Homilia ks. arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia wygłoszona podczas Ogólnopolskiej Pielgrzymki Ludzi Pracy na Jasnej Górze
Matko Kościoła, wiarę daj nam żywą
Zachowaj wolność i jedność prawdziwą
Bracia Kapłani!
Czcigodni ojcowie Paulini, kustosze Jasnogórskiego Sanktuarium!
Ludzie pracy Ojczyzny, pielgrzymi do polskiej Kany!
Czcigodne poczty sztandarowe!
Wy wszyscy, Bracia i Siostry, którzy poprzez transmisję telewizyjną i radiową,
jednoczycie się z naszym Eucharystycznym zgromadzeniem! Umiłowani!
Jak co roku – już po raz dwudziesty dziewiąty – ludzie pracy ojczyzny
przybywają w pielgrzymce wiary na Jasną Górę. Do domu Chrystusowej Matki, który
zawsze był domem wolności. Nawet w najtrudniejszych chwilach zniewolenia i
narodowych nieszczęść. Tutaj bije serce Narodu w sercu Maryi – Królowej Polskiej
Ziemi. Tutaj Matka Jezusowa wsłuchuje się w rytm polskich serc. Umacnia to, co
słabe. Utrwala to, co słuszne. Wskazuje drogę. Jak wtedy, na godach w Kanie
Galilejskiej. Wypowiedziany wtedy nakaz Maryi: "Zróbcie wszystko cokolwiek wam
powie" (J 2,5), zachowuje aktualność w każdej godzinie, w każdej epoce. Stanowi
wezwanie do bezgranicznego zaufania Chrystusowi. Nawet wtedy, gdy zda się nie
rozumiemy tego, o co nas prosi, czego od nas żąda. Bo przecież " … myśli moje
nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami" (Iz 58,8) – prorok
Izajasz cytuje słowa wyroczni Pana.
I. "Twój testament poniesiemy"
Przyszliście tu dzisiaj, Bracia i Siostry, aby w sławnym Sanktuarium
Ojczyzny, przeżywać radość z uczestnictwa w modlitewnej wspólnocie ludzi pracy.
Wiernych Bogu. Solidarnych z Ojczyzną.
Niespełna trzy tygodnie temu dziękczynną modlitwą wracaliśmy do pamiętnego
sierpnia 1980 roku. Do tamtych strajkowych protestów, które stanęły u początku
historycznej drogi "Solidarności". Tej swoistej konfederacji zawiązanej w imię
nadziei, wolności, prymatu prawdy w życiu narodu. W imię niepodległości polskiej
pracy.
Tamten czas – tak mocno osadzony w pamięci wielu z was – ukazał głęboką więź
pomiędzy światem pracy a Chrystusem i Jego Kościołem. Otwarły się strajkowe
bramy dla kapłanów. Przynieśli strajkującym Chrystusa Eucharystycznego,
udzielali sakramentu pojednania i pokuty. Tamten czas "rozmów gorących", był
także czasem wspólnotowej modlitwy, różańca świętego, godzinek, suplikacji…
Więź między wspólnotą polskiej pracy a Chrystusem, która tak mocno, tak
czytelnie dała o sobie znać w tamtych historycznych dniach, dalej trwa. Wasza
obecność jest tego świadectwem.
Tak jak trwa "Solidarność" – związek ludzi pracy. Nie zeszła ze sceny życia.
Nie złożyła swoich sztandarów w muzealnych gablotach – jak to jej nie raz
podpowiadano. Są tu dziś z nami – witamy je gorąco. Przewodziły wam na drodze ku
niepodległości pracy polskiej. Skupiacie się przy nich, bo wasza służba nie
skończona. Trwa dalej.
Nie spłowiało też sławne słowo: solidarność. Określa istotę więzów, które
powinny łączyć ludzkie wspólnoty. Wskazuje kierunek drogi ku przyszłości Polski
i świata. A także – mówił o tym niegdyś błogosławiony Jan Paweł II – wyzwala
walkę. Jednak "nie jest to nigdy walka przeciw drugiemu (…) jest to walka o
człowieka, o jego prawa, o jego prawdziwy postęp: walka o dojrzalszy kształt
życia ludzkiego".
Przypominam te pamiętne słowa błogosławionego Papieża-Polaka, wypowiedziane w
czerwcu 1987 w Gdańsku – w dzielnicy Zaspa. I przynoszę Wam, Biskup Gdańska,
pozdrowienia z miejsc, gdzie rodziła się i modliła "Solidarność": ze Stoczni
Gdańskiej, z kościoła Świętej Brygidy. Stamtąd powiał pamiętny wicher wolności.
Ogarnął Polskę całą. Jego ożywczy powiew dotarł do państw i narodów oddanych po
II wojnie światowej na pastwę komunizmowi. Utorował drogę ich politycznego i
duchowego odrodzenia. Nie zgasiły tego wiatru wolności represje stanu wojennego.
Przeciwnie, w sercach wielu ludziach ojczyzny rozbudziły ducha męstwa,
gruntowały pewność, że "Pan da siłę swojemu ludowi, Pan da swojemu ludowi
błogosławieństwo pokoju", że przyjdzie Polska – w Imię Pana. Wolna wśród
wolnych, równa wśród równych.
To przesłanie Psalmisty, uwiecznione na pomniku Trzech Krzyży Gdańskich,
poświeconym ofiarom Grudnia 1970 roku, towarzyszyło przed laty, we wrześniu 1983
roku, błogosławionemu księdzu Jerzemu Popiełuszce. To wtedy do jasnogórskiego
domu Matki Jezusowej przyprowadził po raz pierwszy pielgrzymkę ludzi pracy.
Są może pośród was warszawscy hutnicy, którzy wtedy wraz z błogosławionym
Księdzem Jerzym przemierzali jasnogórską Drogę Krzyżową. Słuchali jego rozważań
o związku polskiej pracy – wtedy tak boleśnie doświadczanej – z drogą
Chrystusowego krzyża. "Dołączamy do Twojego krzyża – mówił błogosławiony Ksiądz
Jerzy – krzyż świata pracy, dołączamy krzyż naszej Ojczyzny, w której jest brak
prawdziwej wolności, brak sprawiedliwości, niszczenie i deptanie ideałów, które
były zawarte w dążeniach Solidarności". Sam poszedł droga krzyża – do końca, do
męczeńskiej śmierci. "Patron naszej obecności w Europie za cenę ofiary z życia,
jak Chrystus" – tak o nim mówił błogosławiony Jan Paweł II.
Dziś wracamy do tamtej pierwszej pielgrzymki ludzi pracy na Jasną Górę. Do
słów błogosławionego Księdza Jerzego. Wiele z nich nie straciło aktualności.
Wiele tamtych problemów jest naszymi problemami. Dzielimy się nimi z Tobą,
błogosławiony Kapłanie- Męczenniku, sługo Chrystusa i Ojczyzny. Zanieś je przed
Boży tron. Zostawiłeś nam testament swego kapłańskiego życia zwieńczonego
męczeństwem i wieńcem chwały Błogosławionego. Testament wierności Chrystusowi,
ojczyźnie i wspólnocie ludzi pracy. Aktualny także na polskich drogach Roku
Pańskiego 2011. Wciąż przez nas potwierdzany: "Twój testament poniesiemy,
błogosławi nam w tym Bóg".
II. Robotnicy w winnicy Ojczyzny
"Otwórz, Panie nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego" (Dz
16, 14 b).
Słowo Syna przypisane dzisiejszej niedzieli to przypowieść o robotnikach w
winnicy. Dotyczy sprawy fundamentalnej – naszego zbawienia. Ostatecznego
spotkania człowieka z Bogiem. Z Tym, który zbawia, ofiaruje życie wieczne. W
obrazie właściciela winnicy, który taką samą zapłatą nagradza robotników
zatrudnionych w różnych porach dniach, Jezus objawia nam wolność i miłosierdzie
Boga. "Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem
patrzysz, że je jestem dobry?" – pyta. Bo Bożych rozrządzeń nie można mierzyć
ludzkimi miarami, ujmować w siatkę naszych myśli i pojęć. Bo przecież "jak
niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje"
(Iz 55,9) – słyszeliśmy te słowa w pierwszym czytaniu według proroka Izajasza.
Zbyt wiele już razy zawiódł człowieka tak zwany "zdrowy rozsądek" i racjonalizm.
Zbyt mało widzimy, zbyt mało czujemy, a stawiamy się w roli sędziów Bożych
zamysłów.
Odczytana dziś Ewangelia zdumiewa miarą, jaką przykłada Bóg do ludzkiej
zapobiegliwości. "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami,
którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty" (Mt 20, 12). Ten kto godzinę pracował
otrzymał tyle samo co ten, który mozolił się od świtu. Jednak robotnicy
oczekujący na pracę są również obrazem tych, do których jeszcze nie dotarła
Ewangelia. Którzy jej jeszcze nie usłyszeli z całą mocą. A więc praca człowieka
posiada więcej wymiarów: fizyczny, przynoszący chleb i duchowy, który kształtuje
wnętrze człowieka i jego wieczność. "Gdy wyszedł około godziny jedenastej,
spotkał innych stojących i zapytał ich: "Czemu tu stoicie cały dzień
bezczynnie?" Odpowiedzieli mu: "Bo nas nikt nie najął". Rzekł im: "Idźcie i wy
do winnicy!" (Mt 20,6-7) Moment najęcia pracownika oznacza więc w tej Ewangelii
także moment ludzkiego nawrócenia, przebudzenia ducha i sumienia. Po nim
następuje praca duchowa: modlitwa, rachunek sumienia, dzieło przebaczenia i
zadośćuczynienia – pokuta która jest lekarstwem ducha i pełne życie
sakramentalne.
Przypowieść o robotnikach w winnicy to wezwanie do pokładania ufności w Bogu,
który jest nieskończenie sprawiedliwy i miłosierny. Do swego królestwa zaprasza
On tych utrudzonych w ciągu długiego pracowitego dnia, a także tych, co w jego
ostatniej godzinie zwrócili się ku niemu. "Zaprawdę, powiadam Ci, dziś będziesz
ze mną w raju" (Łk 23, 43)- powiedział Chrystus rozpięty na krzyżu do Dobrego
Łotra.
Skupili się robotnicy przy Panu Winnicy, aby otrzymać najwspanialszą zapłatę
– zbawienie.
Przyszli ku niemu drogami ludzkiej pracy. Tej rozpoczętej o świcie. Podjętej
o godzinie jedenastej. Także tej, krótkotrwałej, do której stanęli, kiedy już
dzień się nachylił. Dlatego też św. Paweł mówi dziś do nas z kart Listu do
Filipian: "Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy
przez śmierć". (Flp 1,20) W ciele, czyli w konkrecie mojego życia i umierania. W
mojej codzienności, naznaczonej ciężką, a często i niebezpieczną pracą.
Umiłowani Bracia i Siostry!
Scenerię tej pięknej przypowieści stanowi praca ludzka. Jest Bożym darem i
zadaniem. Wpisanym w powołanie człowieka. W jego życiową drogę. Stanowi
podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi. Z pracy rąk swoich pożywa
człowiek chleb (por. Ps 128 [127], 2). Ten dosłowny, powszedni, o który każdego
dnia się modlimy. Także ten, który stanowi owoc jego wiedzy, umiejętności,
wykonywanego zawodu.
Nie wykształciłaby się wspólnota polskiego narodu, gdyby nie trud pracy
podjęty przed wiekami przez praojców naszych. Ten, trud, który nasycał
przestrzeń ojczyzny dziełami ludzkich rąk, kultury, zdobyczami cywilizacji.
Nie byłoby nas tu dzisiaj, gdyby nie wielka praca Kościoła na Bożej roli. To
on otworzył dla Chrystusa wieczernik polskich dziejów. Towarzyszy drodze Narodu.
Otwiera polskie serca na Słowo Boże. Uświęca czas pokoleń.
Pisał przed laty Cyprian Kamil Norwid, że praca jest po to, "by się
zmartwychwstawało". Do prawego, godnego, twórczego życia, do rozwijania i
wzbogacania naszego człowieczeństwa – daru Boga. To przecież poprzez pracę i
dzięki niej człowiek uczestniczy w dziele stworzenia.
O chrześcijańskie spojrzenie na istotę ludzkiej pracy, o "Ewangelię pracy",
wsparła się podjęta przed laty głęboka i twórcza polska "praca nad pracą"-
refleksja i praktyka. Odkrywała jej Boże źródła. Etyczny i moralny wymiar.
Fundamentalne znaczenie dla drogi polskiej wspólnoty. Uświadamiała także utopię
ówczesnego systemu gospodarczego motywowanego komunistyczną ideologią. To w nim
– jak to określił Jan Paweł II w encyklice Sollicitudo rei socialis – "polityka
odbierała zasoby ekonomii i kulturze, a ideologia ograniczała wolność".
Ta "praca nad pracą" nie ustaje. Jest niezbędna i konieczna. Musi odpowiadać
na nowe wyzwania, pytania i problemy.
Przynosi je nowa – już ponad dwudziestoletnia – rzeczywistość naszej
ojczyzny. Polityczna, gospodarcza, społeczna. Demokracja, wolny rynek,
konkurencja, przepływ kapitału, uczestnictwo w szerokim, ponadpaństwowym
kontekście ekonomicznym – to niektóre z tych nowych rozwiązań.
I liberalny system. Jego doktryna, jego praktyka… Coraz mocniej obecna w
szerokim spektrum polskiego życia. W sferze gospodarczej system ten, oferuje to,
co było niemożliwe przez lata. Szerokie pole dla inicjatyw gospodarczych, dla
samodzielnych decyzji posiadaczy i przedsiębiorców. Z drugiej zaś strony skażony
jest doktrynerskim przekonaniem – pisał o tym Jan Paweł II w encyklice Laborem
exercens – że "praca ludzka jest tylko narzędziem produkcji, której podstawą,
czynnikiem sprawczym oraz celem jest sam kapitał". Takie przekonanie, wdrażane w
praktykę zarządzania czy stosunków pracy, nie daje priorytetu trosce o
zabezpieczenie praw człowieka pracy, nie czyni go podmiotem procesu pracy.
III. Nie usypiajcie swych sumień
Wielu z was, Bracia i Siostry, przeszło lub wciąż przechodzi przez lekcję
liberalnej doktryny w polskim wydaniu. Szczególnie w wymiarze relacji między
pracownikiem a pracodawcą. Manipulacje prawem pracy, zwolnienia grupowe,
wydłużany czas pracy, obniżane zarobki… Przykłady negatywne można mnożyć.
Znacie je lepiej niż ja.
Jakże często ten system oparty na prymacie ekonomii burzy społeczny ład,
wprowadza niepokój o jutro – w wielu polskich domach. Czyż jego pochodną nie
jest powiększające się rozwarstwienie, wręcz społeczna przepaść, szczególnie
między właścicielami a grupami pracowniczymi? Powiększająca się strefa ubóstwa –
już 17 procent Polaków jest nim zagrożonych. Wciąż rosnąca liczba bezrobotnych?
To jeden z najbardziej gorzkich owoców przemian systemowych i gospodarczych.
Towarzyszy mu – to szczególnie bolesne – uparte przekonywanie polskiego
społeczeństwa, że z bezrobociem trzeba nauczyć się żyć. Bo praw ekonomii nie da
się przekreślić.
A może nie jest tak? Może gdzie indziej trzeba szukać przyczyn takiego stanu
rzecz? Uświadomić sobie, że to właśnie liberalne myślenie nie akceptujące
wpływów o charakterze moralnym "doprowadziło do systemów i rozwiązań, które
podeptały wolność osoby i grup społecznych i które nie były w stanie zapewnić
sprawiedliwości". Tak naucza Ojciec Święty Bendykt XVI w encyklice Caritas in
veritate.
Powrócę jeszcze do scen z dzisiejszej Ewangelii. Ewangelia ta sprzeciwia się
mierzeniu wartości człowieka oziębłą skalą racjonalizmu i liberalizmu. Otóż
Gospodarz – Pan Żniwa – Bóg Miłosierdzia kieruje się miarą solidarności.
"Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź,
co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie" (Mt
20,13-14) Bóg staje ponad partykularnymi sporami. Bóg wie, że każdy człowiek
którego stworzył powołany jest do zbawienia. Nie pozwoli, by stawał jeden
przeciw drugiemu, ale by byli jedni z drugimi. Solidarni w kwestiach
najistotniejszych. Jest więc odczytana dziś Ewangelia prawdziwą i żywą lekcją
solidarności, która prowadzi do osiągnięcia celów najważniejszych: wolności,
godności, zbawienia.
Zwracamy się stąd, z miejsca, w którym tyle razy mocno i dobitnie
rozbrzmiewał głos Kościoła w obronie sprawiedliwości i godności polskiej pracy-
głos Prymasa Tysiąclecia, głos błogosławionego Papieża Polaka – do tych, którzy
mają wpływ na bieg polskiej pracy. Nie zamykajcie oczu na wielki problem
polskiego bezrobocia! Gospodarczy, społeczny, moralny… Nie usypiajcie swych
sumień przekonaniem, że to strukturalna konieczność! Jego zasadnicze
ograniczenie, jego likwidacja, stanowić powinna priorytetowy programem polityki
gospodarczej i społecznej. Program klarowny, skuteczny, systemowy, a nie
półśrodki i surogaty. I nie trzeba mówić, że to niemożliwe. Bo to zasadnicze
wyzwanie, swoisty sprawdzian moralnej siły państwa!
Przynosimy dziś na Jasną Górę ból naszych rodaków dla których zabrakło pracy
w ojczyźnie. Bezrobotnych. Także polskiej młodzieży, której tak wiele wyjeżdża z
ojczyzny w poszukiwaniu pracy. Podejmują często zajęcia, które nie mają żadnego
związku z ich wykształceniem, zawodem.
Bracia i Siostry!
W Polsce nie może brakować miejsca dla Polaków!
Stary dąb ojczyzny nie może tracić świeżych liści, młodych pędów
Pomóż, Matko Dobrej Rady! Pomóż rozwiązać ten wielki problem. polskiego
bezrobocia i przymusowej emigracji z Ojczyzny.
IV. Ustrzeż nas, Matko!
Umiłowani!
Polska praca to jedna z dróg, którą – jako naród – doszliśmy do brzegu
wolności. Niepodległość pracy wspiera się o niepodległość własności. A własność,
polska własność, stanowi nierzadko dziedzictwo wieków, warsztat pracy pokoleń,
oparcie dla lokalnych wspólnot.
Dzieje ojczyzny niosą wiele przykładów upartej walki o niepodległość pracy i
własności polskiej. Nie złamał komunistyczny system oporu wsi polskiej przeciw
kolektywizacji w latach stalinowskich. Wóz Drzymały stał się symbolem pokojowej
walki przeciwko wymierzonemu w interes polski prawu pruskiego zaborcy.
A dziś tak łatwo się tę polską własność zaprzepaszcza! Pomniejsza jej stan
posiadania. Przekazuje w obce ręce. I ma się na to usprawiedliwienie. Bo płyną z
tego wymierne korzyści. Bo to element tworzenia gospodarczych, ponadpaństwowych
więzi. Bo to wolność przepływu kapitału.
A interes narodowy? A polski stan posiadania? A prawo narodowej wspólnoty do
własności? A przyszłość Polski?
O tych, którzy takie pytania stawiają, słyszy się w mediach, w wypowiedziach
różnych osobistości, że są to polscy nacjonaliści, którzy nie rozumieją wymogów
naszego czasu, nowych strategii gospodarczych i nowego myślenia. Znam wielu z
nich. Mogę zaświadczyć, że to polscy patrioci, ludzie niepodległej pracy, którym
los Ojczyzny nie jest obojętny. Oni nie przyklaskują, tam u nas, w Gdańsku
projektowi sprzedaży obcemu kapitałowi "Lotosu" – kluczowego zakładu sektora
energetycznego. Przeciwnie, przestrzegają, że to projekt, który godzi w nasz
interes narodowy, w suwerenność strategicznego sektora gospodarki.
Takimi patriotami jesteście wy, ludzie niepodległej pracy polskiej!
Pielgrzymi do jasnogórskiego Tronu Łask.
Umiłowani!
Idźmy dalej drogami pracy. Stanowi ona źródło życia rodziny. Jest ku niej
skierowana. Nie tylko zapewnia jej utrzymanie. Stanowi także swoistą gwarancję
jej rozwoju, harmonii, wartości. A rodzina to fundament ojczyzny i panującego w
niej społecznego porządku.
Jest tu dziś niejedna polska rodzina. Wpatrzona we wzór tamtej nazaretańskiej
– rodziny Maryi, Józefa, Jezusa. Pragnie podzielić się z Matką Jezusowa swą
radością, rodzinnym szczęściem, wydobyć dobro, to które kształtuje duchowe
piękno polskich rodzin, wbrew troskom, trudom. zagrożeniom.
Nie sposób przecież o nich milczeć, nie sposób ich nie wydobywać tu, w
obliczu Matki, która nas zna.
Wspólnota rodzin, których fundamentem jest praca, tworzy naród. Jest on silny
siłą rodzin. Chrześcijańska rodzina jest Bogiem silna. Miłość dwojga ludzi
zawierających sakramentalne małżeństwo zostaje przypieczętowana przez samego
Boga. Kiedy przekazują życie i wychowują potomstwo stają się współpracownikami
miłości Boga.
Dziś świętość i piękno małżeństwa jest degradowana. Słyszymy żądania, płynące
z laickich, liberalnych środowisk, aby polskie prawodawstwo otwarło się
pozytywnie na rozmaite wynaturzenia funkcjonujące w społeczeństwach trawionych
rakiem moralnego nihilizmu, na tzw. związki partnerskie, małżeństwa osób jednej
płci…
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami –
wyrocznia Pana". (Iz 55, 8)
Te zamierzenia obrażają nie tylko godność małżeństwa. Także Konstytucję RP.
Zapisano w niej: "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina,
macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochrona i opieką Rzeczypospolitej
Polskiej".
Przytoczony artykuł Konstytucji gwarantuje ochronę i opiekę państwa polskiego
nad rodziną, macierzyństwem i rodzicielstwem. To wielka powinność państwa.
Wykraczająca szerzej, dalej. W sferę wychowania, oświaty, opieki zdrowotnej.
Najwyższy czas podjąć skuteczną politykę rodzinną. Polskie rodziny na to
czekają. Odpowiedzieć – na proste, a przecież fundamentalne pytanie: co zrobić,
aby polepszyć możliwości rozwoju polskiej rodziny? Jak poprawić los rodzin
wielodzietnych, których tak wiele żyje w niedostatku, a wręcz ubóstwie? Przestać
nerwicować i zaskakiwać polskie rodziny. Przykłady nasuwają sie same.
Dziesięcioprocentowy podatek vat na podręczniki, drakońskie opłaty za
przedszkola….. Ileż jeszcze może wytrzymać polska rodzina! Ileż udźwignąć!.
Ileż razy obarczano ją kosztami przemian, czasem błędnych decyzji. A dziś
jeszcze na dodatek puka do drzwi ojczyzny i polskich rodzin światowy kryzys.
Umiłowani!
Przed ponad tysiącem lat zostaliśmy wezwani do winnicy Pańskiej. Polskie
pokolenia otwierają swe serca na rozrządzenia Pana Winnicy. Przecież to Jego
Ewangelia stworzyła podstawy życia narodu, jego kulturę, duchowość, historyczną
tożsamość. Nikt temu nie potrafi zaprzeczyć.
Dlatego mamy święte prawo domagać się, aby w naszej Ojczyźnie wartości wiary
były szanowane, chronione, a także bronione – przed występkiem, obrazą,
kalumnią. Nie tylko przez konstytucyjną normę. Także działanie instytucji i
struktur służących polskiej wspólnocie, ładowi publicznemu, przestrzeganiu
prawa. Tracą wiarygodność, kiedy pobłażliwie odnoszą się do zdarzeń, które godzą
w to co święte, Boże, Polskę!
Pamiętamy bluźnierstwa pod krzyżem smoleńskim na warszawskim Krakowskim
Przedmieściu. Kilka dni temu, jako przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego
Przekazu Konferencji Episkopatu Polski, wystosowałem na ręce prezesa Telewizji
Polskiej protest przeciwko zatrudnieniu w reprezentacyjnym programie "The Voice
of Poland" Adama "Nergala " Darskiego, wyznawcę satanizmu. Przeciw promowaniu w
telewizji publicznej jego osoby i światopoglądu. Ten człowiek podczas
pseudoartystycznego występu bezcześcił Pismo Święte. Dziś zapraszany jest do
telewizji publicznej, której programy – precyzuje to ustawa o radiofonii i
telewizji – winny przeciezrespektować chrześcijański system wartości i szanować
uczucia religijne ich odbiorców.
Oby ten protest został wysłuchany. A jeśliby tak się nie stało? A jeśliby się
okazało, że ludziom wiary szacunek nie przysługuje, ze można obrażać to, co dla
nich święte? Ustrzeż nas Matko od tego? Skrusz serca tych, co chcieliby
Królestwo Twego Syna pomniejszyć, ludzi wiary pozbawić należnych im praw i
wolności.
Ustrzeż nas Matko!
V. Wstańcie, chodźmy
Umiłowani!
Polska praca jest środowiskiem życia narodu. Otwarcie się na życie znajduje
sie w centrum prawdziwego rozwoju narodów, państw, wspólnot. Przypomina o tym w
dobitny sposób Ojciec Święty Benedykt XVI w encyklice Caritas in veritate.
Zatrzymują się w rozwoju, więcej – trącą życie narody, które wydają walkę
życiu. Totalitaryzmy ubiegłego stulecia są tego wymownym przykładem. W naszej
ojczyźnie trwa batalia o życie. Zatacza coraz szersze kręgi, budzi sumienia,
inicjatywy. Stanowi wielki sprawdzian dla autentyzmu polskiej demokracji, dla
moralnych podstaw życia narodu. To nieustające wyzwanie i zadanie.
Umiłowani!
W jasnogórskim Domu Matki Jezusowej stajemy u źródła duchowych sił
potrzebnych dla narodu, w każdej godzinie jego dziejów. Szczególnie dziś
potrzeba, abyśmy obficie zaczerpnęli z tego źródła.
Polska kolejny raz staje wobec wyborów parlamentarnych. Mamy wybrać tych,
którzy w sejmie i senacie będą stanowić prawo, a zwycięskie ugrupowanie lub
koalicja przejmie ster nawy państwowej – odpowiedzialność za los państwa,
politykę polską, wspólnotę Ojczyzny.
Powiedziałem 31 sierpnia w Gdańsku, w rocznicę Porozumień Sierpniowych, w
Bazylice świętej Brygidy – tym szczególnym Kościele Stoczniowym – tak nazywał go
Prymas Tysiąclecia – że nie wiążemy jako Kościół naszej przyszłości "ani z nogą
prawą, ani z nogą lewą, ani z żadną inną protezą". Powiedziałem to z okazji
kolejnej rocznicy zawarcia Porozumień Gdańskich, Szczecińskich, Jastrzębskich. I
dzisiaj przypominamy te postulaty – 21 postulatów które stały się światowym
dziedzictwem demokracji – na liście UNESCO. Wiele z nich zrealizowano. Części
nie. Na przykład postulat nr 14: "Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat,
a dla mężczyzn do lat 55 lub [zaliczyć] przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i
35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek". Tendencja dzisiaj jest w tym względzie
zupełnie odwrotna. Ale
To właśnie tam, w Stoczni Gdańskiej został wyznaczony
kierunek, sens i cel przemian ustrojowych. Ten cel i sens pozostaje i musi
pozostać w nas, w naszych działaniach, w naszych sumieniach, a jest to godność
życia, uszanowanie pracy i odpowiedzialność w wymiarze międzyludzkim – poczucie
wspólnoty w najgłębszych pokładach tkanki społecznej i narodowej. Wbrew
panoszącej się znieczulicy, z której ciemnych wód czerpały i czerpią wszelkie
totalitaryzmy. I to są te sprawy niedokończone – i trwają. I te rozmowy
niedokończone – trwać będą. I niech się nikt nie dziwi, że padają pytania. Bo
czyżby już nawet pytań stawiać nie wolno?
Wolne wybory. Fundamentalna zasada demokracji. Znak polskiej wolności i
normalności. Szliśmy ku niej przez tyle lata. Czy znaczenie tej wartości w pełni
rozumiemy?
Każde polskie wybory to wielka liczba obojętnych. Tych, którzy nie wzięli w
nich udziału. Stanęli z boku. To niewłaściwa droga. Więcej: to odstępstwo od
chrześcijańskiego etosu. Bo przecież my, chrześcijanie, mamy zmieniać oblicze
ziemi. Urządzać świat wedle zamysłu Bożego. "Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi [mówi
Pan]" (Iz 55, 9).
Kościół, do którego należymy, jest wspólnotą. Jest nią także naród. Jesteśmy
cząstką i Kościoła. i Narodu, która uczestniczy w życiu całości. Jesteśmy tej
wspólnocie potrzebni. Czeka na nas.
O uczestnictwie w życiu wspólnoty mówi święty Paweł Apostoł w drugim
czytaniu. Ten, żarliwy apostoł , który ludom i narodom "głosił Chrystusa w porę
i nie w porę" (por. 2 Tm 4, 2), tęskni do ostatecznego spotkania – "pragnę
odejść, aby być z Chrystusem". Wie przecież, że jest potrzebny wspólnocie. Jest
jej przewodnikiem, prowadzi ją ku Boskiemu Mistrzowi. Jest potrzebny światu, ku
któremu niesie światło Ewangelii: " Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę
odejść, aby być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele – to
bardziej dla was konieczne".
"Bo to dla was bardziej konieczne".
Tak jak dla dobra Polski, dla jutra Polski jest konieczne, abyście, Bracia i
Siostry, wzięli udział w wyborach parlamentarnych, dokonali wyboru zgodnego z
waszym sumieniem.
Przybyliście dziś na Jasna Górę Zwycięstwa z Polski całej, tej od Bałtyku po
gór szczyty, od podlaskich równin po Odry brzeg. Z tej Polski, która nie poszła
na pokuszenie współczesnego świata, Wiernej tradycjom ojczystym, wierze ojców,
pamięci o trudnej dziejowej drodze.
Znasz Polsko taką Polskę? Jakże często w przekazie medialnym fałszowaną,
pokazywaną w krzywym zwierciadle, lekceważoną i wyszydzaną. Za rzekomy
anachronizm. Za archaiczny model patriotyzmu. Za katolickość, która nie pasuje
do norm współczesnego świata. Z wartości, które dziś wielu chciałoby wypłukać ze
sceny polskiego życia – uczciwość, prostolinijność, życie prawdą.
Wstańcie. chodźmy! (Mk 14, 42). To słowa Chrystusa Pana, wypowiedziane tam w
Ogrójcu, chwilę przed pojmaniem, kiedy ruszył ku swej ostatniej godzinie, aby
złożyć ofiarę, te najwspanialszą, przywracająca człowiekowi komunię z Bogiem.
Wstańcie, chodźmy! Te słowa Chrystusa Pana i kieruje je ku wam, jasnogórscy
pielgrzymi ze środowisk polskiej pracy. Chodźmy ku Polsce, jej przyszłości, ku
wartościom, jaki chcielibyście, aby zapanowały w domu ojczyzny.
Wstańcie, chodźmy, ku tej Polska, która w szczególnych chwilach swej historii
potrafi okazać swą duchową moc. Jak wtedy, w kwietniu 2010 roku, w tamtych
pamiętnych dniach, kiedy wielkim murem współczujących serc otoczyła ofiary
tamtej tragedii. Modliła się, żeby z tamtej ofiary wyrosło jakieś wielkie,
przemieniające polskie serca dobro.
Ta modlitwa w wielu sercach polskich nie gaśnie.
Idź Polsko po to, co ci się należy!
Po swoje prawa, godność, lepszą przyszłość, historyczną pamięć, dzięki której
naród rozpoznaje swoje cele, swoje zagrożenia, swoją drogę.
Wydobywamy z tego skarbca pamięci, wspomnienie wczorajszej rocznicy – juz 72
– tamtej tragicznej karty historii, jaka zapoczątkował dzień 17 września 1939
roku. Jakże wielkim cieniem położył sie na historii naszego Narodu.
Polityce polskiej potrzebny jest dopływ świeżych sił, zwycięstwo uczciwości,
spójności między deklaracjami a czynami. Polityka polska, jeśli nie chce
przegrać Polski, musi wrócić do jasnych klarownych reguł, do świata wartości
takich jak uczciwość, prawda, prymat zasad moralnych.
Biskupi Diecezjalni skierowali z okazji zbliżających się wyborów Słowo do
wiernych. Słowo pasterzy Chrystusowego Kościoła, który drogami ojczyzny prowadzi
Lud Boży ku zbawieniu. Zabiegamy, aby to były drogi pewne, prowadzące ku dobrym
celom, aby nie kluczyły, nie zbaczały na manowce, nie gubił wytyczonego kierunku
w rozgwarze sporów i partyjnych interesów.
Napisaliśmy w tym Słowie, że Polska w perspektywie wyborów w szczególny
sposób potrzebuje ludzi sumienia, takich, którzy "gwarantują obronę godności
człowieka i życia od poczęcia do naturalnej śmierci". Ludzi troski o rodzinę,
zdolnych konsekwentnie podjąć niezbędne reformy.
Po Polska nie jest postawem sukna, który można rozcinać na cząstki
zawłaszczeń, grupowych przywilejów, posad przydzielanych wedle klucza partyjnych
lojalności. Jest darem Boga, wspólnotą nadziei, wartością, którą tworzy praca i
miłość wielu pokoleń. Bo Polska zbyt wiele nas kosztowała, by ją spłaszczać w
małostkowych sporach , oplątywać siecią intryg, zezwalać, aby ja toczył rak
korupcji i cynizmu. Winna być przestrzenia wspólnoty, wspartą o ład sumień,
świętości, piękna, ładu, tradycji, kultury….. Domem sprawiedliwości, wartości,
i nadziei.
Zaprasza pod swój dach, nikogo nie wyłącza. "Niechaj bezbożny porzuci swą
drogę i człowiek nieprawy swoje knowania" (Iz 55, 7).
Skorzystajmy z tego zaproszenia.
Ku Tobie, Matko Pięknej Miłości, zanosimy naszą modlitwę polskiej nadziei. Ty
wiesz czego chcemy! Ty znasz nasze serca!
"Niech będzie z nami Pan, nasz Bóg, jak był z naszymi przodkami (1 Krl 8,
57). "Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, wszystkich wzywających Go
szczerze" (Ps 145. 18).
Idźmy drogami Ojczyzny na spotkanie Pana. Prowadź nas Matko!
Amen.
źródło:
www.diecezja.gda.pl
