Kopacz na pytania nie odpowiedziała
Sejmowa Komisja Zdrowia negatywnie zaopiniowała wczoraj wniosek w sprawie
wyrażenia wotum nieufności dla minister zdrowia Ewy Kopacz.
Nowoczesne państwo stoi na straży gwarancji udzielania odpowiedniej jakości
świadczeń zdrowotnych i równej ich dostępności, a minister zdrowia Ewa Kopacz
nie realizuje zadań państwa związanych z bezpieczeństwem zdrowotnym obywateli i
często wręcz szkodzi polskiej służbie zdrowia – uważają posłowie Prawa i
Sprawiedliwości, którzy podpisali się pod wnioskiem o odwołanie ze stanowiska
Ewy Kopacz.
Opozycja będzie musiała najprawdopodobniej poczekać do końca bieżącej kadencji
parlamentu, by minister zdrowia Ewa Kopacz ustąpiła ze stanowiska. Posłowie
rządzącej koalicji PO – PSL zapowiadali obronę swojej minister przed odwołaniem
przez opozycję. Sama Kopacz natomiast – w przypadku zwycięskich dla Platformy
jesiennych wyborów – pełnionej od początku kadencji funkcji minister zdrowia
miałaby w nowym rządzie już nie sprawować i objąć inne wysokie stanowisko, np.
marszałka Sejmu. Odpowiedzialność za realizację firmowanych teraz przez
Platformę i Ewę Kopacz reform spadłaby więc na inną osobę. Te natomiast
spotykają się dzisiaj z totalną krytyką politycznej opozycji.
Na wczorajszym posiedzeniu sejmowa Komisja Zdrowia negatywnie zaopiniowała
wniosek o odwołanie minister zdrowia. Ewa Kopacz na zadawane przez posłów
pytania odpowiadać nie chciała. Zaznaczyła jedynie, że większość zarzutów
kierowanych pod jej adresem jest nieprawdziwa. Stwierdziła też, że dziękuje
wszystkim posłom, którzy na posiedzeniu komisji "w sposób merytoryczny zabierali
głos".
Podczas kolejnych kampanii wyborczych majstrujący przy ochronie zdrowia politycy
Platformy odżegnywali się od "oskarżeń" o zamiar sprywatyzowania służby zdrowia.
Nie tylko dlatego, że hasło prywatyzacji w głowach wielu wyborców kojarzy się
jednoznacznie: "Chcesz się leczyć – płać, nie masz pieniędzy – umieraj". Również
z powodu jednej z afer w szeregach Platformy z udziałem byłej posłanki PO Beaty
Sawickiej, kojarzącej się z wizją "kręcenia lodów" na anonsowanej przez
Platformę prywatyzacji szpitali. Dzisiaj droga do sprywatyzowania ochrony
zdrowia została otwarta. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał już ustawę o
działalności leczniczej, która pośrednio prowadzi do prywatyzacji służby
zdrowia. Przepisy ustawy faktycznie zmuszają samorządy do skomercjalizowania
zakładów opieki zdrowotnej, czyli do ich przekształcenia w spółki. Jeśli tego
nie zrobią, zostaną zmuszone do spłacenia ich długów. Spółka z kolei – to
oczywiste, że aby mogła dalej funkcjonować, musi przynosić zyski. Można się
spodziewać, iż dla tych nierentownych poszukiwany będzie prywatny właściciel,
który zamieni je w przynoszące zyski przedsiębiorstwo. – Ochronę zdrowia
potraktowano tu jak zwykły rynek – stwierdził Bolesław Piecha (PiS),
przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia. Zaznaczył, że "wszyscy eksperci"
traktują służbę zdrowia jako coś, co działaniom rynkowym – gdzie najważniejszym
kryterium jest kryterium zysku – nie podlega. – Nie ma kryterium podaży i
popytu, tylko jest potrzeba zdrowotna, bo nie ma możliwości obniżenia ceny i tym
samym skłonienia pacjentów do korzystania z innego leczenia. Nie ma możliwości,
żeby pacjent miał dobrą informację o produkcie, to znaczy mógł wybrać, u kogo
chce być leczony, bo takiej informacji po prostu nie ma. Te zasady, o których
eksperci światowi mówią, iż nie są rynkowe, pani minister z uporem maniaka
przedstawia tak, że to właśnie konkurencja i prywatyzacja załatwią wszystko –
ocenił. Piecha uważa, iż chodzi o to, żeby pozbyć się odpowiedzialności władz
publicznych za zdrowie pacjentów.
Posłowie Platformy ponownie przekonywali wczoraj, że komercjalizacja – która
będzie dobrowolna, a nie przymusowa – nie tylko nie oznacza prywatyzacji, ale
przede wszystkim ma na celu zahamowanie narastającej fali strat zakładów opieki
zdrowotnej. – Z takim programem wygraliśmy wybory. Mieliśmy obowiązek ten
program realizować – tłumaczyła Beata Małecka-Libera (PO), wiceprzewodnicząca
Komisji Zdrowia.
Wnioskodawcy o odwołanie minister zdrowia ze stanowiska podkreślają, iż podczas
kadencji Ewy Kopacz na tym stanowisku składane były liczne obietnice dotyczące
przygotowania projektów skutkujących gruntowną reformą ochrony zdrowia, które
okazały się jedynie obietnicami bez pokrycia lub działaniami szkodliwymi dla
ochrony zdrowia polskich obywateli. Wśród zarzutów sformułowanych pod adresem
minister zdrowia znalazł się m.in. zarzut braku działań na rzecz zwiększenia
nakładów na służbę zdrowia, a także ograniczanie środków na refundację leków, co
zdaniem wnioskodawców doprowadzi do tego, iż polscy pacjenci będą mieli
ograniczony dostęp do nowoczesnych, a więc i stosunkowo drogich medykamentów.
Artur Kowalski
