Oświadczenie lepsze niż traktat
Niemieccy politycy bardzo pozytywnie oceniają podpisane w niedzielę
"Wspólne Oświadczenie Okrągłego Stołu w sprawie wspierania obywateli niemieckich
polskiego pochodzenia i Polaków w Niemczech oraz niemieckiej mniejszości w
Polsce, zgodnie z polsko-niemieckim Traktatem o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej
współpracy". Zdaniem Niemców, ta deklaracja dowodzi, że nie ma już problemów we
wzajemnych relacjach państw. Mniej optymistyczna jest Polonia.
Dla większości niemieckich mediów podpisany w niedzielę dokument określany jest
jako duży sukces, w którym obydwie strony porozumiały się w sprawie swoich
mniejszości. Niemcy oceniają, że teraz z czystym sumieniem można obchodzić 20.
rocznicę podpisania traktatu polsko-niemieckiego. Najpierw do Berlina w piątek
przyjedzie prezydent Bronisław Komorowski, a cztery dni później w Warszawie
zjawi się kanclerz Angela Merkel. Tylko lewicowy "Die Tageszeitung", komentując
podpisanie "Wspólnego Oświadczenia Okrągłego Stołu", nie mógł się powstrzymać i
musiał wypuścić trochę jadu, pisząc, że "teraz już skończyła się zimnowojenna
era Kaczyńskich". Polacy z Niemiec nie chcą jednak się do tego chóru przyłączyć
i choć doceniają wagę podpisanego dokumentu, widzą też jego mankamenty.
Marek Wójcicki, przewodniczący Związku Polaków w Niemczech spod znaku Rodła,
mówi, że jest to dokument idący w dobrym kierunku. – Chociaż jest to tylko
wspólne oświadczenie, to moim zdaniem jego treść jest czymś w rodzaju aneksu do
traktatu polsko-niemieckiego z 1991 roku, aneksu, który w bardziej dokładny
sposób zapisuje metody postępowania rządów Polski i Niemiec w stosunku do swoich
obywateli pochodzenia niemieckiego i polskiego – powiedział nam Wójcicki,
dodając, że teraz należy pilnować, aby zapisy ze wspólnego oświadczenia były
rzetelnie realizowane. – Już raz mieliśmy podobną sytuację, kiedy to dwadzieścia
lat temu podpisaliśmy trochę podobny dokument i przez dwie dekady nic się nie
działo – przestrzega Wójcicki.
Jego zdaniem, obecnie podpisany dokument zawiera kilka sformułowań korzystnych
dla Polaków, jak chociażby zapis, że oświadczenie dotyczy wszystkich Polaków
mających zameldowanie w Niemczech, a nie tylko obywateli niemieckich z polskimi
korzeniami. Wójcicki przyznał, że co prawda nie udało się nakłonić niemieckiej
strony do użycia sformułowania "polska mniejszość narodowa", ale i tak
rozszerzenie oświadczenia na wszystkich Polaków jest dużym sukcesem.
Przedstawiciele Polonii chwalą zapis o utworzeniu Centrum Dokumentacji Kultury i
Historii Polaków w Niemczech oraz biura w Berlinie, które będzie reprezentować
interesy wszystkich polskich organizacji w tym kraju.
Jednak kilka problemów pozostało. Jako jeden z podstawowych przewodniczący
"Rodła" wymienił brak w dokumencie jasnej deklaracji o powołaniu odpowiedniego
federalnego urzędu do spraw Polonii, bo tacy urzędnicy będą tylko w landach, ale
oni wszystkich naszych postulatów nie załatwią. Do mankamentów Wójcicki zaliczył
także zbyt ogólnikowe zapisy mówiące o wspieraniu przez niemieckie władze
polskich organizacji, inicjatyw. – Brakuje w oświadczeniu konkretów w kwestii
finansowania polskich projektów takich jak: nauczanie języka polskiego,
prowadzenie biur i innych spraw organizacyjnych. Zdecydowanie poszliśmy o krok
dalej niż w dotychczasowym traktacie polsko-niemieckim, ale w dalszym ciągu
czekają nas długie rozmowy i negocjacje z niemiecką stroną – jest przekonany
Wójcicki.
Waldemar Maszewski, Hamburg
