Pasjonat swojego zawodu
W Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie upamiętniono lekarza
prezydenta Lecha Kaczyńskiego, gen. bryg. dr. hab. Wojciecha Lubińskiego. –
Wojtek był bardzo pogodnym, radosnym człowiekiem, śmiał się dokładnie tak jak ja
– ustami i oczami. Bardzo przeżywał, że może być lekarzem pana prezydenta,
cieszył się z tego powodu, był mu bardzo oddany, tak jak całej rodzinie. Syn był
lekarzem z powołania, całe życie powtarzał, że lubi to, co robi – powiedziała
"Naszemu Dziennikowi" Maria Lubińska, matka dr. Lubińskiego.
– Spotkaliśmy się tutaj, aby uhonorować pamięć nieodżałowanego gen. bryg. dr.
hab. Wojciecha Lubińskiego, człowieka, który w swoim zaledwie 40-letnim życiu
zostawił po sobie tak wartościowe i pozytywne świadectwa aktywności zawodowej.
Wojtek był człowiekiem niezwykłym, był indywidualnością. Ci, którzy znali go
bliżej, bez zastanowienia odpowiedzą, że po prostu lubił i szanował ludzi, w ich
towarzystwie emanował ciepłem, lubił z nimi przebywać, dla nich pracować, służył
im swoją wiedzą i doświadczeniem – mówił dyrektor Wojskowego Instytutu
Medycznego gen. Grzegorz Gielerak. Wspominając Lubińskiego, podkreślił, że każda
osoba ciesząca się jego zaufaniem mogła liczyć na jego zrozumienie i wsparcie.
Doktor Lubiński wobec każdej z tych osób wykazywał niespotykaną empatię. Był
pasjonatem swojego zawodu, a występował w wielu rolach, bo zarówno oficera,
lekarza, jak i naukowca oraz dydaktyka. Porywał się na rzeczy niezwykłe,
wspólnie z pracownikami PAN i Politechniki Warszawskiej opracował nową wykładnię
dla pomiaru funkcji układu oddechowego. – Jako lekarz potrafił wczuwać się w
trudne momenty chorego. Jak mało kto umiał z nim rozmawiać, pokrzepiać go,
dodawać mu otuchy. Jako oficer był wzorem zawodowej precyzji, odpowiedzialności,
lojalności, zaangażowania, oddania służbie i Ojczyźnie, bez względu na cenę,
jaką za to płacili on i jego najbliżsi – mówił gen. Gielerak.
Po obejrzeniu prezentacji multimedialnej przybliżającej postać dr. Lubińskiego w
ogrodzie Wojskowego Instytutu Medycznego odsłonięto pamiątkową tablicę i
zasadzono Dąb Pamięci. Tuż po zasadzeniu dębu Beata Lubińska, wdowa po Wojciechu
Lubińskim, zaapelowała o kontynuację rozpoczętych przez męża badań. – Patrząc na
ten mały dąb, chcę wspomnieć o innym drzewku, które zasadził Wojtek, i prosić,
aby mogło wzrastać i rozwijać się. To jednak zależy od państwa, ludzi medycyny i
nauki, tym drzewkiem jest jego praca habilitacyjna, która według Wojtka intencji
i pragnienia miała być realną i praktyczną pomocą dla pacjentów i lekarzy. To
praca nad nowym wskaźnikiem oceny wyniku badania spirometrycznego. Wiem, że na
tym Wojtkowi zależałoby najbardziej – powiedziała Lubińska. Uroczystości
zakończyło nadanie imienia gen. bryg. dr. hab. Wojciecha Lubińskiego jednej z
sal dydaktycznych w budynku dyrekcji WIM.
– Był wspaniałym człowiekiem, bardzo pogodnym, wspaniałym lekarzem, kolegą,
przyjacielem. Zawsze ciepły, zawsze radosny, otwarty, nikogo nie pomijał,
każdemu pomagał, dla niego pacjent był najważniejszy. Do swoich pacjentów
przychodził nawet popołudniami – podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
Lidia Wojda, pielęgniarka oddziałowa z oddziału kardiologii WIM, która pracowała
z dr. Lubińskim. Jak podkreśla, szczególnym przedmiotem jego zainteresowań były
choroby płuc, których badaniu poświęcał się bez reszty. Mimo tego – jak zaznacza
– że miał on bardzo dużo obowiązków, znalazł czas, by otworzyć w Instytucie nową
poradnię bezdechów. Pani Lidia podkreśla, że doktor był oficerem, a dla każdego
oficera praca z panem prezydentem to zaszczyt. W takich też kategoriach dr
Wojciech Lubiński traktował swoje obowiązki lekarza Lecha Kaczyńskiego. Bardzo
cieszył się, że leci do Katynia, to miała być jego pierwsza wizyta w miejscu
kaźni polskich oficerów. – Był oficerem, zginął na służbie. Poleciał do Katynia,
bo mówił, że każdy oficer powinien tam być. Traktował to jako obowiązek, był
bardzo obowiązkowy. Dowiedzieliśmy się o katastrofie tupolewa i śmierci Wojtka w
szpitalu, był to dla nas prawdziwy dramat – mówi z nieukrywanym wzruszeniem pani
Lidia.
Piotr Czartoryski-Sziler
