Ten błąd powinien być naprawiony

Możliwe jest wniesienie kasacji od wyroku skazującego o. dr. Tadeusza
Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, na karę pieniężną za rzekome naruszenie ustawy
o zbiórkach publicznych. Prawnicy podkreślają, że to archaiczna ustawa, która
pilnie wymaga nowelizacji.

– Nie wykluczamy wniesienia kasacji, ponieważ uważamy, że podane przez sąd ustne
motywy wyroku świadczą o tym, że było to błędne orzeczenie – mówi "Naszemu
Dziennikowi" mecenas Waldemar Kosiński, obrońca o. Tadeusza Rydzyka CSsR. Jak
dodaje, jest ono szkodliwe, a ponadto jest błędem prawnym. – Uważamy, że ten
błąd powinien być naprawiony przez odpowiedni sądowy organ państwa – podnosi
prawnik.
Kosiński zaznacza jednak, że przed podjęciem ostatecznej decyzji musi zapoznać
się z pisemnym uzasadnieniem wyroku Sądu Okręgowego w Toruniu. – Oczywiście
pamiętamy to, co sąd ustnie przedstawił, ale bywa bardzo często, że co innego
sąd mówi, a co innego jest zawarte w pisemnym uzasadnieniu – zwraca uwagę
mecenas. – Ustne uzasadnienie wyroku wydawało się nam kuriozalne i świadczyło o
tym, że było jakieś zagubienie w podaniu informacji o motywacji takiego
rozstrzygnięcia. Być może to efekt zdenerwowania – zastanawia się Kosiński. –
Pomyłki w sądach się zdarzają – podkreśla.
Na razie obrońca dyrektora Radia Maryja czeka na sporządzenie przez sąd
pisemnego uzasadnienia wyroku. – Sąd obiecywał, że to zrobi w ciągu dwóch
tygodni, miesiąca, najdalej sześciu tygodni. W związku z powyższym czekamy,
zobaczymy, co sąd napisze – mówi mecenas.
Jak dowiedzieliśmy się w toruńskim sądzie, termin sporządzenia uzasadnienia
uległ przesunięciu. – Termin przedłużono do 25 lipca – informuje Sąd Okręgowy w
Toruniu. – Sąd nas nie informował o przesunięciu – zaznacza Kosiński. – Nie ma
takiej praktyki – słyszymy w sądzie.
Sąd Okręgowy w Toruniu 17 czerwca br. utrzymał w mocy wyrok skazujący dyrektora
Radia Maryja na 3,5 tys. zł grzywny za – jak to ujęto – prowadzenie nielegalnej
zbiórki publicznej. Obrona na różne sposoby dowodziła m.in., że komunikaty
emitowane w Radiu Maryja miały charakter informacji o celach Fundacji Lux
Veritatis, a nie o zbiórce pieniędzy.

Zbiórki "poprawne" i "niepoprawne"
– Sąd potraktował bardzo groźnie słowa o. Tadeusza Rydzyka. W tym przypadku sądy
w obu instancjach skorzystały z możliwości ukarania za nawoływanie do zbiórki
publicznej – mówi prof. Andrzej Nowakowski, prawnik z Uniwersytetu
Rzeszowskiego.
Podkreśla on, że konstrukcja ustawy o zbiórkach publicznych jest archaiczna, a
definicja samej zbiórki za szeroka. – Jest za szeroka, a władza mając do użytku
tę definicję, zwłaszcza w przypadku niepoprawnych politycznie inicjatyw, może to
blokować, nie dając zezwolenia czy uznając daną zbiórkę za nielegalną –
podkreśla Nowakowski. Wykładowca URz zwraca uwagę, że niektóre zapisy tej ustawy
mogą być sprzeczne z Konstytucją. Jednak sąd toruński z miejsca odrzucił wniosek
obrony o zbadanie konstytucyjności tej ustawy.
Nowakowski podkreśla, że zapisy ustawy o zbiórkach publicznych powinny być
gruntownie zmienione. Co prawda od kilku lat MSWiA pracuje nad nowelizacją tych
przepisów, ale jak wynika z opublikowanych na początku tego roku założeń
nowelizacji, nie będzie ona tak gruntowna, jak powinna być zdaniem prawników.
– Powinna nastąpić daleko idąca liberalizacja trybu wydawania zezwoleń, żeby
wyeliminować tzw. uznaniowość. Jeżeli organizator zbiórki spełnia wszelkie
warunki ustawowe, to organ nie może odmówić udzielenia takiej zgody. Poza tym
definicja ustawowa zbiórki publicznej powinna zostać zawężona – wskazuje
Nowakowski. Takich modyfikacji ministerstwo nie przewiduje. Zmian regulacji
odnośnie do zbiórek publicznych chcą także organizacje społeczne zgrupowane w
Forum Darczyńców i współpracujące w ramach tzw. grupy roboczej. Ich propozycje
są jednak także ograniczone – organizacje nie chcą bowiem zmieniać ustawy, tylko
towarzyszące jej rozporządzenia, m.in. postulują wycofanie zapisu mówiącego o
tym, że wpłaty na konto organizacji uznawane są jako forma zbiórki publicznej.
Nad tymi propozycjami debatował w marcu Parlamentarny Zespół ds. Współpracy z
Organizacjami Pozarządowymi.

 

Zenon Baranowski

 

***

Wyeliminujmy uznaniowość

 

Z dr. hab. Andrzejem Nowakowskim, prawnikiem, profesorem Uniwersytetu
Rzeszowskiego, rozmawia Zenon Baranowski

Ustawa o zbiórkach publicznych jest już archaiczna?
– Pochodzi ona z lat 30. XX w. (dokładnie z 1933 r.). Pierwotne jej znaczenie
było takie, że ówczesna władza o zapędach autorytarnych (po zamachu majowym w
1926 r.) chciała wprowadzić daleko idącą kontrolę nad tą formą aktywności
publicznej. I to niestety zostało w znacznej mierze przejęte przez komunistów,
gdyż ta ustawa w zasadzie bez zmian obowiązywała do 2003 roku. Należy tu
przypomnieć, że już w latach 1989-1990 restrykcyjne przepisy dotyczące
stowarzyszeń i zgromadzeń publicznych zastąpiono nowymi, adekwatnymi do
zmienionej sytuacji ustrojowej rozwiązaniami.
W okresie rządów Leszka Millera, w 2003 r., wprowadzono ustawę o wolontariacie i
organizacjach pożytku publicznego, której przepisy złagodziły niektóre rygory
ustawy o zbiórkach publicznych, dopuszczając, pod nadzorem osób pełnoletnich,
kwestowanie przez osoby niepełnoletnie. Stało się to głównie pod kątem jednej
imprezy – Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka.

Ale pozostały inne ograniczenia…
– Okazało się, że nadal utrzymano rygory tej formy aktywności publicznej, gdzie
wymagane jest zezwolenie ze strony właściwego organu (burmistrza, starosty,
marszałka województwa czy ministra), w zależności od zasięgu terytorialnego
zbiórki. Ale definicja zbiórki publicznej jest taka, że praktycznie można objąć
nią różne formy aktywności. Z wyjątkiem zbiórki na tacę w kościołach czy np.
zbiórki na wieniec dla kolegi w zakładzie pracy. A poza tym to teoretycznie
władza ma tutaj duże pole do ingerencji.

Nadal można być ukaranym za nawoływanie do zbiórki?
– Słynny art. 49 kodeksu wykroczeń penalizuje, czyli wprowadza odpowiedzialność
karną za to. Ojciec Tadeusz Rydzyk z tego artykułu był ścigany. Za nielegalną,
zdaniem władz, zbiórkę przepis ten przewiduje grzywnę do 5 tys. zł plus
przepadek zgromadzonych środków podczas zbiórki na rzecz Skarbu Państwa. To
oczywiście koliduje z zasadą odchodzenia od rygorystycznych zezwoleń. Na
przykład inne formy aktywności publicznej, jak np. stowarzyszenia, wymagają
wpisu do rejestru czy nawet wpisu do ewidencji, a zgromadzenia publiczne
wymagają jedynie zawiadomienia w określonym terminie właściwego organu gminy. Na
tym tle ustawa o zbiórkach publicznych nadal wyróżnia się swoją
restrykcyjnością.

Jednym słowem, ta definicja zbiórki publicznej jest za szeroka?
– Jest za szeroka, a władza, mając do użytku tę definicję, zwłaszcza w przypadku
niepoprawnych politycznie inicjatyw, może to blokować, nie dając zezwolenia, czy
uznając daną zbiórkę za nielegalną.

Czyli sąd w sprawie dyrektora Radia Maryja wykorzystał tę szeroką definicję
zbiórki publicznej?

– Sąd potraktował bardzo groźnie słowa o. Tadeusza Rydzyka. W tym przypadku sądy
w obu instancjach skorzystały z możliwości ukarania za nawoływanie do zbiórki
publicznej. Natomiast nie uwzględniono wniosku obrony o to, żeby przed wydaniem
wyroku zwrócić się z zapytaniem do Trybunału Konstytucyjnego o legalność tej
ustawy i zawiesić sprawę do czasu odpowiedzi na to pytanie. Takie pytanie winno
być w zasadzie rutyną w postępowaniu sądów.

Sąd powinien podjąć taką decyzję?
– Powinien. Jeżeli sąd nabierze wątpliwości, że dana ustawa czy nawet
rozporządzenie jest niezgodne z Konstytucją, powinien zawiesić prowadzenie
sprawy i zwrócić się z zapytaniem do Trybunału Konstytucyjnego.

W Pańskiej ocenie, konieczna jest nowelizacja tej ustawy?
– Widziałbym kilka takich obszarów do zmian. Po pierwsze, jeżeli nawet
utrzymujemy zezwolenia, to powinna nastąpić daleko idąca liberalizacja trybu
wydawania zezwoleń, żeby wyeliminować tzw. uznaniowość. Jeżeli organizator
zbiórki spełnia wszelkie warunki ustawowe, organ nie może odmówić udzielenia
takiej zgody. Poza tym definicja zbiórki publicznej powinna zostać zawężona.
Pewne kwestie szczegółowe – sposób organizacji zbiórki, sposób rozliczenia się z
efektów zbiórki itp., powinny być określone nie w rozporządzeniu wykonawczym,
ale w ustawie, ponieważ te sprawy należą do grupy swobód obywatelskich, jako
tzw. wyłączna materia ustawowa, do regulacji wyłącznie w ustawie.

Pan interweniował kiedyś w MSWiA w tej sprawie…
– Miałem już narastające wątpliwości kilka lat temu, ok. 2008 r. po przejęciu
władzy przez obecną koalicję. (PiS jakoś nie zauważał tego problemu, czy nie
miał czasu zająć się nim). Odpisano mi, że MSWiA nie widzi potrzeby nowelizacji.
Według moich informacji, komisja sejmowa pracuje obecnie nad nowelizacją tej
ustawy, ale obawiam się że z uwagi na inne priorytety przed upływem tej kadencji
to nie nastąpi.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj