Niemcy nie kupują warzyw

Wśród Niemców w dalszym ciągu panuje strach z powodu szybko rozszerzającej
się tajemniczej choroby przewodu pokarmowego, której dokładnych przyczyn ciągle
nie znamy. Hiszpańskie ogórki zostały "uniewinnione", a teraz lekarze i
epidemiolodzy szukają innych źródeł zakażeń.

Ta informacja wcale nie uspokoiła obywateli, ponieważ dopiero teraz okazuje się,
że laboratoria nie mogą sobie poradzić ze znalezieniem źródła zakażenia
bakteriami typu O104, które wyizolowano u pacjentów cierpiących na infekcję. W
tej chwili media w alarmujący sposób opisują sytuację u naszych zachodnich
sąsiadów: półki w sklepach, na których wcześniej były warzywa, świecą pustkami,
zapełnione są szpitale w całym kraju, istnieje obawa epidemii i pełna niewiedza,
co jest tego przyczyną. Warzywne hurtownie są zawalone towarem, którego nikt nie
chce kupować, a stragany i sklepy nie zamawiają warzyw, szczególnie pomidorów,
sałaty i ogórków, ponieważ podano i taką wersję, że te warzywa są źródłem
zarazków. Rolnicy zaś notują codziennie wielkie straty. W Hamburgu nikt nie
kupuje ogórków, mimo że sprzedawcy obniżyli ich cenę do kilku eurocentów za
sztukę, bo strach jest większy niż chęć zaoszczędzenia pieniędzy. Paul Pitsch z
warzywniaka w hamburskiej dzielnicy Rissen w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
przyznaje, że strach ludzi przed groźną chorobą jest bardzo duży, co powoduje
prawie całkowity zanik sprzedaży niemal wszystkich warzyw. – Jest prawie tak źle
jak w okresie wybuchu Czarnobyla – powiedział nam Pitsch. – Zarówno wtedy, jak i
dzisiaj ludzie boją się jeść surowych produktów – dodał. Powstają niesamowite
teorie powstania choroby, nawet część mediów spekuluje, że być może był to
celowy atak terrorystyczny skierowany przeciwko Europejczykom. Hamburski "Bild
Zeitung" podgrzewa atmosferę, cały czas strasząc czytelników, że mogło dojść do
mutacji drobnoustroju z rodziny Escherichia albo nawet wystąpienia całkiem nowej
śmiertelnej bakterii.
Faktem jest, że fala zachorowań rozciągnęła się na cały kraj. Tylko w Hamburgu
odnotowano ponad 400 przypadków zachorowań. Znana hamburska klinika Eppendorf
ogłosiła stan kryzysowy, a lekarze ostrzegają, że zarazki mogą się przenosić na
surowe mięso, mleko, ale także z człowieka na człowieka. W całych Niemczech do
wtorku zmarło 15 osób w związku z zakażeniem bakterią pałeczki okrężnicy
(enterotoksyna EHEC), a liczba chorych obecnie przekroczyła 1500.
 

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj