Czasy wołają o radykalizm i miłość
Z JE ks. abp. Józefem Michalikiem, przewodniczącym Konferencji Episkopatu
Polski, metropolitą przemyskim, rozmawia Sławomir Jagodziński
Obchodzi Ksiądz Arcybiskup 25-lecie sakry biskupiej. Jakie były pierwsze
myśli i refleksje po ogłoszeniu papieskiej nominacji, jakie były plany i
nadzieje, czy one się zrealizowały?
– Podobne jak przy święceniach kapłańskich, czyli maksymalizm w służbie Panu
Bogu, Kościołowi, ludziom. Poczucie realizmu po ponad 20 latach kapłaństwa
kazało mi myśleć bardziej konkretnie i patrzeć na siebie pokorniej. Stąd swoje
plany i programy duszpasterskie postanowiłem uczynić bardziej konkretnymi.
Miałem już wtedy dodatkowe doświadczenie pracy na parafii, w seminarium i w
kurii, a także rektorskiej w Papieskim Kolegium Polskim w Rzymie oraz
ośmioletnie doświadczenie pracy w Papieskiej Radzie ds. Laikatu w sekcji
młodzieżowej, gdzie organizowaliśmy pierwsze wielkie spotkanie bł. Jana Pawła II
z młodzieżą. Jakie były konkretne, osobiste plany i czy się zrealizowały? Na to
pytanie bardziej obiektywnie są w stanie odpowiedzieć księża i ludzie, wśród
których żyję.
Ordynariuszem gorzowskim mianował Waszą Ekscelencję bł. Jan Paweł II, który
także 16 października 1986 roku udzielił Ekscelencji w Watykanie sakry
biskupiej. W jakich sferach postać i świadectwo Papieża Polaka szczególnie
wpłynęły na kształt posługi pasterskiej Księdza Arcybiskupa?
– Wzorce osobowościowe i duszpasterskie są niezwykle ważne w życiu każdego
księdza i każdego człowieka wiary. Miałem szczęście do ludzi niezwykłych w moim
życiu. Wielu z nich to święci naszych czasów: bł. Jan Paweł II, bł. Matka Teresa
z Kalkuty i inni (liczni!) są kandydatami na ołtarze, a wielu z nich jeszcze
żyje, ale to giganci duchowi. Niestety, niełatwo sprostać ideałom, które
głosili.
Początkowo wydawało mi się, że w tej samej sprawie najwięcej zależy ode mnie, od
mojej pracy, pilności, gorliwości, ale z upływem lat wyrastam z tego myślenia. I
to uważam za dar starszego wieku. Najważniejszą funkcję w naszej posłudze pełni
Ktoś inny. My jesteśmy sługami, współpracownikami, jakże często lichymi.
Jednakże czuję potrzebę dania świadectwa, że bł. Jan Paweł II był i jest w moim
życiu osobą niezwykle ważną. Jego ludzki wymiar promieniował dobrocią,
autentyzmem żywej wiary i mądrością, która źródło miała w zjednoczeniu z
Chrystusem. A jego pobożność do Matki Najświętszej uratuje Kościół XXI wieku.
W swym nauczaniu arcybiskupim nie stroni Wasza Ekscelencja od problematyki
społecznej, medialnej, narodowej, a także od wskazywania na to, co jest złe, a
co dobre w naszym życiu politycznym. Czy nie uważa Ksiądz Arcybiskup, że w
czasie "dyktatury relatywizmu" (Benedykt XVI) głos biskupów w tych sprawach jest
coraz bardziej potrzebny i oczekiwany przez katolików, którzy coraz częściej
czują się dyskryminowani i obrażani we własnym kraju?
– W Polsce wszyscy katolicy są uczniami bł. Jana Pawła II, Sługi Bożego ks.
kard. Stefana Wyszyńskiego, ks. Piotra Wawrzyniaka i tylu innych społeczników,
którzy za Panem Jezusem powtarzali, że życia nie wolno odłączać od wiary, bo
wtedy i jedno, i drugie kuleje. Uważam, że biskupi polscy nie stronią od
trudnych tematów społecznych, moralnych także dzisiaj. Mimo że nie zawsze
znajdują posłuch i że nie rozwiążą nabrzmiałych trudności (rośnie bezrobocie,
szkodliwe prywatyzacje, zanik kultury bycia etc.), to jednak dobrze, że pełnią
swoją funkcję i budzą sumienia.
