Jasno określamy wartości, zasady, postawy
Z s. Almą Alicją Pachutą, dyrektor Centrum Edukacyjnego Sióstr Nazaretanek
w Kaliszu, rozmawia Anna Zalech
Szkoły katolickie często są traktowane przez wychowanków jako szkoły zbyt
tradycyjne czy z wygórowanymi wymaganiami. Czym się charakteryzuje Centrum
Edukacyjne Sióstr Nazaretanek?
– Centrum tworzą przedszkole, szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum i świetlica
środowiskowa. Jest to miejsce skupione na nauczaniu i wychowaniu w duchu
katolickim. Centrum w centrum Kalisza – najstarszego miasta Polski. Jego główną
część stanowią trzy szkoły. Czy w odbiorze wychowanków są "zbyt tradycyjne czy z
wygórowanymi wymaganiami"?
Jakość edukacji kształtuje mądrość w umiejętnym łączeniu tego, co stare –
tradycyjne, z tym, co nowe – wychodzące ku przyszłości, oraz stawianiu wymagań,
bo one tworzą przestrzeń rozwoju dla młodego człowieka. Wymagania muszą
odpowiadać celom, które zamierzamy razem z naszymi uczniami osiągnąć. W szkole
nie chodzi o rygor. Staramy się jasno określać wartości, zasady, postawy ważne
dla nas. Zawsze dbamy o przyjazną atmosferę, wzajemną życzliwość, zrozumienie,
szacunek do innych. Wymagania nie mogą być wygórowane, ale skrojone na miarę
perspektywy rozwoju pojedynczego ucznia i całej społeczności szkolnej.
Jakie cechy powinien mieć nauczyciel?
– Nie ma tu jednej cechy, bo nauczanie to bardzo złożony proces. Niewątpliwie
trzeba mieć odpowiednią wiedzę, ale to nie wszystko. Ważniejsze chyba są
umiejętności wpływające na tworzenie międzyludzkich relacji. W moim odczuciu
nieodzowne w nauczaniu są: otwartość, akceptacja, dobry kontakt z uczniami i
rodzicami, umiejętność przekazywania wiedzy, pasja, wymagania i konsekwencja.
Od 1994 r. szkoły, które Siostra Dyrektor prowadzi, są koedukacyjne. Czy
system pracy w wychowaniu i nauce w takim gronie jest łatwiejszy czy
trudniejszy?
– Środowisko koedukacyjne wydaje się bardziej naturalne. Tworzy bogatszy świat
relacji, cechuje się większą dynamiką, ma większą siłę oddziaływania na młodych.
Nie oceniałabym systemu pracy w takim gronie w kategoriach łatwiejsze –
trudniejsze. Z moich doświadczeń widać, że szkoła koedukacyjna jest…
ciekawsza!
Dzisiaj młodemu człowiekowi często są serwowane tylko konieczne informacje,
aby mógł być aktywnym podmiotem w społeczności, aby mógł pracować i wpisać się w
nowe wyzwania ekonomiczne. Czy to wystarczy, aby mówić o pełnej edukacji młodego
pokolenia?
– Edukacja, aby była skuteczna, musi co najmniej nadążać, a w idealnej sytuacji
wyprzedzać trendy społeczne. Przecież uczymy innych po to, aby najpełniej
przygotować ich do przyszłego życia. Przygotować to nie znaczy wyposażyć w
jedynie konieczne umiejętności czy zasób wiedzy, ale raczej wskazać sposoby
radzenia sobie z nowymi sytuacjami, problemami. Świat się rozwija. Edukacja musi
być nastawiona na rozwój, na nowe, ale to nie wszystko. Są takie przestrzenie
wartości, których nie można zarzucić, zastąpić umiejętnościami ze sfery
społeczno-informacyjnej czy ekonomicznej. Życie to relacje, budowanie swojego
człowieczeństwa. Mądra edukacja nie może zaniedbać sfery ludzkiego ducha.
Telewizor, komputer, internet czy telefon komórkowy towarzyszą dzieciom i
młodzieży na co dzień. Szkoły uczą dzisiaj dzieci właściwego używania
współczesnych osiągnięć techniki?
– Nowoczesne multimedia i szkoła. Wspaniałe możliwości podnoszenia jakości
nauczania i uczenia się i jednocześnie wielkie zagrożenie cyberuzależnieniami.
Szkoły mają obowiązek uczyć właściwego korzystania z nowych technologii. Pytanie
tylko, czy robią to wystarczająco skutecznie. Wydaje mi się, że i nauczyciele, i
rodzice są coraz bardziej świadomi problemów wynikających z uzależnień
związanych z technologią informacyjną. Młodzi ludzie na ogół nie widzą tak
krytycznie owych zagrożeń.
Siostra Dyrektor pisze wiersze. Czy znajduje Siostra nić porozumienia z
młodymi na tej płaszczyźnie?
– Przekonuję się, że tak. To sfera wyrażania siebie, swoich najgłębszych przeżyć
i przemyśleń. Młodzież, zwłaszcza jednostki wrażliwsze, wybierają właśnie ten
sposób mówienia o świecie. Jeden z uczniów naszego liceum – Daniel Czepiński –
odnosi sukcesy literackie w konkursach o zasięgu ogólnopolskim, jego teksty były
już kilkakrotnie publikowane. To cieszy. Mnie tym bardziej, bo swego czasu byłam
jego wychowawczynią.
Szkoła może pomagać w wychowaniu. Najważniejszy jest jednak – jak mówił Sługa
Boży Jan Paweł II – dom rodzinny. Jak szkoły Sióstr Nazaretanek w Kaliszu
współpracują z rodzicami swoich uczniów w tym procesie wychowawczym?
– Rodzina zawsze była w centrum oddziaływań naszego zgromadzenia. Nazaretański
charyzmat urzeczywistnia się w różnych formach, w zależności od rodzaju posługi,
którą w Kościele podejmujemy.
W przypadku szkoły jest to misja bardzo specyficzna. Nie ma wychowania bez
autentycznego zaangażowania w ten proces rodziców naszych uczniów. Życie
pokazuje, że im uczniowie młodsi, tym rodzice bardziej aktywni. Jest to w pewien
sposób naturalne. Wychowanie polega przecież między innymi na przechodzeniu
wychowanka – dziecka od "nieodpowiedzialnej zależności" do "odpowiedzialnej
niezależności". Wraz z wiekiem dziecka zmieniają się proporcje wpływu podmiotu
wychowującego – rodzica wobec podmiotu wychowywanego – dziecka, aż do podjęcia
przez niego całkowitej odpowiedzialności za swoje życie i przejścia na drogę
samowychowania.
Chcemy towarzyszyć rodzicom naszych uczniów na tej drodze. Przed przyjęciem
uczniów do kl. I SP spotykamy się z nimi, rozmawiamy, przedstawiamy im naszą
wizję szkoły, wymagania, zapraszamy do współpracy. Kontaktujemy się z rodzicami
nie tylko podczas tradycyjnych wywiadówek. Mamy spotkania indywidualne,
konsultacje. Wspólnie rozwiązujemy problemy dotyczące funkcjonowania uczniów w
społeczności szkolnej.
Współpracujemy z radą rodziców przy organizowaniu imprez, festynów, spotkań
opłatkowych, klasowych wigilii, ślubowania i innych szkolnych uroczystości.
Rodzice są organizatorami tradycyjnego balu karnawałowego dla rodziców naszego
Centrum. Biorą udział w Mszach Świętych i okazjonalnych spotkaniach
formacyjnych. To zaangażowanie na szeroką skalę. W każdej klasie, w zależności
od jej specyfiki i pomysłowości wychowawców, ogólnoszkolny styl współpracy
nabiera swoistych kształtów.
Obok dni szczególnych są dni całkiem zwyczajne. One stwarzają okazję do ciągłego
wpływania na rodziny. Wzajemna życzliwość, zrozumienie, jasność w wyrażaniu
naszych oczekiwań i wymagań związanych z życiem szkolnym pomagają
urzeczywistniać ducha Nazaretu w codzienności.
Wierzę mocno, że tę współpracę umacnia modlitwa, którą bardzo świadomie otaczamy
naszych uczniów i ich rodziny. Zapraszanie Boga w relacje, które tworzymy w
szkole, Jego obecność nadaje niepowtarzalny charakter naszym więziom i mimo
występujących czasem trudności pozwala czynić proces wychowawczy bardziej
skutecznym. Doświadczenie pokazuje, że poprzez formację dzieci formują się
również ich rodzice.
Dziękuję za rozmowę.
