Laser na bezpłodność
Naprotechnologia może z powodzeniem leczyć niepłodność, zwłaszcza u
kobiet, którym lekarze proponują już tylko in vitro – podkreślali uczestnicy
seminarium zorganizowanego w Szpitalu im. Świętej Rodziny w Warszawie. W środę
można tam było śledzić na żywo na monitorze dwie operacje laparoskopowe z
użyciem lasera, które wykonano u kobiet od lat cierpiących na bezpłodność.
Przeprowadził je twórca metody naprotechnologii prof. Thomas Hilgers z USA.
– Tutaj widzimy zmiany, które wyglądają na ogniska endometriozy. Tak,
rzeczywiście – padają z ekranu słowa światowej sławy ginekologa operującego za
pomocą laparoskopu pacjentkę od pięciu lat cierpiącą na niepłodność. Zanim
jeszcze nieprzywykli do tak niezwykłych widoków laicy oglądający operację
ochłonęli z wrażenia, lekarz sięgnął po jedną z technicznych nowinek
wykorzystywaną w warszawskim Szpitalu Świętej Rodziny – laser wypalający ogniska
choroby wiązką o regulowanym natężeniu.
Naprotechnologia tam, gdzie proponują in vitro
Seminarium oraz transmitowane operacje, komentowane bezpośrednio przez prof.
Hilgersa, mogły stanowić odpowiedź dla krytyków naprotechnologii, zarzucających
jej bezradność w sytuacjach schorzeń wymagających operacji chirurgicznych. –
Naprotechnologia może pomagać właśnie tam, gdzie dokonuje się tylko in vitro.
Taki rodzaj chirurgii ma na celu przywracanie organizmowi właściwych funkcji,
usunięcia przyczyny choroby i wyleczenia, a nie zastępowania płodności
sztucznymi technikami rozrodu – ocenia dr Maciej Barczentewicz,
ginekolog-położnik, od lat pomagający w Polsce bezpłodnym parom właśnie metodą
naprotechnologii.
Z opinią tą zgadza się prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Świętej Rodziny i
organizator seminarium. Zastrzega jednak, że naprotechnologia bazuje na metodach
nieinwazyjnych opierających się na obserwacji cyklu kobiet i od nich zaczyna
leczenie. – Wiele kobiet na tym właśnie etapie doświadcza poczęcia dziecka. Ale
rzeczywiście pewna część kobiet przechodzi w fazę pomocy inwazyjnej i decyduje
się na operacje chirurgiczne, jeśli nie ma innego wyjścia – wskazuje.
W trosce o kobiety
Zdaniem specjalistów, wskazaniem do operacji laparoskopowych jest zwłaszcza
wykrycie, a nawet samo podejrzenie wystąpienia endometriozy. Ta choroba może
wywoływać zwiększone bóle miesiączkowe, a nawet nowotwory. – Usunięcie ognisk
endometriozy może znacznie ograniczyć bóle miesiączkowe, a także te towarzyszące
kobietom w trakcie współżycia właśnie z powodu tej choroby – wyjaśnia prof.
Chazan.
Z kolei inny uczestnik środowego seminarium, dr Tadeusz Wasilewski, doświadczony
ginekolog-położnik, zwraca uwagę, że niektóre kobiety cierpią na tak ostre bóle
z powodu endometriozy, że zmuszone są nawet prosić lekarzy o zwolnienia z pracy.
Niestety, choroba ta jest też częstą przyczyną niepłodności, powoduje np.
niedrożność jajowodów. Mimo to, jak przyznają specjaliści, bywa bagatelizowana
przez wielu lekarzy. – W Polsce niestety wielu lekarzy ginekologów, nawet z
renomowanych ośrodków, bagatelizuje endometriozę, mimo że zdają sobie sprawę z
tego, iż może ona prowadzić do bezpłodności, bo uznają, że wówczas… najwyżej
kobiecie zaproponuje się in vitro – mówi wprost dr Wasilewski.
Niektórzy lekarze uważają, że przy diagnzowaniu przyczyn niepłodności wystarczy
jedynie sprawdzić drożność jajowodów. – Ale właśnie środowe operacje w naszym
szpitalu pokazują, że u obu pacjentek jajowody były drożne, a mimo to jedna z
nich nie mogła począć dziecka od 5, a druga od 10 lat. W dodatku badania USG nie
wykazały żadnych niepokojących zmian – podkreśla. Tymczasem po rozpoczęciu
operacji z użyciem laparoskopii prof. Hilgers wskazał na liczne ogniska
endometriozy. – Choć nie powodowały one niedrożności jajowodów, to sama ich
obecność na tyle zmieniła sytuację biochemiczną w okolicy tych organów, że
blokowało to możliwość poczęcia – ocenia prof. Chazan.
Dlatego też w obecności uczestników seminarium prof. Hilgers wypalił wszystkie
ogniska chorobowe, kierując na nie z dużą zręcznością wiązki promieni
laserowych.
Sposoby na zrosty
W takich właśnie przypadkach najbardziej wskazane jest stosowanie laparoskopii,
z zastosowaniem aparatury laserowej. Metoda ta umożliwia bowiem bardzo
precyzyjne niszczenie jedynie chorych komórek i poważnie ogranicza ryzyko
uszkodzeń delikatnych tkanek narządów rodnych.
Omawiając laparoskopię laserową, prof. Hilgers opisał przy okazji wiele sposobów
zapobiegających zrostom pooperacyjnym, jakie stosuje podczas wielu podobnych
operacji wykonywanych w specjalistycznych ośrodkach naprotechnologii, założonych
w dużej mierze przez niego w USA. Niestety, w Polsce lekarze nie mogą w pełni
wykorzystać dostępnej nowoczesnej wiedzy, którą także podczas środowego
seminarium przekazywał prof. Hilgers na temat sposobów zapobiegania zrostom
pooperacyjnym. Dlaczego? – Ponieważ koszty niektórych operacji przekraczałyby
sumy, jakie moglibyśmy uzyskać z NFZ. Szpital musiałby do nich dopłacać, a NFZ
nie pozwala na współfinansowanie kosztów operacji przez pacjentkę. Nawet gdyby
chciała, nie może ona zrzec się ubezpieczenia i pokryć wszystkich kosztów z
własnych środków – tłumaczy prof. Chazan.
Może kupić sprzęt, zamiast in vitro?
W Szpitalu Świętej Rodziny przeprowadzono już ok. 200 takich operacji. Z jakim
skutkiem? – Pacjentka, która nie mogła począć dziecka przez 2 lata, miała w
lipcu tego roku w Szpitalu Św. Rodziny operację usunięcia ognisk endometriozy.
Już w następnym cyklu zaszła w ciążę – opowiada prof. Chazan. Wykonywane są one
w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. – Tam, gdzie konieczne jest usunięcie ognisk
endometriozy, stosujemy laser – zaznacza prof. Chazan i dodaje, iż to pokazuje,
że metody naprotechnologii są bardzo nowoczesne.
Szpital Świętej Rodziny w Warszawie jest jednym z niewielu w Polsce wykonującym
takie operacje. – Obecne władze zastanawiają się: dofinansować czy nie zabiegi
in vitro. A dlaczego nie wykorzystać tych pieniędzy na wyposażenie choćby
kilkunastu ośrodków w Polsce w bardzo dobry sprzęt służący do operacji
endoskopowych, aby leczyć narządy rodne kobiet? – pyta z kolei dr Wasilewski.
Także z punktu widzenia ekonomii takie postępowanie jest słuszniejsze niż
wydawanie pieniędzy na dofinansowanie zabiegów in vitro, tym bardziej że sprzęt
służący do operacji endoskopowych można wykorzystać nie tylko do operowania
chorych na endometriozę. Dlatego z uznaniem trzeba przyjąć wysiłki prof. Chazana
na rzecz wdrażania różnych, w tym chirurgicznych, metod naprotechnologii. Oby
także doceniły je władze państwowe – jako etyczne, bardziej naturalne i
szanujące organizm kobiet oraz tańsze sposoby leczenia niepłodności, a nie
zastępowały jej drogą protezą pod nazwą in vitro.
Mariusz Bober