Uroczystości jubileuszowe, które z udziałem Episkopatu Polski odbędą się w
Przemyślu i będą połączone z dziękczynieniem za beatyfikację Jana Pawła II, to z
jednej strony okazja do refleksji na temat dotychczasowej posługi biskupiej, a z
drugiej spojrzenia w przyszłość. Na co w swojej posłudze zarówno metropolity
przemyskiego, jak i przewodniczącego Episkopatu położy Ksiądz Arcybiskup
szczególny nacisk?
– Pogłębienie wiary własnej i budzenie radości z prawdy, że nasz Bóg jest Bogiem
Miłości, że Jezus – Boży Syn, to Emmanuel – Bóg z nami, że grzech nie jest
największym nieszczęściem, ale trwanie w nim prowadzi do zguby…, to są wielkie
światła nadziei, które warto głosić ludziom. Podnosić ich na duchu, uczyć, jak
żyć, aby nie stracić nadziei i zbawić się… Czy dam radę poderwać ludzi do
życia wiarą?
Kościół potrzebuje dziś powszechnej mobilizacji sił. Wiarę ożywiać powinniśmy
wszyscy – biskupi, księża, zakony, ojcowie i matki. Trzeba tworzyć atmosferę
życzliwości społecznej wobec wiary i jej wymagań. Czasy dzisiejsze wołają o
radykalizm i miłość, bo radykalizm wymagań bez miłości i wyrozumiałości wobec
słabości i grzechów ludzi nie jest Chrystusowy.
Wielkim wyzwaniem, jakie stawia Ojciec Święty przed Kościołem na dziś, jest
kwestia nowej ewangelizacji – dotarcia do środowisk zlaicyzowanych, obojętnych,
a może nawet wrogich wierze. Widzimy to także coraz wyraźniej w naszej
Ojczyźnie. Jak to wezwanie powinno być konkretnie podjęte w polskich diecezjach?
– Ewangelia jest żywym słowem Jezusa od dwóch tysięcy lat, tylko jej znajomość
jest niekiedy bardzo płytka albo wprost powierzchowna. Tymczasem piękna
Ewangelii trzeba szukać we własnym sercu, w sumieniu, w przeżywanej wewnętrznej
bliskości z Jezusem. Potrzebna jest i praca intelektualna, i wspólnota w
przeżywaniu poszukiwań, potrzebni są przewodnicy – liderzy, którzy będą wzorcami
zachowań, ale potrzebna jest, konieczna jest łaska Boża, którą musi się
wymodlić, bo klucz do ludzkiego serca ma tylko Duch Święty. Nowa ewangelizacja
to nowy zapał ludzi, to nowy wylew łaski Ducha Świętego, nowa wierność
Kościołowi, to nowi święci żyjący dziś pośród nas. Bez nich nowa ewangelizacja
się nie uda!
Tuż przed wyborami zachęcał Ksiądz Arcybiskup wiernych, aby nie tylko w
czasie kampanii wspierali dobrych kandydatów, ale także pomagali im być dobrymi
katolikami w polityce i po wyborach. Ważne jest też chyba, aby nieustannie
sprawdzać, czy politycy potwierdzają swe deklaracje wierności Ewangelii, prawu
Bożemu konkretnymi czynami?
– Niestety, zanik cnót społecznych jest dziś ewidentny i trzeba o tym mówić.
Rośnie wykształcenie ludzi, znacznie podniósł się poziom życia, a zanika etyka
pracy (zarówno u pracodawców, jak i u pracowników), o zdrowym patriotyzmie,
czyli bezinteresowności na rzecz Ojczyzny, zupełnie się nie mówi. To musi boleć
i niepokoić. Trzeba o tych rzeczach mówić zwłaszcza w szkołach, uwzględniać w
wychowaniu, ale domagać się wzorców uczciwości, zaangażowania na rzecz wspólnoty
od tych, których obdarzamy zaufaniem, którym powierzamy nie byle co, ale los
naszej Ojczyzny, nasz los.
Dziękuję za rozmowę.
