Katolicy poza ochroną
W czwartek Polska Agencja Prasowa doniosła, że stołeczna prokuratura
umorzyła śledztwo w sprawie znieważenia uczuć religijnych przez publiczne
prezentowanie krzyża oklejonego puszkami po piwie marki Lech podczas
ubiegłorocznych manifestacji przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Jak
powiedziała rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Monika
Lewandowska, śledztwo umorzono wobec braku znamion czynu zabronionego.
Prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ postanowienie to
oparł na opinii biegłego religioznawcy, który stwierdził, że "demonstracja z
wykorzystaniem inkryminowanego krzyża w kontekście społeczno-politycznym nie
jest przestępstwem obrazy uczuć religijnych". Rzecznik dodała, że zdaniem
biegłego, takim czynem byłoby wniesienie krzyża z puszek do kościoła.
Takie sformułowanie uzasadnienia może budzić poważne wątpliwości, czy
rzeczywiście zdarzenie z sierpnia 2010 r. zasługiwało na umorzenie z powodu
braku znamion czynu zabronionego. U podstaw tej decyzji procesowej leży bowiem
przyjęcie, że sprawcy nie popełnili przestępstwa, a ich zachowanie mieściło się
w granicach dozwolonych praktyk społecznych.
Zamach na prawa człowieka
Umorzone śledztwo dotyczyło przestępstwa określonego w przepisie art. 196
kodeksu karnego, który zakazuje obrażania uczuć religijnych innych osób przez
działanie polegające na publicznym znieważaniu przedmiotu czci religijnej albo
miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania obrzędów religijnych. Celem
tego zakazu jest ochrona wynikającego z wolności religijnej prawa do ochrony
uczuć religijnych. Prawo to ma wymiar konstytucyjny. Zgodnie bowiem z
orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 7 czerwca 1994 r. (K 17/93, OTK 1994,
cz. I, poz. 11, s. 90) ochrona wolności sumienia i wyznania wyraża się również w
zakazie naruszania uczuć religijnych, jak wprost twierdzi Trybunał, "uczucia
religijne, ze względu na ich charakter, podlegają szczególnej ochronie prawa.
Bezpośrednio powiązane są bowiem z wolnością sumienia i wyznania, stanowiącą
wartość konstytucyjną". Z przytoczonego fragmentu orzeczenia wynika wyraźnie, że
uczucia religijne podlegają prawnej ochronie, która ma szczególny charakter.
Oznacza to, że organy wymiaru sprawiedliwości powinny dołożyć wszelkich starań,
aby przeciwdziałać zamachom na nie, gdyż dotyczą podstawowych praw człowieka.
W doktrynie prawa karnego przyjmuje się, że interpretacja pojęcia obrazy uczuć
religijnych nie jest sprawą oczywistą, a to z powodu subiektywnych ocen tego, co
jest znieważające, a co stanowi jedynie przejaw korzystania z wolności słowa.
Podnosi się jednak, że należy w tym wypadku uwzględniać przeważające oceny
społeczne, przy czym podstawowe znaczenie dla przypisania przestępstwa ma forma
wypowiedzi lub innego zachowania się, odpowiadająca pojęciu "znieważenia"
(wyrażania pogardy, lekceważenia uczuć wyznawców itp.). Wskazuje się jednak
powszechnie, że z obrazą uczuć religijnych w kontekście wskazanego przestępstwa
mamy do czynienia, gdy określone osoby podejmują zachowania, które zarówno
obiektywnie, jak i w odczuciu konkretnej osoby lub grupy osób odbierane są jako
zachowania obelżywe i poniżające ich uczucia religijne. Poniżający lub obelżywy
charakter określonych zachowań należy oceniać obiektywnie, z uwzględnieniem
przekonań panujących w danym kręgu kulturowym, z którego wywodzi się
pokrzywdzony, przy czym jako modelowy wzorzec należy przyjmować przeciętnego
członka danej grupy wyznaniowej. Zachowania te mogą przybierać różne formy, mogą
być także wyrażone za pomocą gestów. Wymaga się przy tym, aby konkretne osoby
poczuły się dotknięte zachowaniem sprawcy. W realiach analizowanej sprawy ten
warunek został spełniony.
Uczucia religijne wielu ludzi zostały urażone
Zgłosiło się ogółem blisko 50 pokrzywdzonych, osób skupionych przed Pałacem
Prezydenckim. Odczucie to nie może być uznane za nieuzasadnione, biorąc pod
uwagę, że najważniejszy znak chrześcijaństwa został "udekorowany" puszkami po
napoju, którego nawet – zgodnie z obowiązującym prawem – nie można spożywać w
miejscu publicznym. Obraza uczuć religijnych w rozumieniu art. 196 kodeksu
karnego może być bowiem dokonana przez znieważenie przedmiotu kultu. Za taki
przedmiot uważa się sam podmiot kultu pojmowany osobowo (Bóg), ale także
przedmiot materialny: rzecz, symbol, wizerunek, określone słowa lub imiona,
które według doktryny danej wspólnoty religijnej uznawane są za święte, godne
najwyższego szacunku, poważania i uwielbienia, w szczególności zaś takie, które
wyrażają bezpośrednio obecność Boga lub też stanowią Jego znak. Krzyż
niewątpliwie należy do przedmiotów kultu w tym rozumieniu.
Dokonano tego w przestrzeni publicznej
Warunkiem karalności znieważenia przedmiotu czci religijnej jest to, aby było
ono dokonane publicznie. W ujęciu prawnokarnym przyjmuje się, że publicznie
działa ten, kto postępuje w taki sposób, aby jego czyn doszedł do wiadomości
szerszego, bliżej nieokreślonego kręgu osób, lub działa w miejscu publicznym.
Nie można zatem nie postawić pytania, dlaczego organ procesowy za biegłym
przyjął, że gdyby ten sam czyn został dokonany w kościele, uznano by go za
obrazę uczuć religijnych. Uzależnienie karalności tego samego zachowania od
dokonania go w kościele lub w przestrzeni publicznej wyraźnie jest bowiem
sprzeczne z określonymi w ustawie znamionami omawianego przestępstwa. Kodeks
karny obejmuje ochroną znieważane symbole i uczucia religijne niezależnie od
miejsca zachowania sprawców, jedynym warunkiem koniecznym do ich ukarania pod
względem miejsca czynu jest publiczny wymiar ich zachowania.
Umyślnie chciano okazać pogardę
Poważne wątpliwości wywołuje także tzw. strona podmiotowa przestępstwa, czyli
ustalenie, czy sprawcy działali z winy umyślnej czy nieumyślnej. Omawiane
przestępstwo można bowiem popełnić tylko umyślnie. Czyn zabroniony popełniony
jest umyślnie, jeżeli sprawca ma zamiar jego popełnienia, to jest chce go
popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi (art. 9
par. 1 kk). Warunek ten jest szczególnie istotny w kontekście przywołanej przez
panią rzecznik opinii biegłego, która, jak się wydaje, pośrednio zmierza do
tezy, że sprawcom przyświecała chęć przeprowadzenia demonstracji w kontekście
społeczno-politycznym, a nie chęć obrazy uczuć religijnych przez znieważenie
krzyża. O ile można przyjąć, że sprawcy zdarzenia chcieli wyrazić swoje
stanowisko wobec "obrońców krzyża", to niewątpliwie jednak celem demonstracji
było okazanie pogardy wobec ich postępowania i wobec nich samych. Wybór
szczególnego przedmiotu, jakim jest krzyż, jak również przybranie go puszkami po
piwie z celowo wybraną nazwą świadczy o chęci dokuczenia zgromadzonym przed
Pałacem modlącym się osobom i poniżenia ich. Niewątpliwie sprawcy wybrali ten
znak specjalnie, mając świadomość, że ośmieszenie właśnie tego symbolu
religijnego najbardziej dotknie manifestantów. Zachowanie sprawców ukierunkowane
było na wywołanie u pokrzywdzonych tym przestępstwem obrazy ich uczuć
religijnych, które zostały ukształtowane stosunkiem określonego wyznania do
danego przedmiotu, objętego przez daną religię konkretnym znaczeniem, uznanym za
przedmiot kultu, godnym najwyższego szacunku.
Obywatele pierwszej i drugiej kategorii?
Wobec tylu nagromadzonych wątpliwości w zakresie wyczerpania treści znamion
przestępstwa obrazy uczuć religijnych trudno zrozumieć decyzję prokuratury, tym
bardziej że uczucia religijne są szczególnym dobrem chronionym, a zakaz ich
naruszania ma także zapobiec perturbacjom społecznym. Decyzja prokuratury
niewątpliwie przyczynia się do czegoś odwrotnego – wzmaga istniejące od dawna
poczucie, że ludzie wierzący są gorszą kategorią obywateli, a ich wolność
religijna nie zasługuje na ochronę.
Dr Sławomir Hypś
Katedra Prawa Karnego Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Decyzja prokuratury niewątpliwie wzmaga istniejące od dawna poczucie, że
ludzie wierzący są gorszą kategorią obywateli, a ich wolność religijna nie
zasługuje na ochronę
