Ludobójstwo z retuszem
Pod koniec czerwca miała się ukazać obszerna publikacja dr. hab. Bogusława
Pazia z Zakładu Historii Filozofii Nowożytnej Instytutu Filozofii Uniwersytetu
Wrocławskiego "Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych.
Przykład ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich II RP w latach 1939-1946".
Przewidywała to umowa zawarta między Wydziałem Nauk Społecznych Uniwersytetu
Wrocławskiego a Wydawnictwem Naukowym uczelni. Ale oczekiwana z dużym
zainteresowaniem, przede wszystkim w środowiskach kresowych i kombatanckich,
książka nie ujrzała do tej pory światła dziennego. Dlaczego?
W nocy z 11 na 12 lipca 1943 roku uzbrojone bandy Ukraińców z Organizacji
Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) napadły na
polskie wsie na Wołyniu, mordując, paląc i grabiąc mienie Polaków. W sumie na
Kresach Południowo-Wschodnich Ukraińcy zamordowali ok. 250 tys. osób. Niemal w
68. rocznicę tych tragicznych wydarzeń, bo pod koniec czerwca, miała się ukazać
obszerna publikacja poświęcona ludobójstwu na Kresach, przygotowana pod redakcją
naukową dr. hab. Bogusława Pazia z Zakładu Historii Filozofii Nowożytnej
Instytutu Filozofii Uniwersytetu Wrocławskiego. Przewidywała to umowa zawarta
między Wydziałem Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego a Wydawnictwem
Naukowym tejże uczelni. Wydanie publikacji pt. "Prawda historyczna a prawda
polityczna w badaniach naukowych. Przykład ludobójstwa na Kresach
Południowo-Wschodnich II RP w latach 1939-1946" poparł rektor Uniwersytetu
Wrocławskiego prof. Marek Bojarski. Ale ta oczekiwana z dużym zainteresowaniem,
przede wszystkim w środowiskach kresowych i kombatanckich, pozycja książkowa nie
ujrzała dotychczas światła dziennego. Odpowiedź na pytanie o powody opóźnienia
"Nasz Dziennik" próbował uzyskać od pracowników Wydawnictwa Naukowego
Uniwersytetu Wrocławskiego. Poprosiliśmy o spotkanie z dyrektorem wydawnictwa
prof. Markiem Górnym. Po kilku godzinach oczekiwania usłyszeliśmy, że na pewno
skontaktuje się z nami Marzena Golisz, która jest – jak nam powiedziano – osobą
kompetentną w tej sprawie. Minęły dwa tygodnie, telefonu się nie doczekaliśmy.
Bez zapowiedzi odwiedziłem więc siedzibę wydawnictwa. – Czy zastałem pana
dyrektora Górnego? – zapytałem w sekretariacie. – A czy był pan umówiony? – Nie,
ale już dwa tygodnie czekam na możliwość rozmowy z panem dyrektorem lub telefon
od pani Marzeny Golisz w kwestii dotyczącej losów publikacji poświęconej
ludobójstwu na Kresach – wytłumaczyłem. – W tym momencie spotkanie nie będzie
możliwe, ale mogę panu dyrektorowi jeszcze przypomnieć o tej sprawie –
zadeklarowała pani z sekretariatu wydawnictwa. Zaproponowała jednocześnie
rozmowę z red. Marzeną Golisz. – Nie udzielam takich informacji, ja tylko
rozmawiam o sprawach redakcyjnych – usłyszeliśmy od pani Golisz. – Ale dwa
tygodnie temu otrzymałem informację, że to właśnie pani miała do mnie zadzwonić
i udzielić wszelkich wyjaśnień w tej sprawie – odparłem. – Ja rozmawiam tylko o
sprawach redakcyjnych – powtórzyła pani Golisz, wyraźnie poirytowana
dociekaniami, i odesłała mnie do rzecznika prasowego Uniwersytetu Wrocławskiego
dr. Jacka Przygodzkiego. Przygodzki stwierdził, że na początku prac związanych z
publikacją redaktor prowadzący ze strony wydawnictwa i redaktor naukowy dr hab.
Bogusław Paź często ze sobą rozmawiali, nawet po kilka godzin. Dodał, że według
jego wiedzy, ostatnie artykuły trafiły do wydawnictwa pod koniec maja. I wtedy
miało dojść do nieporozumień między redaktorem prowadzącym a naukowym. Pojawiły
się bowiem wątpliwości co do zapisów niektórych passusów publikacji. –
Normalnie, jak się pracuje nad publikacją, siada się i takie wątpliwości
rozwiewa – powiedział dr Przygodzki. – O co dokładnie chodziło? – zapytałem. –
Tak głęboko do sprawy nie wchodziłem. Nie jestem rzecznikiem prasowym
wydawnictwa, ponieważ jest to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością –
uzasadniał Przygodzki. – Uważamy, że jest to bardzo ważna publikacja. Dlatego
też rektor nie tylko poparł jej wydanie, ale też udzielił wsparcia finansowego.
Uczelnia zrobiła wszystko, co tylko było możliwe, aby doszło do jej wydania.
Środowiska kresowe czekają na tę publikację tak jak oczekiwały na zorganizowaną
przez dr. Pazia konferencję poświęconą tej samej tematyce – konkluduje dr
Przygodzki. Zapewnia, że nie ma jakichkolwiek przeciwwskazań do wydania tego
tomu.
Jego zdaniem, trzeba jedynie doprowadzić do takiej sytuacji, w której ta
publikacja będzie – jak powiedział – na "najwyższym poziomie naukowym". Chodzi o
to, aby nie dawać oręża osobom, grupom, które chciałyby atakować książkę. A to
zależy tylko od redaktora prowadzącego i naukowego, którzy muszą "poprawić, co
trzeba".
– Rzecznik mija się z prawdą, twierdząc, że ostatnie teksty wydawnictwo
otrzymało dopiero pod koniec maja br. Wszystkie materiały były przekazane w
grudniu ubiegłego roku, a umowa na wydanie tomu została podpisana w marcu tego
roku. Nie było do tego czasu żadnych zastrzeżeń dotyczących zawartości tej
publikacji – ripostuje dr hab. Paź. Natomiast pod koniec maja przedstawiciele
wydawnictwa posunęli się do bardzo obraźliwych stwierdzeń w stosunku do
niektórych autorów publikacji. Padały uwagi typu: "Zawód historyka jest
trudniejszy, niż niektórym się to wydaje", "Pani się kompromituje", "Pan się
kompromituje". Skierowane były one m.in. pod adresem tak znanych specjalistów w
tej dziedzinie, jak Ewa Siemaszko – współautor znakomitego dwutomowego dzieła
poświęconego ludobójstwu na Wołyniu, prof. Czesław Partacz z Koszalina, dr
Lucyna Kulińska z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Dyrektor wydawnictwa
prof. Marek Górny w rozmowie z dr. Paziem zobowiązał się do przeprosin za te
stwierdzenia, ale szybko się z tego wycofał. – Wiem, że prof. Górny skierował
ostatnio pismo do dziekana Wydziału Nauk Społecznych prof. Jerzego Juchnowskiego.
Według osoby proszącej o zachowanie anonimowości, zasugerował w nim…
anulowanie zawartej umowy. Nie mogłem uzyskać stanowiska w tej kwestii prof.
Juchnowskiego, ponieważ przebywa on obecnie na urlopie. Ale gdyby okazało się to
rzeczywiście prawdą, to jak można wierzyć słowom rzecznika prasowego,
wypowiadającego się przecież w imieniu władz uniwersytetu, że "jest to bardzo
ważna publikacja i nie ma jakichkolwiek przeciwwskazań dotyczących jej wydania"?
– pyta Paź.
Marek Zygmunt
