BOR-owcy płakali na Siewiernym

Dokładnie o 10.41 dźwiękiem klaksonów polskich ciężarówek zaparkowanych w
pobliżu miejsca katastrofy uczczono pamięć 96 osób, które przed rokiem zginęły w
katastrofie rządowego Tu-154M w pobliżu smoleńskiego lotniska Siewiernyj. Prawie
wszyscy odwiedzający to miejsce z oburzeniem komentują demontaż tablicy na
kamieniu upamiętniającym tę tragedię.

– Byliśmy tutaj również w tamtym roku, jeździmy często do Rosji. Teraz
przyjechaliśmy oclić towary w pobliskich urzędach. Nie było więc możliwości,
byśmy dziś nie przyjechali i tutaj się nie pojawili; wypada tutaj być – mówią w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem" kierowcy polskich tirów, którzy wczoraj rano
pojawili się na miejscu katastrofy. Oni, podobnie jak wiele innych osób,
przyszli złożyć kwiaty, pomodlić się i zapalić znicze. Swój wieniec złożyli
jednak nie pod głazem z podmienioną nocą przez rosyjskie władze tablicą, ale pod
krzyżem ustawionym tutaj kilka miesięcy temu przez rodziny ofiar ze
Stowarzyszenia Katyń 2010. Przedstawiciele polskiej ambasady w Moskwie również
nie złożyli wiązanek pod głazem, ale pod brzozą, w której utkwił fragment
poszycia kadłuba samolotu. Do Smoleńska przybyło wiele grup naszych rodaków z
Polski i ze świata.
Centralnym punktem smoleńskich obchodów pierwszej rocznicy katastrofy była Msza
św. w kaplicy przy nieodzyskanym wciąż przez katolików kościele Niepokalanego
Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Celebrans, ojciec Aaron Kubas, franciszkanin,
w przejmującej homilii przywołał nadprzyrodzony wymiar cierpienia i śmierci.
Odnosząc się do odczytanej Ewangelii o wskrzeszeniu Łazarza, wskazał na
Chrystusa jako jedyną nadzieję, sens i odpowiedź na naszą tęsknotę, żal, ból.
Jego męka i krzyż są rozwiązaniem zagadki i powracającego zapewne w myślach
wszystkich obecnych pytania: dlaczego?, odnoszącego się do egzystencji każdego
człowieka, a w szczególności do losu Ojczyzny i tragicznego wydarzenia sprzed
roku.
Wczoraj mała kaplica gościła nie tylko mieszkańców Smoleńska, wiernych tutejszej
żywej wspólnoty parafialnej, ale także liczną grupę przybyszy pragnących właśnie
w tym szczególnie naznaczonym mieście wspominać zeszłoroczną tragedię. – Jezu,
wejdź w śmierć Twoich bliskich, wejdź w śmierć tych, którzy zginęli w
katastrofie, wejdź w naszą Ojczyznę, wejdź w serce każdego człowieka. Pokładam
nadzieję w Tobie, Panie – zakończył kaznodzieja.
Wielu Polaków spotkaliśmy wcześniej w okolicach miejsca katastrofy. – Sprawa
jest oczywista, dlaczego tutaj się pojawiłem – mówi Leszek Skowron, wójt gminy
Korzenna koło Nowego Sącza, z której pochodził gen. Franciszek Gągor, szef
Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Do Smoleńska przyjechali grupą dwudziestu
osób. – Generał był honorowym obywatelem naszej społeczności lokalnej – dodaje.
Dobrze pamięta, jak przed rokiem dotarła do niego informacja o katastrofie i
śmierci polskiej delegacji lecącej tutaj na obchody 70. rocznicy zbrodni
katyńskiej. – Dostałem telefon od księdza z parafii, słuchałem radia. Trudno
było uwierzyć, że jest to prawda, a najgorsze było to, że wszyscy zginęli –
dodaje wójt Korzennej. Trudno mu powstrzymać wzruszenie. Trzyma na ramieniu
biało-czerwoną flagę przepasaną kirem. Wczoraj rano pod krzyż i brzozę przyszli
także przyjaciele Sebastiana Karpiniuka, ubrani w nieprzemakalne kurtki z
imieniem i nazwiskiem tragicznie zmarłego posła PO. – Jestem tutaj, bo zginął tu
mój kolega. Chciałem też po raz pierwszy w życiu być w Katyniu – mówi jeden z
nich.
Na miejscu katastrofy byli również funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, którzy
przed rokiem stracili w tym miejscu swoich kolegów i koleżankę, a od kilku dni
ciężko tutaj pracują przy zabezpieczeniu wizyty prezydenta Bronisława
Komorowskiego i jego żony. Złożyli kwiaty i odmówili modlitwę. W ich oczach
widać było łzy.
Na miejscu pojawiła się także grupa Rosjan, którzy przyjechali wraz z
gubernatorem obwodu smoleńskiego, a także zwykli mieszkańcy Smoleńska.
Gubernator Siergiej Antufiew złożył wiązankę pod kamieniem z zamontowaną przez
jego podwładnych kontrowersyjną tablicą. Próbował wyjaśniać intencje
administracji. Dla zwykłych Rosjan motywem przyjścia na plac przy lotnisku było
najczęściej zwykłe współczucie i sympatia dla Polski. – W naszych rodzinach też
są ludzie, których rozstrzelano i leżą w rosyjskiej części cmentarza
katyńskiego. Uważam, że ta tragedia mnie też dotyczy. Bardzo to przeżywałam –
mówi nam pani Jewgienia, urzędniczka bankowa. – My jesteśmy wielkim narodem,
powinno nas być stać na wielkie gesty – dodaje Michaił, student medycyny.
Z Wilna przyjechała grupa harcerzy z hufca im. Pani Ostrobramskiej oraz
litewskich Polaków wraz z kapelanem ks. Dariuszem Stańczykiem. Rano wszyscy
uczestniczyli w odprawionej przez niego Mszy św. pod krzyżem. – Przyjechaliśmy
tutaj zarówno dla tragicznie zmarłej delegacji, jak i dla oficerów zamordowanych
w Katyniu. Wiemy, jak ważne jest pielęgnowanie pamięci szczególnie miejsc
ważnych dla Polaków, znamy ten problem z Wileńszczyzny, gdzie są groby tak wielu
Polaków – podkreśla ks. Stańczyk. Jak dodaje, tragedia sprzed roku na nowo
przypomniała nie tylko o ofiarach Katynia, ale też ożywiła w świadomości Polaków
mieszkających w kraju pamięć o Kresach. – Kiedyś o Polakach ze Smoleńska mówiono
jak o jakichś mitycznych obrazach. Dziś jest to już rzeczywistość – zaznacza.
 

Maciej Walaszczyk,
Piotr Falkowski, Smoleńsk

 

 

************************

Podpułkownik nawigator Piotr Cieślik, zastępca attaché obrony
przy Ambasadzie RP w Moskwie:

Dla mnie ten dzień przed rokiem to wielka strata, nie tylko jako
dla lotnika i żołnierza, ale po prostu Polaka i zwykłego człowieka. Jestem dziś
tutaj – nie mogę powiedzieć, że cieszę się, iż jestem tutaj, bo okazja jest
smutna – ale traktuję to jako zaszczyt, że w rocznicę katastrofy mogę tu być. W
sobotę przyjechało tu dziewięciu żołnierzy i oni razem z przedstawicielami
dowództwa garnizonu Warszawa brali udział w uroczystościach na miejscu
katastrofy, składali wieńce, pełnili wartę i asystę honorową przy kamieniu i
przy brzozie oraz w Lesie Katyńskim. Z tego, co wiem, dowództwa rodzajów sił
zbrojnych oddzielnie w tych obchodach nie uczestniczyły, nawet Siły Powietrzne.
 

not. PF

drukuj