Sąd pominął przesłanki ustawowe

Z mec. Waldemarem Kosińskim, obrońcą ojca Tadeusza Rydzyka, rozmawia
Paulina Jarosińska

Sąd Okręgowy w Toruniu ogłosił wczoraj wyrok podtrzymujący wyrok sądu
pierwszej instancji w sprawie rzekomego naruszenia prawa przez dyrektora Radia
Maryja, w związku – jak orzeczono – z nielegalną zbiórką pieniędzy na rzecz
Fundacji Lux Veritatis. Ta decyzja jest jednocześnie oddaleniem apelacji
złożonej przez obronę…

– Sąd nie udzielił odpowiedzi na pytanie zawarte w apelacji. Nie określił w
ustnym uzasadnieniu wyroku, czym jest zbiórka, a czym darowizna. Nie usłyszałem
odpowiedzi na żadną z kwestii poruszanych w złożonej przez nas apelacji. Pani
sędzia bardzo emocjonalnie podeszła do sprawy. Jednak szczegółowy komentarz
będziemy mogli sformułować, kiedy zapoznamy się z pisemnym uzasadnieniem wyroku.
Pani sędzia coś chciała przekazać swoim wyrokiem. Trudno mi teraz powiedzieć
dokładnie co. Sąd nie podał, na jakich dowodach oparł swe rozstrzygnięcie.
Twierdzi, że przychylił się do wyroku sądu pierwszej instancji, czyniąc to
niejako automatycznie. Obowiązkiem sądu jest ogłosić wyrok i podać motywy. Ja
jako obrońca ich nie usłyszałem.

Wniosek obrony o przedłożenie Trybunałowi Konstytucyjnemu zapytania prawnego
o niekonstytucyjność przepisów o zbiórkach publicznych, na których oparto wyrok,
został odrzucony.

– Sąd okręgowy nie podał żadnych merytorycznych powodów, którymi się kierował.
Nie powiedział, dlaczego nie ma wątpliwości związanych z tą niezgodnością
konstytucyjną. Pani sędzia uznała, że orzeka na podstawie swojej wiedzy i nie
podziela naszych wątpliwości co do niekonstytucyjności tego zapisu. Tymczasem
zapisy niekonstytucyjne nie mogą być podstawą odpowiedzialności karnej, a na
takim przepisie naszym zdaniem jest oparta rzekoma wina.
Poza tym pragnę podkreślić jeden fakt: otóż w ostatnich czasach powstała grupa
robocza w Sejmie do sprawy nowelizacji ustawy o zbiórkach publicznych. Nawet
rząd podziela pogląd, że tę ustawę należy zmienić, ponieważ chce przenieść
zapisy rozporządzenia do ustawy. Przychyla się więc do poglądu, że jest to
niekonstytucyjne uregulowanie w akcie niższego rzędu. Powtarzam – jeśli przepis
jest niekonstytucyjny, to nie może być on podstawą do orzeczenia. Jeżeli
Trybunał uznałby, że jest to właśnie taki niekonstytucyjny zapis, wówczas
wszystkie wyroki wydane na jego podstawie byłyby uchylone. Dlatego zależało nam
na odroczeniu rozprawy do czasu rozpatrzenia tego zapisu przez Trybunał. Sąd
jednak nie przychylił się do naszego wniosku i nie uzasadnił dlaczego.

Ten wyrok może mieć daleko idące konsekwencje?
– To jest bardzo niebezpieczny wyrok dla Fundacji, ponieważ może zablokować w
pewnym sensie jej działalność. Ta interpretacja może uniemożliwić realizację
szczytnych celów. Dygresje niemerytoryczne, luźne uwagi, spostrzeżenia, które
pani sędzia była łaskawa wyrażać, nie mogą w normalnym orzecznictwie być
podstawą do ferowania wyroków. Nie wiem doprawdy, czym sąd kierował się w swoim
rozstrzygnięciu. Boleję nad tym, że to orzeczenie jest bardzo niepokojącym i
złym wyrokiem dla działalności fundacji, stowarzyszeń i organizacji
pozarządowych, które opierają swą działalność na aktywności społecznej. Otóż
uniemożliwia ono ludziom dobrej woli zorganizowanie darowizn na szczytny cel,
który wpisuje się również w proces budowania społeczeństwa obywatelskiego. Sąd
ominął przesłanki ustawowe, nie podał w istocie interpretacji przepisów. Jestem
głęboko zatroskany tym, że tak powierzchownie sąd okręgowy podszedł do tej
sprawy.

Jaki będzie wydźwięk społeczny tego orzeczenia?
– Na pewno wyrazisty i znaczący. Myślę, że może wywołać wiele niepokoju wśród
różnych fundacji czy stowarzyszeń. Wygląda na to, że "zgodnie z prawem" będą
funkcjonowały tylko organizacje poprawne politycznie, takie jak organizacja
Palikota, która – jak się okazuje – mogła zbierać pieniądze na swoje
stowarzyszenie. Sąd nie kwestionował ich działalności. Jak widać, minister spraw
wewnętrznych i administracji takim organizacjom pozwala na obecność w
przestrzeni publicznej, a tym, które nie są poprawne politycznie, mówiąc wprost
– katolickim, już nie. Odnoszę również wrażenie, że pasja, z jaką sąd angażował
się w dywagacje na temat obiektywizmu wyroku sądu pierwszej instancji, jest
czymś niespotykanym. Sąd okręgowy nie miał w ogóle dystansu do wyroku sądu
rejonowego. Wpisał się tym wyrokiem w obowiązującą poprawność polityczną.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj