Rosja podbija temat jeńców
Polacy powinni kajać się za śmierć tysięcy jeńców sowieckich na ziemiach
polskich z 1920 roku – taką tezę wysunął rosyjski historyk Giennadij Matwiejew
podczas debaty zorganizowanej przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych
"Jeńcy wojny 1920 – spór o historię z myślą o przyszłości". Dyskusję poprzedziła
emisja filmu w reżyserii Anny Ferens "Co mogą martwi jeńcy".
Autorka dokumentu w głównej mierze skupiła się na propagandzie rosyjskiej po
1990 roku związanej z tzw. zamówieniem na anty-Katyń i fałszowaniem przez
historyków i dziennikarzy rosyjskich tematu losu jeńców sowieckich na ziemiach
polskich. Już na początku filmu prof. Waldemar Rezmer tłumaczy, że przeciętny
Rosjanin wiedzę na ten temat czerpie z gazet, a nie z publikacji naukowych. To
właśnie w prasie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat ukazywały się artykuły
rozpowszechniające tezę o anty-Katyniu, którym miało być rzekome ludobójstwo
dokonane przez Polaków w latach 1919-1921 na jeńcach sowieckich m.in. w obozach
w Tucholi czy Słupcy. Skoro przeciętny Rosjanin czyta w prasie, że na długo
przed Katyniem Polacy masowo zabijali jeńców sowieckich, to oczywiście przyjmuje
taką wersję zdarzeń. Edward Lucas z "The Economist" nazwał nawet trend obecny w
Rosji polegający na odpowiadaniu na pytanie o Katyń pytaniem: "A co z losem
naszych jeńców w latach 1919-1921?", mianem "whataboutyzmu" [od pytania w języku
angielskim "what about", czyli "a co z" – przyp. red.]. Film w bardzo sugestywny
sposób pokazuje, jaka jest siła propagandy rosyjskiej i jak dominujące jest
przekonanie w Rosji, że zbrodnia katyńska musi mieć "odpowiednik" w działaniach
Polski. Co ciekawe, los jeńców sowieckich nie był tematem popularnym w ZSRS,
ponieważ wiązał się z dość "żenującym" dla Rosji – jak zauważył Edward Lucas –
tematem, jakim była wojna polsko-bolszewicka. Jednakże od początku lat 90.,
czyli od chwili wydania przez Michaiła Gorbaczowa polecenia, aby rosyjscy
badacze zebrali materiały archiwalne, które mogłyby być przeciwwagą dla Katynia,
tzn. znalezienie materiałów wskazujących na straty, jakie ponieśli Rosjanie w
wyniku działań Polski, temat ten pojawia się już bardzo często i szeroko. Po
pojawieniu się tego polecenia w prasie popularnej i naukowej rosyjskiej zaczęły
ukazywać się publikacje na temat rzekomego ludobójstwa dokonanego przez Polaków
na jeńcach sowieckich. W ten sposób zrodziło się zamówienie na anty-Katyń. Temat
jest żywy do dziś, i to na szczeblu państwowym, a nie tylko prasowym. Władimir
Putin 7 kwietnia 2010 roku w swoim przemówieniu nad grobami oficerów katyńskich
wyraził przekonanie, że Katyń był zemstą sowieckiego dyktatora za zbrodnie na
żołnierzach Armii Czerwonej wziętych do niewoli przez Polaków w wojnie 1920
roku. Choć ostatnio optyka nadwornych historyków kremlowskich zmienia się i nie
mówi się już o rozstrzelaniu jeńców, ale o celowym przetrzymywaniu ich w
niezwykle ciężkich warunkach, które powodowały masową śmierć, trudno jednak
takie tezy uważać za uprawnione. Według polskich badaczy i historyków, śmierć w
wyniku szalejących wówczas chorób mogło ponieść od 16 do 18 tysięcy jeńców.
Natomiast obecny na wtorkowej debacie rosyjski historyk Giennadij Matwiejew z
Uniwersytetu im. M. Łomonosowa w Moskwie twierdzi, że mogło ich być ponad 20
tysięcy, a nawet 28 tysięcy. W maju rosyjska telewizja państwowa wyemitowała
materiał na ten temat, w którym rosyjski historyk stwierdził, że warunki, w
jakich przetrzymywano jeńców, były w istocie "zawoalowanym unicestwieniem tych
ludzi", jak również wytknął Polsce, że nie dostarczyła jeszcze Rosji pełnego
wykazu zmarłych w niewoli jeńców sowieckich. Z kolei podczas zorganizowanej we
wtorek debaty w Warszawie z udziałem również polskich historyków – prof.
Zbigniewa Karpusa oraz prof. Wojciecha Roszkowskiego, Matwiejew stwierdził, że
Polacy nie przeprosili jeszcze za śmierć sowieckich jeńców z 1920 roku.
Jednocześnie ocenił, że Rosjanie wiele razy bili się w piersi za Katyń.
Matwiejew bardzo emocjonalnie oceniał, że sowieccy jeńcy byli wyjątkowo źle
traktowani w polskich obozach – byli ofiarami kradzieży, znęcania, mordów. Z
niezrozumiałych dla polskich historyków powodów Matwiejew zawyża liczbę jeńców,
którzy ponieśli śmierć, i twierdzi, że było ich nawet 28 tysięcy. Według niego,
Rosjanie wiele razy "bili się w piersi i kajali się za Katyń". Niestety, na
temat uznania Katynia za zbrodnię ludobójstwa na gruncie prawnym historyk
niewiele miał do powiedzenia. Co ciekawe i znamienne, w optyce współczesnego
badacza historii Rosji nie ma nic niedorzecznego w zestawieniu i porównywaniu ze
sobą eksterminacji oficerów polskich na rozkaz najwyższych władz Związku
Sowieckiego ze śmiercią jeńców przebywających w fatalnych warunkach, śmierci w
wyniku chorób, które wówczas się rozprzestrzeniały nie tylko w obozach
jenieckich. Jeńców sowieckich nikt nie mordował, nie było rozkazu, aby ich
wywieść w głąb lasu i zabijać strzałem w tył głowy. Ponadto Matwiejew uważa, że
w Polsce co chwilę dochodzi do profanacji grobów czerwonoarmistów, a w polskiej
publicystyce wykorzystuje się temat jeńców sowieckich do doraźnych celów
politycznych. Znaczące, że historyk nie potrafił przyznać, iż to właśnie w Rosji
wykorzystuje się ten temat politycznie. To Rosja nie potrafi uznać na gruncie
prawnym zbrodni katyńskiej i za wszelką cenę próbuje ją przeciwważyć śmiercią
jeńców sowieckich.
Fałszywe klisze
– My jako Polacy w pierś się uderzyliśmy i ten problem jeńców sowieckich
pokazaliśmy – podkreślił prof. Zbigniew Karpus z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
w Toruniu. Przypomniał również zasadniczą różnicę pomiędzy śmiercią polskich
oficerów w Katyniu, którzy zostali celowo zamordowani przez NKWD strzałem w tył
głowy, a śmiercią Rosjan, którzy ginęli w wyniku fatalnych warunków obozowych,
będących efektem słabo funkcjonującego państwa polskiego. Historyk, odpowiadając
na zarzuty Matwiejewa, zaznaczył, że również w Rosji problem sowieckich
żołnierzy jest podsycany przez polityków i media. Matwiejew zarzucał też
Polakom, że wojnę polsko-bolszewicką widzą w czarno-białych barwach, a przecież
– jak uważa historyk – Polska również prowadziła ekspansję, ponieważ Piłsudski
chciał zaanektować Litwę, Białoruś i Ukrainę. Jego zdaniem, Polska także
prowadziła wojnę ekspansyjną, a nie tylko defensywną. – Nie można porównywać
komunistycznego podboju z federacyjnym planem Józefa Piłsudskiego. On nie chciał
odtworzyć etnicznej Polski w granicach sprzed pierwszego rozbioru, tylko
stworzyć niezależne Białoruś i Ukrainę sprzymierzone z Rzecząpospolitą –
zaznaczył trzeci z uczestników debaty prof. Wojciech Roszkowski. Trudno
oczekiwać, że debata mogła zakończyć się porozumieniem. Zwłaszcza że przybyły z
Moskwy historyk bardzo często sprowadzał całą dyskusję do poziomu emocji, a nie
argumentów. Na temat losów jeńców sowieckich ukazała się w 2004 r.
polsko-rosyjska publikacja "Czerwonoarmiści w niewoli polskiej w 1919-1922".
Stanowi ją zestaw 338 dokumentów źródłowych z archiwów polskich i rosyjskich,
związanych z problematyką losów sowieckich jeńców od chwili wzięcia ich do
niewoli, poprzez pobyt w polskich obozach jenieckich, aż do powrotu do
sowieckiej Rosji. Autorami opracowania byli prof. Waldemar Rezmer, prof.
Zbigniew Karpus i prof. Giennadij Matwiejew, którzy uznali, że liczba zmarłych
jeńców rosyjskich przetrzymywanych w polskich obozach wyniosła według polskich
historyków 16-17 tys., natomiast według Matwiejewa ok. 20 tysięcy. Publikacja
obala jednoznacznie fałszywą i kolportowaną w rosyjskiej prasie tezę o masowych
rozstrzeliwaniach Rosjan. Główną przyczyną śmierci jeńców sowieckich były
choroby lub epidemie, które panowały nie tylko w obozach jenieckich, ale również
wśród ludności cywilnej. Według polskich historyków, warto porównywać ze sobą
los jeńców sowieckich w Polsce z losem polskich jeńców w Związku Sowieckim i
przypominać o zapiskach z dziennika komisarza konnej armii Izaaka Babela, który
opisywał przypadki rozstrzeliwania polskich jeńców.
Paulina Gajkowska
