Ewangelia

II niedziela Wielkiego Postu

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie”. Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: „Wstańcie, nie lękajcie się”. Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: „Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie”.

Mt 17, 1-9

 

 

***********************

 

Góra Przemienienia

"Ewangelia o Przemienieniu Pańskim stawia przed naszymi oczami chwałę
Chrystusa, która antycypuje zmartwychwstanie i która zwiastuje przebóstwienie
człowieka" – napisał Benedykt XVI w tegorocznym Orędziu na Wielki Post.
"Wspólnota chrześcijańska uświadamia sobie, że jest prowadzona, jak apostołowie
Piotr, Jakub i Jan, "osobno, na wysoką górę" (Mt 17, 1), aby przyjąć na nowo w
Chrystusie, jako synowie w Synu, dar Łaski Bożej: "To jest mój Syn umiłowany, w
którym sobie upodobałem. Słuchajcie Go" (w. 5). Jest to zaproszenie do oddalenia
się od codziennego szumu, aby zanurzyć się w obecności Boga".

Trudno jest usłyszeć głos Jezusa, kiedy żyje się szybko, płytko, gdy nie ma
czasu na zatrzymanie, medytację. Ewangelia jawi się jako opowieść o pięknym,
choć niedosiężnym świecie. Wiara w świecie demonstrującym pogardę dla Prawdy
jest uciekaniem w "prywatność". Modlitwa zamienia się w koncert życzeń. Wszystko
nie tak… Papież przypomina, że aby doświadczyć daru Bożej łaski, trzeba
oddalić się od zgiełku świata, wsłuchać w Słowo Stwórcy. Nawrócenie nie dokona
się w jednej chwili, konieczny jest czas, wysiłek mający na celu formację
sumienia, zanurzenie się w obecności Boga. Nie wystarczy wielkopostna spowiedź,
nawet najgłębiej przeżyte rekolekcje, aby naprawić zerwane więzi. Potrzebne jest
przeorientowanie życia, "wola pójścia za Panem". Nie stanie się to bez
uświadomienia sobie, że zbawienie dokonuje się we wspólnocie wiary – w Kościele
– która dzięki asystencji Ducha Świętego pewnie zmierza ku zbawieniu. To Jezus
wyznacza drogę. Dziś prowadzi ona na górę Tabor – górę chwały i radości,
manifestacji Bożej potęgi, jutro będzie to inny szczyt: Golgota – miejsce
poniżenia i cierpienia. Na obu jest On obecny. Każda z tych gór ukazuje inny
aspekt Bożej miłości, ale też każda rozświetla z innej strony prawdę o naszym
istnieniu.
W naszym sposobie postrzegania świata dominuje indywidualizm, skupienie na
sobie, zasady komercji. Nosimy w sobie mentalność supermarketu: przychodzę,
wybieram towar, zamawiam usługę, płacę i zapominam. Taki sposób myślenia dotyka
także sposobu przeżywania wiary, niszcząc ją, wtłaczając w schematy,
sprowadzając relacje z Bogiem do wymiany handlowej. Tymczasem miłości nie da się
kupić. A tam gdzie nie ma miłości, wszystko umiera…
Jezus prowadzi nas dziś na Górę Przemienienia. Spróbujmy odkryć sens tego
wydarzenia. Pozwólmy się poprowadzić "osobno, na wysoką górę". Niech słowa,
które tu padną, odnowią w nas Boże życie.

 

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj