Ewangelia
VI niedziela wielkanocna
Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie
zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da
wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może,
ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w
was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat
nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć
będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w
was. Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie
miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i
objawię mu siebie.
J 14,15-21
*********
W Nim nasza siła
"Parakletos zaś znaczy "Pocieszyciel", a znaczy również "Orędownik" lub
"Rzecznik" (…). Duch Święty przychodzi po Nim i za Jego sprawą, ażeby dzieło
Dobrej Nowiny zbawienia kontynuować w świecie przez Kościół. O tej kontynuacji
swego dzieła przez Ducha Świętego mówi Chrystus kilkakrotnie w czasie tej samej
rozmowy pożegnalnej, przygotowując Apostołów, zgromadzonych w Wieczerniku, do
swego odejścia przez mękę i śmierć krzyżową" – napisał bł. Jan Paweł II w
encyklice "Dominum et Vivificantem" (p. 3). Jest to dokument mało znany, choć
bardzo ważny. Warto sięgnąć po niego zwłaszcza teraz, gdy Liturgia Słowa tak
bardzo wyraźnie prowadzi nas ku wydarzeniu Pięćdziesiątnicy. Powodów jest kilka.
Wielki Nieznajomy – tak o Trzeciej Osobie Trójcy Świętej mówił Papież – nie
dlatego, że Jej obecność ma małe znaczenie w procesie zbawienia, ale z racji
naszej nikłej świadomości działania Ducha Świętego, Jego roli prowadzenia nas do
Boga. Tymczasem, jak pisał św. Paweł, to "On jest w nas sprawcą chcenia i
działania". "Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest
Jezus" (1 Kor 12, 3). Nie ma Kościoła bez Jego życiodajnej asystencji. Bez niej
byłby martwy sam w sobie, pozbawiony mocy świadczenia o Zmartwychwstałym.
Chrystus, przygotowując Apostołów do swojego odejścia, obiecał im, że misja
głoszenia Ewangelii będzie kontynuowana. "Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do
was…" – usłyszeli. Dzięki obecności Bożego Ducha trwa nadal. Słowo Boże
zachwyca swoją aktualnością, uniwersalnością, zaś Kościół jest nieustannie
miejscem tętniącym życiem.
Jest jeszcze coś, co jawi się jako ciągle niezrealizowane przez chrześcijan
zadanie. To jedność. Od zawsze mieliśmy z nią kłopoty – niezależnie od skali
podziałów i ich charakteru. Bóg jest Jednością Trzech Osób. W tej jedności, dla
nas niepojętej, zawarte jest sedno naszej wiary. Choć owa więź jest dla nas
tajemnicą, to jednak stanowi wyzwanie, a także potencjał i fundament, na którym
można tworzyć wszelką ludzką jedność. Wiele było podejmowanych prób jej
budowania. Zawierano rozejmy, podpisywano deklaracje pokojowe, budowano unie i
porozumienia… I cóż z tego, skoro fundament był zmurszały i wątły? Był nim
ludzki egoizm, wyrachowanie, doraźne interesy. Brakowało mocy, aby stała się
dziełem dokonanym, niezniszczalnym. Jedności nie da się zbudować, gdy brak jej
we wnętrzu człowieka – kiedy ciało i dusza, sumienie i życiowe decyzje to
odrębne światy, kiedy prawda i kłamstwo zlewają się ze sobą w nieokreślony
konglomerat, wyznaczony bilansem zysków i strat. Tutaj przede wszystkim
potrzebne jest uzdrowienie. Dopiero od tego momentu można budować jedność z
Bogiem, a także jedność z braćmi. Można tworzyć struktury, które narodom i
instytucjom zapewnią ciągłość. Wydaje się, że jest to dzieło nie na ludzkie siły
i możliwości. Jezus wiedział o tym, dlatego nam obiecał Ducha Świętego, którego
mądrość i moc miała pomóc w realizacji Jego dzieła. Niech ta obecność stanie się
dla nas inspiracją i źródłem siły.
ks. Paweł Siedlanowski
