Związki partnerskie czy związek premiera z „GW”?

Okazuje się, że premierem największego kraju w Europie Środkowo-Wschodniej
rządzi… "Gazeta Wyborcza".

Jednego dnia na pierwszej stronie "Gazeta Wyborcza" życzy sobie, by w Polsce
Sejm uchwalił ustawę legalizującą tak zwane związki partnerskie. Już dzień
później premier Tusk zadeklarował, że "zbliżamy się do momentu, kiedy związki
partnerskie byłyby do zaakceptowania przez większość w przyszłym Sejmie, jak i
przez Polaków". Nie mamy już wątpliwości, że premier polskiego rządu, który za
miesiąc przejmie prezydencję w Unii Europejskiej, myśli tak, jak mu "GW" każe.
Jest też oczywiste, kto za obecnego rządu dzierży w naszym kraju nieformalną
władzę ustawodawczą i wykonawczą. To właśnie ta gazeta oraz związane z nią
środowiska, z podobnym zaangażowaniem broniące aktywistów gejowskich, jak i
dygnitarzy komunistycznych, którzy wydawali rozkazy strzelania do robotników.
Przewrotność "GW" i premiera rządu widać w pełni wtedy, gdy przypomnimy, że w
polskim prawie legalizacja związków partnerskich istnieje od dawna w postaci
małżeństw cywilnych. Jeśli ktoś nie chce żyć w konkubinacie ani w związku
sakramentalnym, to zawiera kontrakt cywilny, który daje obojgu partnerom
wszystkie przywileje, o jakie upomina się "GW". Gazeta ta i posłuszny jej
premier udają, że o tym nie wiedzą, po to, by walczyć z małżeństwem i rodziną
oraz by podstępem zalegalizować "związki" osób tej samej płci i dać im
przywileje. To przejaw budowania cywilizacji śmierci, w której państwo
najbardziej chroni tych, którzy nie przekazują życia oraz którzy opierają swe
"związki" na popędzie i seksualności, a nie na miłości. Takie państwo musi
upaść, jak w przeszłości upadły wszystkie społeczeństwa oparte na czymś innym
niż na miłości, małżeństwie i rodzinie. Głosowanie na partię, która ma tego typu
program, jest całkowicie sprzeczne z Ewangelią i powoduje samowykluczenie danej
osoby ze społeczności Kościoła.
 

ks. Marek Dziewiecki

drukuj