Interes kornika bierze górę
Minister środowiska padł ofiarą własnej uległości wobec międzynarodowych
organizacji ekologicznych. Chociaż pod ich naciskiem od nowego roku drastycznie
ograniczył pozyskiwanie drewna na terenach Puszczy Białowieskiej, to i tak
działacze Greenpeace Polska oskarżają go, że zgadza się na wyrąb cennego
drzewostanu.
Puszczę Białowieską "najechali" ekolodzy z Greenpeace´u. W grupach patrolują
obszary, które nie są objęte ochroną, a na których Lasy Państwowe prowadzą
normalną gospodarkę leśną. Ścinane są tam drzewa chore, z których po lesie
roznoszą się korniki. Jednak zdaniem ekologów, nawet ich nie powinno się ścinać,
ponieważ stanowią żer dla owadów. Po spenetrowaniu obszaru puszczy, zarządzanego
przez Lasy Państwowe, działacze Greenpeace´u wytypowali kilkanaście miejsc, na
których, według ich opinii, występują rzadkie drzewostany i nie powinno się tam
nic wycinać. Wyśledzili też, że w kilku takich miejscach wycinka była, i winą za
to "niedostateczne zabezpieczenie puszczy" obciążyli Janusza Zaleskiego,
ministra środowiska.
Ministerstwo Środowiska próbuje bronić się przed tymi zarzutami. – Puszcza jest
wystarczająco zabezpieczona – mówi Magdalena Sikorska, rzecznik resortu
środowiska, i rozsyła mediom sprostowanie sensacji głoszonych przez ekologów.
Przedstawiciele ministerstwa twierdzą też, że nieprawdziwa jest wypowiedź
Roberta Cyglickiego, szefa polskiego Greenpeace´u, iż "wyrąb naturalnych
drzewostanów trwa za zgodą wiceministra Zaleskiego, który odpowiada za ochronę
przyrody". Ministerstwo poprosiło Lasy Państwowe o wyjaśnienia w sprawie
zarzutów stawianych przez ekologów, jakoby w Puszczy Białowieskiej ścinano cenne
drzewa. Leśnicy w odpowiedzi mówią, że "prowadzone cięcia mają jedynie charakter
hodowlano-ochronny, dotyczą drzew młodszych niż stuletnie", podkreślają, że
wszystko odbywa się zgodnie z zatwierdzonym przez resort środowiska planem
urządzenia lasu. Tłumaczą też ministrowi, że prowadzone przez nich prace leśne
służą puszczy. "Cięcia na kwestionowanych przez ekologów obszarach poprawią
warunki wzrostu pozostałych drzew" – piszą do ministra przedstawiciele
Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku.
Greenpeace oprócz przyjęcia roli miłośnika spróchniałych drzew stara się również
pokazać jako obrońca praw miejscowej ludności. Jego przedstawiciele informują
media, że "wbrew zapowiedziom ministra środowiska, miejscowa ludność ma duży
problem z zaopatrzeniem w drewno opałowe". Brzmi to bardzo fałszywie, ponieważ
to właśnie pod naciskiem ekologów minister od nowego roku nakazał Lasom
Państwowym drastycznie zmniejszyć pozyskanie opału z puszczy. Mieszkańców
rzeczywiście mocno dotyka ten problem, dlatego zbierane są już podpisy pod
petycją o natychmiastowe zwiększenie pozyskiwania drewna na opał. Planuje się
też radykalniejsze formy protestu. Chodzi o zamiary zablokowania przez
mieszkańców puszczańskich gmin drogi z Hajnówki do Białowieży. – Rozmawiamy o
ostrej formie protestu na drodze do Białowieży – powiedział nam Józef Sawicki,
mieszkaniec Hajnówki. Zarówno on, jak i inni mieszkańcy puszczańskich gmin są
oburzeni bezpardonowym działaniem ekologów. – Naściągali do puszczy usłużnych
dziennikarzy i media, żeby społeczeństwu wmówić, iż źli leśnicy niszczą las. A
przecież ci pseudoekolodzy nie powinni się w tych sprawach wcale wypowiadać, bo
z ich wypowiedzi jasno wynika, że o gospodarce leśnej nic nie wiedzą. Są w tym
temacie zupełnymi ignorantami – mówi Sawicki, technik drzewny.
Adam Białous
