Łupki im przeszkadzają

Grupa socjalistycznych europosłów pod przewodnictwem Niemca Jo Leinena pod
pretekstem dalszego ograniczania emisji CO2 w Unii Europejskiej chce wprowadzić
zakaz wydobycia gazu łupkowego na terenie państw Wspólnoty. Wezwali oni Komisję
Europejską do sporządzenie raportu, który będzie wskazywał na zagrożenia płynące
z pozyskania tego surowca. Posłowie jednocześnie podsuwają KE szereg gotowych
sformułowań i rozwiązań, które "powinny znaleźć się w postulowanym raporcie".

"Jeden z najbardziej wpływowych europarlamentarzystów Jo Leinen chce
wprowadzenia kar, a nawet całkowitego zakazu eksploatacji tych kontrowersyjnych
złóż paliw" – poinformował brytyjski "Guardian". Poseł na posiedzeniu komisji
ds. środowiska zaproponował także napisanie nowej dyrektywy, która
przewidywałaby zablokowanie możliwości wydobycia gazu łupkowego. Jak słusznie
zauważa autor artykułu, z surowcem tym wiąże swoje nadzieje wiele krajów, a
przez ekspertów jest on określany mianem "źródła energii przyszłości". Niemiecki
polityk nie jest jednak takim optymistą i postuluje wprowadzenie dyrektywy
"równości energetycznej", która w ścisły sposób regulowałaby wydobycie paliw
mogące mieć "negatywny wpływ na środowisko". Do takich właśnie, zdaniem Leinena,
należy pozyskiwanie gazu z łupków czy ropy z piasków bitumicznych.
W swojej rozmowie z brytyjskim dziennikiem europarlamentarzysta przytacza niemal
wszystkie kłamstwa, jakie powielają przeciwnicy wydobycia gazu łupkowego. Mówi o
rzekomym zatruwaniu wody pitnej przez odwierty czy powodowaniu trzęsień ziemi. W
rewelacjach Niemca pojawia się jednak nowy wątek – twierdzi on bowiem, że
producenci gazu zaniżają poziom emisji CO2 wydzielanego do atmosfery podczas
eksploatacji łupków. Jego zdaniem, wydobywcy podają zaledwie połowę rzeczywistej
emisji. I to właśnie zbyt wysoki poziom CO2 powstającego przy tym procesie ma
być głównym czynnikiem, jaki ma decydować o "szkodliwości" pozyskiwania
błękitnego paliwa z łupków. Leinen chce, aby nowa dyrektywa wprowadzała limity
eksploatacyjne oraz umożliwiała nakładanie kar finansowych na podmioty te limity
przekraczające.
Nie jest pewne, czy Komisja Europejska zdecyduje się na wprowadzenie
proponowanej przez niemieckiego socjalistę dyrektywy, ale sporządzony przez
niego dokument jest zestawem "gotowców" dla wszystkich przeciwników gazu
łupkowego. Szczególnie zastanawiające jest to, że "zaniepokojenie" stanem
środowiska ze strony niemieckiego deputowanego pojawia się w momencie, kiedy
coraz bardziej jasne staje się, że ogromną rolę na rynku gazu łupkowego może
odegrać Polska. Należy przypomnieć, że nasze zasoby tego paliwa są szacowane na
5,3 bln m sześc., co stawia nas pod tym względem na 1. miejscu w Europie. Taka
ilość gazu zaspokoiłaby nasze potrzeby na gaz przez najbliższe 300 lat.

 

Łukasz Sianożęcki

drukuj