Śledczy pracują na kserówkach
Prokuratura wojskowa powinna wystąpić do Rosji o ponowne przekazanie
dowodów dotyczących zniszczenia dowodu Tomasza Merty, który zginął w katastrofie
smoleńskiej – uważa mecenas Bartosz Kownacki. Chodzi o eliminację ryzyka
wystąpienia wadliwości śledztwa w tej sprawie. – Nie można użyć w postępowaniu
dowodu, który jest przekazany na rzecz innego postępowania – zwraca uwagę
mecenas Bartosz Kownacki, który jest pełnomocnikiem wdowy po wiceministrze
kultury Magdaleny Pietrzak-Merty. Dlatego prokuratura powinna niezwłocznie
wystąpić do strony rosyjskiej z wnioskiem o pomoc prawną w tej sprawie. –
Prokuratura wojskowa powinna wystąpić o pomoc prawną do Rosji i zażądać jeszcze
raz tych dokumentów – podkreśla.
– Mieliśmy analogiczne sytuacje wcześniej dotyczące m.in. sprawy okradania
zwłok. I tam prokuratura musiała oddzielnie wystąpić o pomoc prawną, aby uzyskać
materiały, które już wcześniej miała – wskazuje. Kownacki podkreśla, że w
przeciwnym wypadku zachodzi ryzyko wadliwości postępowania lub ewentualnie jego
wydłużenia. – Na pewnym etapie i tak zajdzie potrzeba wystąpienia do strony
rosyjskiej o przesłanie tych materiałów – zaznacza.
– W mojej ocenie, prokuratorzy powinni skierować wniosek o pomoc prawną, o
przekazanie ponowne tego materiału dowodowego – mówi mecenas Rafał Rogalski,
pełnomocnik kilku rodzin smoleńskich.
Czy prokuratura przygotuje taki wniosek? Śledczy pytani o plan postępowania nie
chcą podawać jego szczegółów. – Jeżeli chodzi o harmonogram i rodzaj planowanych
czynności, to z uwagi na dobro postępowania informacje te nie mogą zostać
przedstawione – stwierdza płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury
Okręgowej prowadzącej to śledztwo.
Postępowanie dotyczące uszkodzenia dowodu osobistego Tomasza Merty zostało
wyłączone z głównego śledztwa smoleńskiego pod koniec sierpnia.
– Prokuratura uznała, że jest to ważna sprawa i wyłączyła tę sprawę. Takie wątki
lepiej wyłączać, ponieważ dzięki temu można prowadzić niezależne postępowanie. Z
mojego punktu widzenia jest to lepsze, bo to postępowanie może nabrać tempa –
ocenia Kownacki.
Zwraca uwagę, że prokuratura przyjęła na razie wersję, iż dowód został
zniszczony, natomiast w zawiadomieniu, które było składane, prezentowano także
wersję sfałszowania dokumentacji śledczej. – Bez względu na wersję prokuratura
jak najbardziej powinna wyłączyć te materiały ze śledztwa smoleńskiego. To, że
śledztwo jest prowadzone w kierunku zniszczenia dowodów, wcale nie oznacza, że
nie będzie badane też fałszerstwo – dodaje.
– Skoro w aktach, z przyczyn na teraz niewyjaśnionych, znajduje się materiał
dowodowy, który jest sprzeczny, to w takim przypadku prokuratura powinna tę
kwestię wyjaśnić – podkreśla Rogalski.
Kownacki pytany, czy nie obawia się, że strona rosyjska w odpowiedzi na ponowny
wniosek prawny przyśle inne dokumenty, stwierdził, że potwierdziłoby to zarzuty
fałszowania. – To już byłby dla mnie ewidentny dowód na fałszowanie – stwierdza
adwokat.
Wdowa po wiceministrze kultury wskazuje także na inne możliwe przypadki
fałszerstw w materiale przekazywanym z Rosji. Chodzi m.in. o zdjęcia zwłok
Tomasza Merty dokonane przy jego identyfikacji. Czy prokuratura zajmie się tym w
śledztwie? – Z uwagi na to, że Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie
dysponuje jedynie słabej jakości kserokopiami dokumentacji fotograficznej
miejsca ujawnienia ciała Tomasza Merty, brak jest podstaw do wypowiadania się w
chwili obecnej, jakie osoby one przedstawiają – usłyszeliśmy od prokuratora
Szeląga.
Powstają również uzasadnione podejrzenia o zaginięcie niektórych przedmiotów
należących do ofiar. Rodziny będą mogły to wyjaśnić, m.in. odbierając przedmioty
do nich należące. Wczoraj był drugi termin odbioru tych przedmiotów w ośrodku
żandarmerii w Mińsku Mazowieckim.
Zenon Baranowski
