Dzieci nie są chronione

Oskarżony o molestowanie pasierbicy oraz znęcanie się nad bliskimi
mieszkaniec Mazur po wyjściu z więzienia zamordował całą rodzinę.

Do tragedii doszło wczoraj w miejscowości Szczepankowo k. Sajmina w powiecie
ostródzkim (woj. warmińsko-mazurskie). Policję zawiadomiła zaniepokojona
sąsiadka, która nie wiedziała, co się dzieje z rodziną. Po przyjeździe
funkcjonariusze znaleźli zwłoki powieszonego mężczyzny, ciało żony oraz jego
córki i pasierbicy – dziewczynki miały 4 i 13 lat. Policja przypuszcza, że
51-latek, zanim popełnił samobójstwo, zabił kobietę i dzieci.
Mariola Ostaszewska z warmińsko-mazurskiej policji poinformowała, że cztery dni
temu mężczyzna wyszedł z zakładu karnego, gdzie odsiadywał siedmiomiesięczny
wyrok za groźby wobec sąsiadów i naruszenie ich nietykalności osobistej.
Podczas jego pobytu w więzieniu żona złożyła zawiadomienie, że znęcał się nad
nią i stosował przemoc. Mężczyzna został też oskarżony o molestowanie seksualne
starszej dziewczynki. Policja w lutym tego roku przesłała akt oskarżenia w tej
sprawie do sądu. Oskarżony ze Szczepankowa nie miał jednak prokuratorskiego
zakazu zbliżania się do rodziny.
Kilkanaście dni temu premier Donald Tusk uczestniczył w hucznym otwarciu
oddziału dla sprawców przestępstw seksualnych w Szpitalu Psychiatrycznym w
Choroszczy, zapewniając, że terapia pedofilów zmniejsza recydywę tego typu
przestępstw o 70 procent. Tak zwaną kastrację farmakologiczną pedofilów
wprowadziły przepisy kodeksu karnego w czerwcu 2010 roku. Jednak – jak informuje
resort zdrowia – żaden skazany nie trafił jeszcze na takie leczenie, a sądy
orzekły terapię wobec kilkunastu osób.
Politycy opozycji wskazują, że ustawa ta ma luki prawne, co powoduje, że jest
nieskuteczna.
– Te przepisy, które zostały u nas wprowadzone, są po prostu nieskuteczne –
uważa poseł Andrzej Dera (PiS). – Problem jest taki, że osoba skazana za to
przestępstwo nie jest monitorowana. W ustawie proponowaliśmy wprowadzenie
dodatkowych przepisów, stanowiących, że takie osoby są kontrolowane po wyjściu z
więzienia, a także, aby wizerunki były znane poprzez zamieszczenie w internecie,
żeby dodatkowo chronić ludzi. Zapisy te wzorowaliśmy na przepisach
obowiązujących w Wielkiej Brytanii – podkreśla poseł.
 

ZB

drukuj