Schetyna żeruje na Płażyńskim
Rodzina Macieja Płażyńskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej,
wyraziła oburzenie słowami marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny, które padły
podczas sobotniej konwencji Platformy Obywatelskiej w Gdańsku. W specjalnie
wydanym oświadczeniu napisała, iż sprzeciwia się wykorzystywaniu imienia "Męża i
Taty na potrzeby przedwyborczego happeningu".
Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna,
zagrzewając w sobotę do pracy zgromadzonych w gdańskiej Ergo Arenie działaczy
Platformy Obywatelskiej, wspomniał parlamentarzystów Platformy, którzy zginęli w
katastrofie smoleńskiej, oraz byłego marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego.
Płażyński, choć Platformę opuścił już w 2003 roku, to jednak był jej
współzałożycielem. – Dzisiaj potrzebujemy wielkiej mobilizacji. Kibicują nam
miliony Polaków. Ale wiem także, że kibicują nam ci, których z nami nie ma:
Maciek Płażyński, "Aram" Rybicki, Grzesiu Dolniak, Sebastian Karpiniuk i Krysia
Bochenek. Oni tam, na górze, patrzą na nas, ściskają kciuki i mówią nam:
wygrajcie to, wygrajcie to dla nas – mówił Schetyna do uczestników konwencji
Platformy. Dezaprobatę wobec słów marszałka Sejmu wyraziła rodzina Macieja
Płażyńskiego. "W nas – bliskich Macieja Płażyńskiego – słowa te wzbudziły
sprzeciw. Nie godzi się instrumentalnie wykorzystywać imienia naszego Męża i
Taty na potrzeby przedwyborczego happeningu" – stwierdziły wdowa po Macieju
Płażyńskim Elżbieta Płażyńska i córka Katarzyna Płażyńska. W podpisanym przez
nie oświadczeniu, datowanym na 12 czerwca br., czytamy m.in.: "W działalności
publicznej podstawą była dla niego wiarygodność. Gdy w 2001 r. tworzył Platformę
Obywatelską, chciał, by było to ugrupowanie oparte na strukturach oddolnych,
nieuwikłanych w politykę propagandy i zakulisowych rozstrzygnięć. Platformę
opuścił, gdyż nie uznawał kompromisów wobec założycielskich zobowiązań, od
których krok po kroku zaczęto odchodzić. Jako niezależny poseł i senator
rzeczowo i obiektywnie poddawał ocenie rozwój partii i działalność jej liderów.
Bez względu na to, czy była to ostra krytyka, czy też słowa poparcia swój osąd
opierał na twardych argumentach". Elżbieta i Katarzyna Płażyńskie konstatują, iż
"Platforma Obywatelska jest dziś partią władzy" i "jak wynika z medialnego
przekazu, jest to partia, która krzewi optymizm i miłość wśród naszych rodaków".
"Nam, którzy trochę ponad rok temu straciliśmy ukochaną osobę, ten optymizm
jednak się nie udziela. Pan premier Donald Tusk zachęcał wczoraj do bycia dumnym
z naszego Państwa. W pierwszą rocznicę Tragedii Smoleńskiej staliśmy obok
szczątków samolotu, w którym 96 osób spędziło ostatnie chwile życia. Oprócz
bezmiaru smutku czuliśmy wstyd i poczucie opuszczenia ze strony władz
państwowych, składając kwiaty przy wraku Tu-154 częściowo nakrytym brezentem,
który w sposób prowizoryczny przytrzymywało parę starych opon" – czytamy w
oświadczeniu. Elżbieta i Katarzyna Płażyńskie przypomniały, iż po 10 kwietnia
osoby zajmujące wysokie stanowiska państwowe zapewniały o determinacji w
wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. "19 marca 2011 r. na Radzie Krajowej Platformy
pan premier zaprzeczył tej determinacji, twierdząc, iż kwestia smoleńska to
jeden z tematów, nad którym trzeba przestać kwękolić. Jako bliscy polityka,
który wiedział, co oznacza odpowiedzialność za słowo, pragniemy wyrazić swoją
dezaprobatę w stosunku do polityki opartej na obietnicach bez pokrycia i
zapomnieniu o sprawach trudnych" – napisały.
Artur Kowalski
