Odważnie głosić katolickie wartości

Z ks. dr. Adamem Kostrzewą, przewodniczącym Rady Szkół Katolickich,
dyrektorem Zespołu Szkół im. Księdza Stanisława Konarskiego w Skierniewicach,
rozmawia Anna Zalech

W Polsce jest ok. 530 szkół katolickich – to trochę ponad 1 proc. wszystkich
placówek szkolnych. Dlaczego jest tak mało tych szczególnych szkół w kraju
zakorzenionym przecież w chrześcijańskich tradycjach?

– Procentowo rzeczywiście nie przedstawia się to najlepiej. Trzeba jednak
uwzględnić tutaj kontekst historyczny. Podczas komunizmu szkoły katolickie były
masowo likwidowane. Ostało się 9 szkół, ale tylko po to, aby ówczesne władze
komunistyczne mogły powiedzieć, że takowe w Polsce Ludowej istnieją. Szkoły
przechodziły liczne represje i prześladowania ze strony władz, stawiano im
liczne przeszkody, aby zniszczyć ducha katolickiego. Dopiero po 1989 r. można
było zacząć odbudowywać system szkół katolickich, których zaczęło przybywać. Po
22 latach mamy ok. 530 placówek. Myślę, że jest to duży przyrost, aczkolwiek
oczywiście jest ich jeszcze za mało w stosunku do zapotrzebowania społecznego.
Według nauczania Kościoła, każda rodzina powinna mieć możliwość korzystania ze
wsparcia w trudzie wychowania młodych w duchu wartości chrześcijańskich. Dlatego
też powinna mieć możliwość posłania swojego dziecka do placówki katolickiej.

Dlaczego więc tych szkół ciągle jest za mało?
– Trudności upatrywałbym tutaj przede wszystkim w bazie lokalowej. Dzisiaj
trudno jest wybudować od podstaw szkołę. Nie każde zgromadzenie zakonne, parafia
czy diecezja mają środki na to, aby powstał budynek szkolny. Istnieje także duża
obawa ze strony samorządów w przekazywaniu budynków już istniejących na
chrześcijańskie placówki oświatowe.
Myślę, że gdyby nie te przeszkody, powstawałoby zdecydowanie więcej szkół
katolickich.

Kto może prowadzić szkołę katolicką?
– Status szkoły katolickiej zawsze nadaje biskup diecezjalny. Najwięcej placówek
prowadzą zgromadzenia zakonne, diecezje i parafie, ale także inne organy, takie
jak stowarzyszenia, a nawet osoby prywatne. Organ prowadzący powinien być zawsze
gwarantem, że szkoła będzie krzewiła wartości chrześcijańskie i nigdy nie
zatracała wymiaru katolickiego.

Co można doradzić osobom, które chciałyby założyć szkołę katolicką, gdzie
mają szukać pomocy?

– Osoby, które noszą się z zamiarem prowadzenia takiej szkoły, mogą swoje kroki
skierować do Rady Szkół Katolickich. Służymy swoim doświadczeniem i pomocą
prawną. Zachęcam też do odwiedzenia strony internetowej www.rsk.edu.pl, tam
można znaleźć m.in. kontakt do biura. Każdy przypadek założenia placówki jest
inny i wymaga indywidualnego podejścia w zależności od sytuacji.

Ksiądz już od 13 lat kieruje szkołami katolickimi w Skierniewicach. Jakie
były początki tych placówek?

– Klasyczne Liceum Ogólnokształcące im. Ks. Stanisława Konarskiego zostało
powołane do istnienia przez biskupa łowickiego w 1998 roku. Zaczęliśmy od
utworzenia statutu, który określa główne cele i misję, jakie przyświecają naszej
placówce. Rok później powstało Gimnazjum im. Ks. Stanisława Konarskiego. W
międzyczasie zaistniała potrzeba rozbudowy szkoły, dobudowania sali
gimnastycznej, zaplecza sportowego, biblioteki i czytelni. Dużym wyzwaniem była
organizacja pierwszej matury, która odbyła się w naszej szkole w 2002 roku. Był
to czas, kiedy uczniowie mogli wybierać zarówno tzw. starą, jak i nową maturę.
Nową maturę zdawało 18 uczniów, najwięcej z okolicznych liceów, dzięki czemu
gościliśmy obserwatora z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Przez wszystkie te
lata staraliśmy się zapewniać wysoki poziom szkół – zarówno edukacyjny, jak i
wychowawczy.

Kiedy powstał pomysł założenia katolickiej szkoły podstawowej w
Skierniewicach?

– Stosunkowo niedawno, bo w 2006 r., zrodziła się potrzeba powstania szkoły
podstawowej. Obecny ordynariusz diecezji, ks. bp Andrzej Dziuba, jest również
bardzo otwarty na szkolnictwo katolickie i powołał do istnienia Szkołę
Podstawową im. Ks. Stanisława Konarskiego. Przez rok wynajmowaliśmy
pomieszczenia, a jednocześnie budowaliśmy budynek, gdzie obecnie mieści się
nasza szkoła podstawowa. Po trzech latach jej funkcjonowania okazuje się, że za
mało jest pomieszczeń dla dzieci i rozpoczęliśmy kolejną rozbudowę. Jest trudno
pod względem finansowym, ale wierzę, że z pomocą Bożą podołamy również i temu
przedsięwzięciu.

Dyrektorzy i nauczyciele chrześcijańskich placówek oświatowych, aby dobrze
kształcić młode pokolenie, sami także potrzebują formacji. Jak wspiera ich w tym
Rada Szkół Katolickich?

– Żeby szkoła była katolicka, nie wystarczy, żeby jej dyrektorem był ksiądz lub
siostra zakonna czy żeby biskup nadał jej taki tytuł. To, że jest katolicka,
powinno emanować z codziennej pracy i życia nauczycieli, pracowników i uczniów.
To właśnie nadaje katolicki charakter tej szkole. Staramy się dobierać pedagogów
z uformowanym kręgosłupem moralnym. Ze swojej strony także proponujemy formację
m.in. przez wspólną modlitwę, rekolekcje, konferencje. Rada Szkół Katolickich
organizuje spotkania formacyjno-szkoleniowe dla dyrektorów i osób
odpowiedzialnych za prowadzenie szkół oraz przygotowuje materiały formacyjne, z
których mogą i powinni korzystać wszyscy nauczyciele.

Na co głównie kładą nacisk wychowawcy?
– Młody człowiek jest jak plastyczna masa, z której da się stworzyć, wyrzeźbić
pięknego człowieka. Do 19. roku życia dokonuje się to w domu i w szkole. To
niepowtarzalny i bezcenny czas, aby tego dokonać, zanim inne zewnętrzne czynniki
go nie zdeformują. Ojciec Święty Jan Paweł II, już niedługo błogosławiony,
powiedział, że w wychowaniu chodzi o to, aby człowiek stawał się w pełni
człowiekiem. Najważniejsze jest ukształtowanie człowieka na wzór i podobieństwo
Boże. Dlatego właśnie szkoły katolickie, w których główny nacisk kładzie się na
wychowanie chrześcijańskie, próbują tego dokonać. To jest ich główny cel.

W obecnym systemie edukacji widzimy wprowadzanie do szkół bezideowych
programów, które mają na celu wyłącznie przekaz wiedzy, z pominięciem
jakiegokolwiek programu wychowawczego. Jak Rada Szkół Katolickich broni tych
wartości, które pomagają ukształtować młodego człowieka?

– Dzisiaj system edukacji pozostawia całkowicie wychowanie dzieci i młodzieży
samym tylko rodzicom. Oczywiście, to oni przede wszystkim powinni być
wychowawcami, ale powinni być w tym wychowywaniu należycie wspierani.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj