Ustawka w TVP
Z prof. Jerzym Żyżyńskim z Wydziału Zarządzania UW rozmawia Małgorzata
Goss.
Reprezentował Pan Prawo i Sprawiedliwość w telewizyjnej debacie sześciu
partii w TVP1 na temat finansów państwa. Było to pożyteczne spotkanie?
– Przede wszystkim uważam, że to nie była debata. Temu widowisku można by nadać
tytuł "Szkoda, że nie było debaty". To było show, które nie wiem, czemu miało
służyć, na pewno nie wyborcom. Słowo "debata" oznacza dyskusję, ścieranie się
poglądów. Powinna temu towarzyszyć refleksja, pokazanie problemu od różnych
stron.
Przyjęto konwencję "szybkie pytanie – szybka odpowiedź", kandydaci stali,
tematy zmieniały się jak w kalejdoskopie.
– To niepoważne traktowanie wyborców. Wyborca oczekuje dyskusji polityków nad
problemami istotnymi dla kraju, takimi jak kwestia nadmiernego zadłużenia,
systemu podatkowego, wysokiego bezrobocia, warunków zatrudniania, warunków do
rozwoju przedsiębiorczości. O tym wszystkim nie było mowy, padały pytania
niemające istotnego znaczenia. Nie było możliwości odpowiedzi na zaczepki rywali
czy sprostowania nieprawdziwych stwierdzeń. W prawdziwej debacie trzeba wybrać
najważniejsze problemy dla kraju i nad tymi sprawami przedstawiciele partii
powinni prowadzić rzeczywistą dyskusję. Ścieranie się tych poglądów ma pozwolić
wyborcom zorientować się, co zrobią poszczególne ugrupowania w razie wygranej.
Zamiast tego zostali Panowie "przetestowani".
– Jako nauczyciel akademicki mogę powiedzieć, że testy są powszechnie
krytykowaną przez pedagogów mechaniczną metodą sprawdzania wiedzy uczniów. Są
powierzchowne i nie dają takich możliwości jak egzamin ustny. Szybkie, formalne
załatwienie sprawy, przy którym dużą rolę odgrywa czynnik losowy. Tutaj też
padały przypadkowe pytania, choćby pytanie zadane przez wyborcę – czy kandydaci
występujący w programie podzielą się dietą poselską, bo zwykli ludzie mało
zarabiają… Nie zamierzam zostać posłem zawodowym, więc jeśli zostanę wybrany,
nie będę pobierał pensji poselskiej, tylko dietę, która nie jest wysoka. Uważam
jednak, że ludzie, którzy ponoszą odpowiedzialność, powinni być dobrze
wynagradzani, ponieważ to gwarantuje im niezależność i zmniejsza ryzyko
korupcji. Nie ujmując niczego owemu wyborcy, który miał prawo w ten sposób
zapytać – do prowadzących należało wyjaśnić tę sprawę. Nie powinno się w
kampanii wyborczej operować populistycznymi hasłami.
Pytanie powinno brzmieć: dlaczego zwykli ludzie, którzy ciężko pracują, tak
mało zarabiają.
– No właśnie, to jest istota problemu i doskonały temat do poważnej, ciekawej
debaty.
A może wyborcy nie są zainteresowani poważnymi debatami?
– Ten, kto nie jest zainteresowany, na widok polityków przełącza program. Debata
jest skierowana do tych widzów, którzy chcą przed wyborami wyrobić sobie opinię,
zdecydować, na jaką partię głosować. I z tych właśnie ludzi zakpiono,
zniechęcono ich do oglądania debat. Media powinny kształtować postawę
obywatelską, właściwe rozumienie spraw publicznych, poczucie odpowiedzialności
za państwo. To był przykład negatywnego wychowania wyborców.
Dziękuję za rozmowę.
