
1946 roku.
Na emigracji
W maju 1947 r. został zdemobilizowany i wstąpił do Polskiego Korpusu
Rozmieszczenia, formacji mającej przygotować polskich żołnierzy do powrotu do
cywila. Początkowo próbował swoich sił jako rolnik, ale podobnie jak wielu
pozostałych świeżo upieczonych farmerów, nie dawał sobie zbytnio rady. Ratunkiem
okazało się… wzrastające zagrożenie sowieckie. W latach 50. amerykańscy
planiści zorientowali się, że sowieckie bombowce mogą bez problemu zaatakować
terytorium USA. lecąc nad biegunem północnym. Dla zażegnania zagrożenia, w
porozumieniu z rządem Kanady, Amerykanie rozpoczęli budowę sieci radarów
wczesnego ostrzegania. Do umieszczonych za kołem podbiegunowym stacji można było
dotrzeć w zasadzie tylko drogą lotniczą. Oprócz pilotów potrzebny był
wykwalifikowany personel naziemny do obsługi i organizacji lotów. W tym
charakterze Sawicz został zatrudniony przez kolegę z Dywizjonu 316 Bolesława
Rychlickiego, kierującego czarterową linią lotniczą Wheeler Airlines, należącą
do jego teścia Toma Wheelera. Niedogodnością, którą Sawicz szczególnie
zapamiętał z tego okresu, była konieczność zakupu zapasów na całą zimę, podczas
której bazy były praktycznie odcięte od zewnętrznego świata.
Wheeler Airlines w 1964 r. zostały wraz z personelem przejęte przez linię
lotniczą Nordair, w związku z czym Sawicz formalnie zmienił swojego pracodawcę.
Po zakończeniu pracy w Nordair, Sawicz znalazł zatrudnienie jako doradca i
konsultant lotnictwa cywilnego w krajach Ameryki Łacińskiej. Po przejściu na
emeryturę osiadł w Kanadzie, pod Toronto. Po 1989 r. rozważał powrót do kraju,
ale ostatecznie się na to nie zdecydował, był jednak w Warszawie częstym
gościem.
3 maja 2006 r. postanowieniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego został mianowany
generałem brygady. Nie był to pierwszy wniosek, pozostałe składane za
poprzedniej prezydentury nie zostały zrealizowane.
W ostatnich latach ze względu na wiek aktywność generała Sawicza uległa
ograniczeniu.
Prochy gen. Sawicza mają zostać złożone w grobie rodzinnym na warszawskich
Powązkach wraz z rodzicami i poległą w Powstaniu Warszawskim siostrą.
Generał brygady pilot Tadeusz Sawicz odznaczony został Krzyżem Srebrnym Orderu
Wojennego Virtuti Militari, czterokrotnie Krzyżem Walecznych, angielskim
Distinguished Flying Cross, amerykańskimi Distinguished Flying Cross i Air
Medal, francuskimi Croix du Combattant i Croix du Combattant Volontaire oraz
holenderskim Vliegerkruis. Zaliczono mu zestrzelenie trzech samolotów wroga i
uszkodzenie czterech innych.
Franciszek Grabowski
publicysta
