Niebezpieczne związki

11 czerwca Platforma Obywatelska ruszyła do ataku. Miłosnego. I przyciąga
jak magnes – wiadomo, to uczucie przyciąga. I naprawdę warto to było zobaczyć.
Na żywo. Wielkie oko Big Brothera rozwarło się na 15-tysięczne
rozentuzjazmowane, niemal do histerii, partyjne szeregi. A za jego pośrednictwem
wszystko zobaczyła cała Polska.

Dobra partia-matka przyciskała do piersi sieroty po PiS i postkomunistach. Jedni
jej dziękowali, inni się z nią witali. – Dziękuję Ci, Platformo! – mówił
Radosław Sikorski. – Dzień dobry, Platformo! – mówił Bartosz Arłukowicz. Były:
okrzyki, wiwaty, uściski, łzy, wzruszenie, szczęście. Premier Donald Tusk
publicznie chyba po raz pierwszy usłyszał tyle wyznań. W największym napięciu
czekano na słowa Joanny Kluzik-Rostkowskiej. I nie zawiedziono się. Zapewniła,
że jest, że się nie rozstanie, jest jej dobrze, więc miłość będzie na wieki. No,
może inaczej to było sformułowane, ale tak to brzmiało w uszach słuchaczy. Tylko
nieliczni, znający zimną krew i zapobiegliwość niedawnej jeszcze szefowej PJN,
zastanawiali się, czy w chwili tych wyznań spisana już była intercyza nowego
związku.
Joanna Kluzik-Rostkowska swoim akcesem do Platformy przyćmiła w znacznym
stopniu, zorganizowany na niespotykaną dotychczas skalę, parteitag. Czy nowe
koleżanki jej to wybaczą? Mogą także mieć za złe, że jest tak zachłanna i
niecierpliwa, ileż to politycznych skalpów trzyma w swojej nocnej szafce? Ale z
drugiej strony, to może lepiej, znów będą igrzyska z Kluzik w tle. A one będą
miały trochę świętego spokoju.
Mocna kobieta – tak powiedziała o niej prof. Magdalena Środa w programie
"Babilon", komentując gdańską relację w studiu TVN 24. Wcześniej stacje
informacyjne podkręcały atmosferę i wciąż zadawały pytanie: Czy liderka PJN –
pojawi się na imprezie w Gdańsku?
Dlaczego media – zwłaszcza komercyjne telewizje – tak wiele środków i sił
redakcyjnych angażują w tworzenie nieustannej uwagi i napięcia wokół dawnej
polityk PiS? Może dlatego, że powiedziała Donaldowi Tuskowi – "tak"? Ale
przecież nie jemu pierwszemu. Wymówiła to słowo, wstępując do PiS, powiedziała
je, przyjmując urząd ministra w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. "Tak"
powiedziała, gdy prowadziła jego kampanię prezydencką. Wreszcie "tak" mówiła
najbliższym partyjnym kolegom, gdy zakładała partię Polska Jest Najważniejsza. I
od chwili zaistnienia PJN kamery towarzyszą jej niemal nieustannie.
Dziś szefowa kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego zdecydowała się apelować
o to, by otoczyć prezesa PiS kordonem sanitarnym? A jej słowa brzmiały niemal
jak zachęta do założenia mu kaftana bezpieczeństwa. W tym samym czasie "Fakt"
pisał, że Jarosław Kaczyński odpowiadał na pytanie sądu, czy bierze środki
psychotropowe… taka przypadkowa zbieżność. Dlaczego ta admiratorka charyzmy
premiera Kaczyńskiego w tak krótkim czasie po katastrofie smoleńskiej zmieniła
się w jego śmiertelnego wroga?
Po odejściu z PiS przekonująco prowadziła do boju PJN. By za chwilę pomachać
chusteczką Bielanowi, Kowalowi, Poncyljuszowi, Migalskiemu… Z dnia na dzień
PJN posłużyła jej za kładkę do przejścia suchą stopą do kolejnej partii. Na
brzegu zostali dawni koledzy. Od ostatniej soboty ma już nowych przyjaciół:
Donalda, Grzegorza i Bartka. Czy Platforma będzie jej ostatnią przystanią? Z
Platformy właściwie już nie ma dokąd pójść. Chyba że kiedy już zostanie posłem,
a może po raz kolejny ministrem, założy partię: Platforma Jest Najważniejsza…
Kto wie? Dziś jednak nasuwa się pytanie: Kluzik zachowuje się tak
nieprzewidywalnie, bo jest taka słaba, czy tak mocna? Zapanowała wokół niej
wielka pustka czy raczej czuje oddech niewidzialnych bodyguardów i dlatego tak
śmiało, niewinnie, po raz kolejny może patrzeć w oczy i uprawiać nową polityczną
miłość? Słyszy się, że zapoczątkowała nowe partyjne standardy. Jedni nazywają je
przebiegłością, inni walką o sprawę. A może to jeszcze coś innego…?

 

Dr Hanna Karp
 


Autorka jest medioznawcą, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i
Medialnej w Toruniu.

drukuj