Kalisz wykrył „mord polityczny”
Ryszard Kalisz wygłosił mowę oskarżycielską pod adresem rządów PiS i mowę
obrończą byłej poseł SLD Barbary Blidy
Przewodniczący sejmowej komisji śledczej badającej okoliczności samobójczej
śmierci Barbary Blidy Ryszard Kalisz (SLD) prezentował wczoraj Sejmowi raport
końcowy. Kalisz – zawodowy adwokat i polityk – nieoczekiwanie wygłosił mowę
obrończą Blidy.
Ona sama miała być podejrzana o pośredniczenie w przekazaniu łapówki szefowi
Rudzkiej Spółki Węglowej Zbigniewowi B. Pieniądze te miały pochodzić od Barbary
Kmiecik. Jednak podczas próby zatrzymania przez ABW Blida popełniła samobójstwo.
Komisja śledcza podjęła się wyjaśnić, jak do tego doszło, tym bardziej że
mnożono domysły, jakoby została zabita. W niektórych mediach Blida stała się
wręcz "sztandarową ofiarą" rządów Prawa i Sprawiedliwości. Jednak prowadzone
równolegle postępowania prokuratorskie w tej sprawie były sukcesywnie umarzane.
Cztery lata ciągnęły się posiedzenia komisji, aż osiągnęły swój finał w trakcie
kampanii wyborczej. Wczoraj Ryszard Kalisz przedstawił raport komisji.
Zaprezentował również – tyle że w sposób groteskowy – zdanie odrębne,
przedłożone przez posłów PiS Annę Zalewską i Wojciecha Szaramę. Zarzucali oni
parlamentarzystom PO, a także Kaliszowi nierzetelność i stronniczość w trakcie
prac komisji, wygłaszanie politycznych komentarzy podczas przesłuchań świadków
czy selektywne dobieranie dowodów. – To tendencyjna relacja zrealizowana do
celów politycznych – podkreślają posłowie opozycji.
Kalisz próbował bronić Barbary Blidy i atakował ówczesnych prokuratorów za
podjęcie próby jej aresztowania i postawienia zarzutów. Co ciekawe, również
raport komisji formułuje hipotezę, że Blida po wkroczeniu funkcjonariuszy ABW do
jej domu prawdopodobnie nie chciała popełnić samobójstwa, lecz jedynie zakładała
możliwość okaleczenia. Referując tezy raportu, poseł lewicy usiłował wskazywać
na rzekome niedociągnięcia w śledztwach, szczególnie w pierwszych godzinach po
wypadku. – Działania te były racjonalne w chaosie, po to, by nikt nie mógł
wiedzieć, co stało się w domu Barbary Blidy, a w szczególności w łazience –
mówił Kalisz. – Dzisiaj ustalenie, jak naprawdę miało to miejsce, jest nie do
pewnego ustalenia – przyznał jednak w konkluzji.
Po czterech latach ci, którzy ścigali korupcję i próbowali aresztować byłą
minister w rządzie SLD, która nie ukrywała, że w biznesie trzeba dawać łapówki,
zostali oskarżeni o nadużycie władzy. – Komisja zarzuca byłemu premierowi
delikty konstytucyjne – grzmiał Kalisz.
Według raportu Jarosław Kaczyński jako prezes Rady Ministrów, "realizując
koncepcję wykluczenia dużych grup obywateli", stworzył prawny system ich
eliminowania. Ten sam zarzut zaciążył również na Zbigniewie Ziobrze. Miał on, w
opinii komisji, zbudować prawny system eliminacji za pomocą dobranych
selektywnie przepisów prawa karnego. Poza tym, według posła SLD, Kaczyński
organizował "nieformalne narady", podczas których miały być podejmowane i
wydawane decyzje dla prokuratorów i szefów służb. Podczas jednej z takich narad
Ziobro miał poinformować o sprawie Barbary Blidy, a Bogdan Święczkowski, jako
kierujący ABW, wskazał, że postępowanie w jej sprawie jest obszerne, dotyczy
przedstawicieli innych partii politycznych i może być związane z finansowaniem
kampanii wyborczej Aleksandra Kwaśniewskiego. Według Kalisza, szef rządu
skwitował to uwagą: "Jeśli są stalowe dowody, to Barbarę Blidę należy zamknąć".
Dalej wszystko potoczyło się błyskawicznie. – Ziobro i Święczkowski jako
przekonani, że mają "wyjście na wierchuszkę SLD Leszka Millera", postanowili
podjąć decyzję o jej aresztowaniu – mówił Kalisz.
Zdaniem Ryszarda Kalisza, minister Ziobro miał również wprowadzić Sejm w błąd,
przedstawiając informację na temat okoliczności samobójczej śmierci posłanki.
Kalisz uważa, że powinien on zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Ma
go obciążać m.in. polecenie sprawdzenia wszystkich postępowań prowadzonych przez
policję w sprawie mafii węglowej. Wraz z nim zarzuty powinni usłyszeć również
były szef ABW Bogdan Święczkowski i jego zastępca Grzegorz Ocieczek, a także
ówczesny naczelnik Departamentu Postępowań Karnych w katowickiej delegaturze ABW.
Po upublicznieniu projektu zarzucono Kaliszowi m.in. naciąganie faktów,
pomijanie tych niewygodnych i formułowanie wniosków odrzuconych podczas
postępowań prokuratorskich.
Maciej Walaszczyk
