Beatyfikacja a nasze życie
Z wielkim przejęciem i wyczekiwaniem śledziliśmy kolejne etapy procesu
beatyfikacyjnego Jana Pawła II. Teraz dotarliśmy do uroczystego zwieńczenia tej
drogi. Za tydzień, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego 2011 r., Papież Polak
zostanie wyniesiony do chwały ołtarzy. Pozostaje jednak pytanie o drogę, jaką
przebył każdy i każda z nas przez te ostatnie sześć lat, od czasu, gdy Jan Paweł
II odszedł do Domu Ojca. Ta beatyfikacja to już nie pytanie o świętość Jana
Pawła II, bo ona jest oczywista. To pytania o nas samych, o nasze rodziny, o
naszą Ojczyznę, o świat.
W swoim testamencie Ojciec Święty wyznał, że całym życiem służył sprawie
zbawienia ludzi. On całe swe życie poświęcił Ewangelii, w której widział jedyną
szansę na ocalenie rodziny ludzkiej. Teraz świat, cała Polska wyrusza, aby
powitać błogosławionego Jana Pawła II. Już dziś zadajmy sobie pytanie: Co
oznacza nasze spotkanie z Papieżem Polakiem i jego świętością?
Chrystus
Spotkać błogosławionego Jana Pawła II to przede wszystkim spotkać Chrystusa,
Odkupiciela człowieka. Jeśli dziś radujemy się, że Papież błogosławi nam z okna
Domu Ojca, to musimy uznać, iż dotarł tam, idąc drogą, którą jest Chrystus. On
"jest też drogą do każdego człowieka" ("Redemptor hominis"). Ten, kto spotykając
Jana Pawła II, zamyka się na spotkanie z Chrystusem, okłamuje sam siebie i
wszystkich dookoła. Bo kto autentycznie chce spotkać Jana Pawła II, ten pozwala,
aby w jego historię, w jego życie wszedł Zbawiciel, i robi wszystko, aby On tam
pozostał. "Otwórzcie drzwi Chrystusowi". Co to oznacza w praktyce? To oznacza
przyjęcie ewangelicznego prawa miłości Boga i człowieka wszędzie tam, gdzie się
żyje: w rodzinie, miejscu pracy, nauki, rozrywki; na uczelni, w parlamencie i
mediach; tam, gdzie się uchwala prawa, tam, gdzie decyduje się o losach narodów.
Człowiek
Spotkać dziś błogosławionego Jana Pawła II to także spotkać człowieka, ale nie
jakiegoś abstrakcyjnego, ale tego konkretnego, "do którego prowadzą wszystkie
drogi Kościoła". Historia pokazuje, że tego człowieka zawiodło już chyba
wszystko. Złudną obietnicę szczęścia dawali mu różni przywódcy i partie, różne
ideologie, mody i filozofie. Ostatecznie wszystko to, co było bez Boga,
okazywało się kłamstwem. Jan Paweł II wskazywał, że poza Dekalogiem i
Chrystusowym prawem moralnym człowieka czeka już tylko zniszczenie w różnych
sferach jego życia. Dlatego Jan Paweł II podkreślał, że największym obrońcą
człowieka jest Bóg. Bo to złamanie Jego praw sprawia, że ktoś znowu gdzieś
zostaje zabity, skrzywdzony, oczerniony, okradziony, zdradzony, pozostawiony bez
pomocy. "Otwórzcie drzwi Chrystusowi", bo jedynie On nikogo nie zawiódł.
Spotkać dziś błogosławionego Jana Pawła II to spotkać człowieka od poczęcia do
naturalnej śmierci, to spotkać "Ewangelię życia, która znajduje się w samym
sercu orędzia Jezusa Chrystusa" ("Evangelium vitae"). To spotkać wartość i
nienaruszalność życia ludzkiego. To też spotkać kochających się i wiernych sobie
małżonków, rodziny dobrze wychowujące swe dzieci. To domagać się chleba dla
głodnych, wolności dla zniewolonych, sprawiedliwości dla krzywdzonych, pokoju
dla dotkniętych skutkami konfliktów i wojen. To spotkać godną pracę, z której
"ma człowiek pożywać chleb codzienny" ("Laborem exercens").
Kościół
Spotkać błogosławionego Jana Pawła II to także spotkać Kościół katolicki, który
on ukochał, któremu służył i który prowadził. Tak jak kiedyś, również i dziś
słyszy się slogan: Bóg – tak, Kościół – nie. Czasem można odnieść wrażenie, że
niektórzy chętnie przyjmują dewizę: Jan Paweł II – tak, Kościół – nie. W
dzisiejszym świecie absurdów bezsens tego stanowiska może już nawet wielu nie
dziwi. Jan Paweł II był "dobrym pasterzem" dla całej ludzkości, jednak czynił to
jako Głowa Kościoła, którego – jak podkreślał – misja głoszenia wielkich dzieł
Bożych "aż po krańce ziemi dopiero się rozpoczyna" ("Redemptoris missio").
Przecież w tym zatroskaniu misyjnym Kościoła leży tajemnica ponad 100 podróży
apostolskich Jana Pawła II po całym świecie. Kościół katolicki, choć tak jest
smagany krytyką, wyznaje i głosi bez uszczerbku prawdę otrzymaną od Chrystusa.
Nie zmieni tego wściekły antykatolicyzm, nie zmieni tego zupełne niezrozumienie
Kościoła, jakie objawiają pędzący za sensacją niektórzy dziennikarze.
Miłosierdzie
Spotkać dziś błogosławionego Jana Pawła II to spotkać miłosierdzie Boże. "Bogaty
w miłosierdziu swoim Bóg" ("Dives in misericordia") cały czas czeka na tych,
którzy pogubili się w swoim życiu albo wręcz rozbili na jakimś jego zakręcie.
Nie cofa swej miłości wobec żadnego człowieka – ratuje każdego. Czyż nie to
oznaczały słowa, które wypowiedział Jan Paweł II w chwili, gdy był już
przygnieciony śmiertelnym cierpieniem u kresu swego ziemskiego życia: "Szukałem
was"?
Siła duchowa każdego człowieka, każdego narodu to ogromna broń w walce ze
wszelkim złem i zagrożeniami. Pogrążony w konfliktach, kryzysach, dotykany
kataklizmami świat potrzebuje naszej "wyobraźni miłosierdzia". Doskonale to
odczuwamy także w naszej Ojczyźnie. Wiedzą to ci, którym straszliwa katastrofa
smoleńska rozszarpała bliskich, wiedzą to ci, którym kataklizm powodzi zrujnował
życie, wiedzą to ci, którym nowotwór odebrał ojca, matkę, wiedzą to ci, którzy w
wypadku utracili swą miłość rodzicielską, małżeńską, dziecięcą…
Polska
Dla nas, Polaków, spotkanie z błogosławionym Janem Pawłem II to też spotkanie z
Polską, z tą wymarzoną, z tą szlachetniejszą, prawdziwszą niż ta znana z
codzienności, z mediów ośmieszających polskość i patriotyzm. Taką Polskę Jan
Paweł II zawsze nosił w swym sercu. Nie ma ona nic wspólnego z Polską
zdradzającą Boga. To Polska ludzi szlachetnych, ofiarnych i uczciwych, taka,
której dla swych rodaków Jan Paweł II zawsze pragnął. On już za swego życia stał
się jej kolejnym, choć jeszcze nieformalnym Patronem. Bo przecież był nim, gdy
solidarni wyzwalaliśmy się spod jarzma ateistycznego komunizmu. Był nim i wtedy,
gdy Polska zrzuciła kajdany zniewolenia i zaczęła się gubić ze swą wolnością.
Przypomniał o Dekalogu, wołał o ludzi sumienia, o ład w życiu społecznym i
politycznym.
Tym Patronem pozostał, gdy odszedł do Domu Ojca i błogosławi nam z Nieba. Tę
Polskę, którą nosił w sercu tu, na ziemi, nosi też w Niebie. Tę Polskę buduje
się dobrem, życzliwością i uczciwością. Ona nie przetrwa, jeśli będzie się
stanowić prawa, które sankcjonują egoizm, aborcję, eutanazję, in vitro,
niesprawiedliwość, uderzają w rodzinę i małżeństwo. Droga ratunku jest jedna:
powrót do Dekalogu, do moralności w codziennym życiu.
Błogosławiony Jan Paweł II nadal będzie nas prowadził przez dzieła, których
dokonał. On nadal żyje w swym nauczaniu: w encyklikach, adhortacjach, listach,
kazaniach, książkach… Doceniając wskazania, które nam zostawił, możemy
przemieniać siebie, Ojczyznę i świat wokół nas na lepszy, prawdziwszy,
życzliwszy. Nie lękajmy się.
Sławomir Jagodziński
