Grad nie zdąży sprzedać
Projektem obywatelskim o zakazie sprzedaży firmy paliwowej Lotos zajmie
się już kolejny Sejm. Platforma Obywatelska podtrzymała zamiar oddania kontroli
nad spółką, ale nie odważyła się tuż przed wyborami złożyć wniosku o odrzucenie
ustawy w pierwszym czytaniu przez obecny parlament. – Lotos wnosi co roku do
budżetu 10-11 mld zł z tytułu podatków, a rząd chce sprzedać taką firmę za 2 mld
złotych. Rosyjski koncern TNK BP chce dać za Lotos zaledwie 508 mln euro –
powiedział wczoraj w Sejmie Krzysztof Steckiewicz, przedstawiciel Komitetu
Inicjatywy Ustawodawczej, referując obywatelski projekt ustawy przeciwko
sprzedaży Grupy Lotos.
– Reprezentuję 160 tys. obywateli, którzy podpisali się pod projektem, i miliony
tych, którzy nie zdążyli się podpisać – podkreślił Steckiewicz.
Lotos należy do przedsiębiorstw o strategicznym znaczeniu dla Polski. Wyposażony
w najnowocześniejsze instalacje za 5,5 mld zł i położony w sąsiedztwie
gdańskiego naftoportu, jest jedną z najnowocześniejszych firm paliwowych w
Europie i na świecie. Roczne przychody Lotosu sięgają dziesiątków miliardów
złotych i z roku na rok rosną. Zysk za ubiegły rok sięgał 0,6 mld zł, w tym roku
przekroczy miliard, a w przyszłym sięgnie półtora miliarda. 41 proc. akcji Grupy
Lotos pozostaje już dziś w rękach akcjonariuszy prywatnych. – To, co rząd chce
zrobić, to nie żadna prywatyzacja, to wyprzedaż majątku Polaków – ocenił
Krzysztof Steckiewicz.
Zamiast próby podjęcia merytorycznej dyskusji poseł Tadeusz Aziewicz w imieniu
PO oskarżył Steckiewicza o "poglądy z poprzedniej epoki", a projekt obywatelski
zakazujący sprzedaży dobrze prosperującej polskiej firmy uznał za "wart
odrzucenia w pierwszym czytaniu". – Lotos działa na otwartym rynku. Przecież jak
go sprzedamy, to nikt nam go z Polski nie wywiezie – mówił Aziewicz. Jednak
wniosku o odrzucenie nie złożył, niewykluczone, że z powodu zbliżających się
wyborów.
Także reprezentant resortu skarbu wiceminister Mikołaj Budzanowski nie szczędził
Steckiewiczowi cierpkich uwag, oskarżając go o to, jakoby prowadził na sali
sejmowej kampanię wyborczą. – Wszyscy tu jesteśmy kandydatami – ktoś z sali
przytomnie zwrócił urzędnikowi uwagę.
Obywatelski projekt uzyskał zdecydowane wsparcie dwóch klubów – PiS i PJN.
Przedstawiciele SLD i PSL wypowiadali się na jego temat z dystansem, chwaląc
inicjatywę obywateli, ale nie jej efekt.
– Jeśli, jak twierdzi Platforma Obywatelska, o wszystkim dzisiaj decyduje rynek,
to dlaczego o tym rynku decyduje Putin? – pytał z trybuny poseł Wojciech
Jasiński, minister skarbu w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Ostrzegł, że
sprzedaż Lotosu zepchnie tę flagową polską firmę do roli zagranicznej córki
jednej z rosyjskich firm paliwowych.
Podczas debaty przypominano przypadek węgierskiej firmy paliwowej MOL, która
została przed laty sprzedana Rosjanom, a obecnie Viktor Orbán zdecydował się ze
względów strategicznych odkupić ją po wyższej cenie. Obywatelski projekt ustawy
o zakazie sprzedaży Lotosu został skierowany do Komisji Skarbu Państwa. W
praktyce rozpatrywać go będzie już następny Sejm.
Małgorzata Goss
