Przemilczani bohaterowie z Treblinki

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak wielkie szkody przynoszą
"rewelacje" Jana Tomasza Grossa dla wizerunku Polski w świecie. Wielu historyków
zniechęca się do podejmowania badań dotyczących relacji polsko-żydowskich w
obawie, że ich ustalenia i tak nie przebiją się przez medialny zgiełk nabudowany
na antypolskich stereotypach. Tym bardziej cieszy wydana przez Wydawnictwo
Sióstr Loretanek książka "Dam im imię na wieki. Polacy z okolic Treblinki
ratujący Żydów" (Oksford – Treblinka 2011) autorstwa Edwarda Kopówki, kierownika
Muzeum w Treblince, i ks. Pawła Rytla-Andrianika, będąca rzetelnym studium
historycznym ukazującym zupełnie inny od Grossowego obraz Narodu Polskiego.

Treblinka należy do jednych z najbardziej symbolicznych miejsc zagłady Żydów i
Romów (ocenia się, że zginęło tam ponad 800 tys. ludzi). 1 września 1941 r.
zapadła decyzja Niemców o powołaniu do życia obozu pracy Treblinka I, dodajmy
obozu przeznaczonego głównie dla Polaków. Od 23 lipca 1942 r. do 19 sierpnia
1943 r. działał tam również obóz zagłady przeznaczony głównie dla Żydów i Romów
(Treblinka II). Obóz ten zasłynął również tym, że 2 sierpnia 1943 r. wybuchło
tam powstanie, nastąpiła wielka ucieczka więźniów (udało się uciec ok. 200
osobom). Na skutek tego w tym samym roku Niemcy podjęli decyzję o likwidacji
obozu. Okoliczna ludność przeżywała gehennę, gdyż poddawana była nieustannej
presji okupantów. Zdarzały się przykłady demoralizacji, ale o wiele ważniejsze
były działania altruistyczne wielu mieszkańców tego terenu.
Co ważne, Treblinka stała się też jednym z symbolicznych miejsc w ostatniej
publikacji Jana Tomasza Grossa, w której stara się on wykazać rzekome
zezwierzęcenie okolicznej ludności, która jakoby obłowiła się na okradaniu ofiar
holokaustu, organizując tzw. złote żniwa. Niestety jego opis Polski i Polaków
jest w świecie uznawany za prawdziwy.
Oczywiście nie tylko Gross przyczynił się do takiego obrazu Polski, wiele
nieprzychylnych nam mediów wciąż powtarza rewelacje o "polskich obozach
koncentracyjnych". Wszystko to odbywa się na kanwie tzw. światowej polityki
historycznej. Na tej płaszczyźnie toczy się dziś nieustanna wojna. Można to
zaobserwować chociażby w kwestii stosunków polsko-rosyjskich (sprawa katyńska,
kwestia jeńców sowieckich 1920 r. itp.), widać to bardzo mocno w sprawie
obciążania winą Polaków za holokaust.
Tymczasem omawiana publikacja Biblioteki Drohiczyńskiej jest niezwykle cennym
źródłowym materiałem pokazującym zupełnie inny obraz społeczeństwa polskiego.
Rejon Treblinki nie był objęty szerszym zakresem działań Żegoty, tak więc pomoc
Żydom, jaka tu była organizowana, miała charakter bardziej spontaniczny. Autorzy
recenzowanej publikacji udokumentowali ofiarę ponad 310 Polaków (w tym 18
księży) z tamtego rejonu, którzy oddali życie za pomoc Żydom, oraz dokonania 335
osób odznaczonych medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Widzimy zatem, że
książka "Dam im imię na wieki" jest owocem niezwykle ofiarnej, kilkunastoletniej
pracy badaczy.
Książka składa się z dwóch części – pierwsza zawiera listę osób z krótkim opisem
charakterystyki pomocy. Druga część poświęcona jest szerszemu opisowi wybranych
postaci. Na końcu mamy relacje świadków – byłych więźniów Treblinki I oraz
okolicznych mieszkańców. Obszar badań dotyczył 15 powiatów będących w
sąsiedztwie obozu.
Jak podkreślają autorzy, książka ta nie ma wymiaru polemicznego, ale ma
charakter faktograficzny. Nie ulega jednak wątpliwości, że ciężar tych faktów
sam przez się skłania do refleksji polemicznych. Wszak autorzy zajęli się bardzo
wąskim wycinkiem działalności pomocowej ludności polskiej. Jednak nawet to budzi
podziw, a zarazem zdziwienie, że piszący o stosunkach polsko-żydowskich Jan
Tomasz Gross nie zbadał i nie przedstawił w swojej pracy tych dokonań. Tym
bardziej zestawienie siły faktu prezentowanego w książce z postmodernistyczną
narracją Grossa musi szokować.
Należy podkreślić, że prezentowane w recenzowanej publikacji materiały źródłowe
zostały gruntownie zweryfikowane, choć autorzy nie zdołali wyczerpać wszystkich
źródeł. W Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince jest jeszcze dużo materiałów
nieopracowanych, które z pewnością dopełniłyby obrazu zaangażowania Polaków w
pomoc Żydom w rejonie Treblinki.
Dokumenty przedstawione w książce "Dam im imię na wieki" mówią zatem z jednej
strony o zagładzie ludności żydowskiej, ale z drugiej – o bohaterstwie tych
Polaków, którzy oddawali życie, ratując Żydów. Mało kto dzisiaj wie, szczególnie
na Zachodzie, jakie kary groziły Polakom za pomoc ludności żydowskiej i jakie
ofiary poniesiono. Na bazie rozporządzenia generalnego gubernatora Hansa Franka
z 15 października 1941 r. przewidywano karę śmierci dla Żyda, który ucieknie z
getta, ale taka sama kara groziła Polakom, którzy udzielali pomocy Żydom.
Takiego prawa nie było w zachodniej Europie, a jednak skala pomocy dla ludności
żydowskiej była w Polsce o wiele większa niż na Zachodzie.
Omawiana publikacja dowodzi jeszcze jednego, mianowicie tego, że Polacy byli
narodem, który obok narodu żydowskiego wycierpiał bodaj najwięcej w czasie II
wojny światowej. Podkreślił to Papież Benedykt XVI, który pielgrzymując do
Polski w 2006 roku, powiedział (w Auschwitz, 28 maja): "Jan Paweł II był tu jako
syn polskiego narodu. Ja przychodzę tutaj jako syn narodu niemieckiego i dlatego
muszę i mogę powtórzyć za moim poprzednikiem: Nie mogłem tutaj nie przybyć.
Przybyć tu musiałem. Papież Jan Paweł II pielgrzymował tu jako syn narodu, który
obok narodu żydowskiego najwięcej wycierpiał w tym miejscu i ogólnie podczas
wojny" (s. 32).
W świecie, w którym jest moda na antypolską historiografię, na uproszczenia w
stylu: "polski obóz zagłady", tego rodzaju prace dokumentacyjne jak książka
Edwarda Kopówki i ks. Pawła Rytla-Andrianika mają o wiele większe niż
doraźno-propagandowe znaczenie. Do nich można wracać po wielu nawet latach, gdyż
prawda się "nie przedawnia". Przedawniają się zaś kłamliwe nowinki propagandowe.
Dlatego każdy wysiłek badawczy pokazujący prawdę o tamtych czasach ma potężne
znaczenie dla współczesnych i przyszłych pokoleń Polaków. Tylko bowiem tak
możemy uratować pamięć o naszych przodkach i tylko tak możemy uratować narodową
dumę i honor.

 

Prof. Mieczysław Ryba

drukuj