Neo-PRL w budowie
Jeszcze się kampania wyborcza na dobre nie rozkręciła, a PO już odniosła
widowiskowe sukcesy. Pierwszy to niewątpliwie wyborcze hasło: "Polska w
budowie". Jak ta budowa wygląda, każdy widzi – na swoim osiedlu, w sklepiku, na
stacji benzynowej, na drodze krajowej x czy y, na kolei, gdzie z Warszawy do
Gdańska będzie się teraz jechać o dwie godzin dłużej, z Krakowa do Warszawy o
godzinę. To sukces kolei im. Cezarego Grabarczyka. Że Polska jest w budowie –
przeto trzeba zakasać rękawy. Stachanówka, minister edukacji, Katarzyna Hall,
zakasała nie tylko rękawy, ale i nogawki spodni, pozując do historycznego
zdjęcia w pewnym tabloidzie.
Rozgrzani do czerwoności
Następny sukces to uporządkowanie sądownictwa. Sędziowie i sędziny rozgrzani do
czerwoności. Za świetlanym przykładem sędziny? Matlak, która ustanowiła
precedens w kampanii prezydenckiej, wyrokując, że "komercjalizacja" to nie
"prywatyzacja" i zawyrokowała, że PiS kłamie, poszli inni. Tak np. pani sędzia
Beata Ładak z warszawskiego sądu okręgowego orzekła, że o p i n i a PiS, jakoby
za rządów PO nic się nie zmieniło – jest… kłamstwem. Prawo rzymskie chyba nie
zna orzekania o opiniach (co tu począć z opiniami np. na temat sztuki?), należy
zatem jak najszybciej wprowadzić i zgłosić na forum międzynarodowym odpowiednią
poprawkę. Jakiś nieznany skład "sprawiedliwości" wsadził do więzienia, za
rzekomą kradzież, uczestnika manifestacji rocznicowej Powstania Warszawskiego,
kibica "Starucha". "Rozgrzany" okazał się też pan prokurator z Częstochowy
Tomasz Ozimek. Nie wiem, jakich świadków przesłuchał – dość na tym, że oskarżył
skopanego przez kamerzystę Polsatu pielgrzyma (są filmy w internecie, panie
prokuratorze)… o pobicie dziennikarki i zagroził mu karą 5 lat więzienia. Tak
więc sprawiedliwość mamy z grubsza uporządkowaną. Reszty dokona może poseł
Ryszard Kalisz, heroiczny obrońca czci Barbary Blidy.
Że tam czasem jakiś Andrzej Czuma się wyrwie i stwierdzi na podstawie
dokumentów, że za rządów PiS nie było nacisków ze strony władzy na organa
ścigania – nic to. "Koledzy go nie żałują, poprawkami go stratują". No i
stratowali koledzy z PO przewodniczącego komisji z PO – nacisków nie było, ale
była presja. Czemuż nie zachował się tak mądrze jak poseł Sekuła z Hindenburga?
Tak to się robi w państwie rozkwitającej na nowo "sprawiedliwości ludowej".
Media mamy oczyszczone z wszelkich wrogich elementów. Ale nie do końca. Walka na
tym froncie jest szczególnie ważna – samą panią Olejnik, panem Żakowskim itd.
nie ujedziesz, skoro wróg okopał się w Telewizji Trwam i Radiu Maryja. Ale od
czegóż PO wespół z SLD ma Krajową Radę Radiofonii i Telewizji? Pan
przewodniczący Dworak był właśnie łaskaw odmówić Telewizji Trwam, na dwukrotne
podania – przyznania miejsca na multipleksie, niezbędnego do odbioru telewizji
cyfrowej. Niech tam sobie katolickie ciemniaki nie wyobrażają, że mają te same
prawa, co miłośnicy Kuby Wojewódzkiego czy Grzegorza Miecugowa. Towarzysz Lenin
w dawnych czasach znał wagę elektryfikacji oraz kina, my z PO dziś znamy potęgę
telewizji i wrogowi jej nie oddamy.
Myślenie wyłączone,
umysł zamknięty
Ale jeśli wierzyć sondażom, lud nadal kocha swoją PO i swojego wodza, premiera z
Zielonego Wzgórza. Nawet przy założeniu fałszowania sondaży – trudno jednak
przyjąć, że PO nie będzie miała elektoratu wyższego nad 10 procent. I to jest
prawdziwa zagadka – co kształtuje dziś świadomość Polaków?
W roku 1945, diagnozując społeczne postawy Polaków podczas okupacji, w genialnym
eseju "Gospodarka wyłączona" prof. Kazimierz Wyka stwierdził, że "kombinowanie",
przekręty, złodziejstwo weszło wtedy rodakom w krew jako działanie na szkodę
okupanta. Tę samą taktykę, jak skonstatował Wyka 10 lat później, stosowali za
PRL-1. Jak pokazały liczne afery – stoczniowa, hazardowa etc., dziś ta
"technika" przekrętów urosła do rangi działania nieledwie systemowego w rodzącej
się PRL-2. Nie kombinujesz, nie masz układów – nikim nie będziesz. A że lęk
przed prawem gdzieś z tyłu głowy jednak jest – dlatego trzeba się trzymać partii
posługującej się tymi samymi technikami. Do tego dochodzi coś, co nazywam
myśleniem wyłączonym. Myślenie w kategoriach dobra wspólnego? A po co to komu?
Stąd wykpiwanie wszelkich wartości: patriotyzmu, religii, odwagi, przyzwoitości.
No i jest PiS oraz niezawodne paliwo nienawiści. Stalin budował rządy monopartii
na nienawiści do kułaka i burżuazyjnego inteligenta, Hitler na nienawiści do
Żydów. PO ma dziś jednego wroga – PiS. A "śmierć frajerom" – to hasło
"nowoczesnego" Polaka.
Ponadto 20 lat prania mózgów zrobiło swoje. Kroplówki TVN-ów, Polsatów, ostatnio
i TVP, TVP Info, już nie mówiąc o sztandarowej "GW", drążą wytrwale. Szare
komórki, także i szarych obywateli, powoli przemienia się w plastyczną masę,
którą oni, ci mędrcy do wynajęcia, kształtują na polityczne zamówienie. Ten
proces odbywa się zresztą nie tylko w Polsce. Allan Bloom opisał go jako
mechanizm "zamykania umysłu amerykańskiego" na uniwersytetach w swojej książce "Closing
American Mind" z roku 1987. Nie jest to wcale pocieszające. Pytanie sprowadza
się do tego, w jakim stopniu nasz nieszczęsny kraj zamieszkują cwaniaczkowie i
otumaniony lud? (A lud to wcale nie "paprykarz" z Mazowsza czy chłop z
Podkarpacia, ale miastowe inteligenty, co to boją się różnić od mniemań salonu.)
Odpowiedź na tę kwestię rozstrzygnie, czy kolegom z PO i sojuszniczych partii
uda się dokończyć budowę PRL-2.
Dr Elżbieta Morawiec
publicysta
