Siemaszkowie kustoszami pamięci

Władysław i Ewa Siemaszkowie, dokumentaliści ludobójstwa dokonanego przez
Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińską Powstańczą Armię na ludności
polskiej Kresów Południowo-Wschodnich, zostali uhonorowani prestiżową Nagrodą
Kustosza Pamięci Narodowej. Podczas wczorajszej uroczystości na Zamku Królewskim
zaapelowali do władz państwowych i samorządowych o nieprzemilczanie tych
tragicznych wydarzeń, jak to miało miejsce w czasach PRL w odniesieniu do
zbrodni katyńskiej.

– Dziękujemy wszystkim, którzy się do tego przyczynili. Tym, którzy zgłosili
naszą kandydaturę, i tym, którzy ją wybrali. Dziękuję też wszystkim w imieniu
własnym i ojca, którzy wspomagali nas w naszej pracy, dostarczali nam
informacji, radzili i nawet duchowo nas wspierali, kiedy właściwie byliśmy
osamotnieni w naszych działaniach – powiedziała Ewa Siemaszko po przyznaniu
Nagrody Kustosza Pamięci Narodowej. Wyraziła jednocześnie nadzieję, że "ta
nagroda będzie sygnałem dla wszystkich urzędników państwowych, samorządowych,
pracowników kultury i oświaty, którzy do dziś bronią się przed tą tematyką,
którzy prowadzą obłędną politykę poprawności politycznej, powtarzając,
powielając praktykę PRL-owską, stosowaną odnośnie do Katynia". – Dziękujemy
Instytutowi Pamięci Narodowej. To dla nas wielki zaszczyt, że właśnie ta
instytucja – tak zasłużona dla świadomości narodowej – dostrzegła tę pracę –
dodała Siemaszko.
Nagroda Kustosza Pamięci Narodowej ma charakter honorowy. Przyznawana jest m.in.
za szczególnie aktywny udział w upamiętnianiu historii Narodu Polskiego w latach
1939-1989. W przypadku Władysława Siemaszki i jego córki Ewy zasługi polegają na
wytrwałym dokumentowaniu zbrodni popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów na
Kresach Południowo-Wschodnich w latach 40. XX wieku. Owocem ich pracy jest m.in.
obszerna monografia "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na
ludności polskiej Wołynia 1939-1945".
Wyróżnienie wręczył wczoraj p.o. prezes IPN dr Franciszek Gryciuk, który
podziękował za pracę na temat Polaków, "którym przyszło oddać życie na Wołyniu".
– I prosimy o kontynuację. Jeszcze nie wszystkie zbrodnie zostały
udokumentowane. Serdecznie gratuluję – powiedział Gryciuk.
Nagrodę Kustosza Pamięci Narodowej otrzymali również: Adam Macedoński,
współtwórca konspiracyjnego Instytutu Katyńskiego i pierwszej Rodziny Ofiar
Katyńskich, Adam Borowski, działacz "Solidarności" od 1980 r., autor licznych
wystaw poświęconych podziemiu antykomunistycznemu i "Solidarności", oraz
Społeczny Komitet Pamięci Górników KWK "Wujek" w Katowicach Poległych 16 Grudnia
1981 Roku w osobie jego prezesa – Krzysztofa Pluszczyka i Związek Sybiraków. Ten
ostatni reprezentował prezes tej organizacji – Tadeusz Chwiedź, który
podziękował m.in. IPN za dostrzeżenie działań sybiraków w dziedzinie utrwalania
pamięci polskiej Golgoty Wschodu.

 

Jacek Dytkowski

***********************

 

 

Dlaczego pamiętam o Wołyniu

Z Ewą Siemaszko, autorką prac poświęconych ludobójstwu popełnionemu przez
ukraińskich nacjonalistów na Kresach Południowo-Wschodnich, laureatką Nagrody
Kustosza Pamięci Narodowej, rozmawia Jacek Dytkowski

Pani oraz Pani ojciec Władysław Siemaszko zostaliście uhonorowani Nagrodą
Kustosza Pamięci Narodowej. Jak Pani odbiera to wyróżnienie?

– To przede wszystkim uznanie naszego wysiłku w dokumentowaniu zapomnianych
ofiar Wołynia, czym nie zajmowała się żadna z oficjalnych placówek naukowych i
historycznych. Jest to również ważne dlatego, że nagrodę przyznaje Instytut
Pamięci Narodowej – instytucja państwowa, a to niezmiernie istotne dla
świadomości narodowej. Poprzez ten fakt w odbiorze społecznym Polaków zbrodnia
wołyńska nabiera większego znaczenia i wiedza o niej jest bardziej
upowszechniana.

Nagroda została przyznana Państwu m.in. za opracowanie monumentalnej
dwutomowej monografii "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na
ludności polskiej Wołynia 1939-1945", wydanej w 2000 roku. Co zdecydowało o tym,
że zajęli się Państwo tą tematyką?

– Przede wszystkim milczenie na ten temat, a nawet wypowiedzi historyków, którzy
tę sprawę bagatelizowali albo – jak profesor Jerzy Tomaszewski – wręcz oskarżali
Polaków. Głosili, że wydarzenia na Kresach Południowo-Wschodnich rozgrywały się
zupełnie inaczej, że to nasi rodacy mordowali na Wołyniu Ukraińców. I to było
bodźcem do tego, by zająć się tą sprawą.

Jakie problemy pojawiają się w trakcie badania tych dramatycznych wydarzeń?
– Przede wszystkim są to trudności z docieraniem do świadków. Materiały zawarte
w dokumentach archiwalnych zawierają tylko fragmentaryczne informacje i nie dają
pełnego obrazu wydarzeń. Chcąc w pełni – na ile jest to możliwe – ukazać
rozmiary zbrodni i jej charakter, trzeba było docierać do świadków. Oczywiście
jest to zajęcie pracochłonne i trudne. Bywało nawet tak, że świadkowie, z
którymi miało się jakiś osobisty kontakt i wiadomo było, że mogą wnieść jakieś
cenne informacje, rezygnowali z rozmowy ze względu na traumę, która w nich
tkwiła od tamtej pory. Nie byli w stanie jej przełamać, żeby o tym mówić. Nie
chcieli tego przeżywać jeszcze raz w tym samym stopniu, jak w trakcie zbrodni.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj