Wymiar sprawiedliwości jest sparaliżowany

Z poseł Beatą Kempą, członkiem Komitetu Politycznego PiS, nowym szefem
świętokrzyskich struktur partii, byłą wiceminister sprawiedliwości, rozmawia
Mariusz Bober

Za rządów Platformy Obywatelskiej afery z udziałem prominentnych członków tej
partii, jak choćby hazardowa, są zamiatane pod dywan. Śledztwo w tej sprawie
przedłuża się, prokuratura zamknęła wątek przecieku. Czy obecna władza
wykorzystuje aparat sprawiedliwości do tuszowania ciemnych spraw swoich
przedstawicieli?

– Dziś widzimy już efekty funkcjonowania ustawy o rozdzieleniu funkcji
prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, która – jak wskazywaliśmy od
początku – nie była dobra z punktu widzenia poprawy funkcjonowania państwa. Gdy
zapoznałam się z uzasadnieniem decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa w
sprawie przecieku na temat afery hazardowej, znalazłam kilka fragmentów, które
budzą wątpliwości, podobnie jak sama decyzja o umorzeniu śledztwa. Nie mogę
jednak o nich jeszcze mówić publicznie. Ponadto fakt, że wyjaśnianie samej afery
przez prokuraturę trwa tak długo, jest niepokojący. Niestety, nie mogliśmy dotąd
porozmawiać z prokuratorami prowadzącymi śledztwo, dlatego nie wiemy, z czego
wynika to opóźnienie, być może jest to efekt tego, czego doświadczyła komisja
hazardowa, w której zasiadałam, a więc nieudostępniania przez różne służby
państwowe na czas potrzebnych dokumentów. Dlatego nie mogę stwierdzić, że
prokuratura jest wykorzystywana przez obecny rząd. Jednak wydaje mi się, że czas
najwyższy dokonać generalnej oceny rozwiązań prawnych w odniesieniu do
prokuratur i wymiaru sprawiedliwości. W ostatnich latach składaliśmy wiele
poprawek do uchwalanych ustaw. Niestety, koalicja PO – PSL większość z nich
odrzucała w Sejmie. Już wówczas mówiliśmy, że ich propozycje przyniosą skutki
odwrotne do zamierzonych, i dziś widać, iż się nie pomyliliśmy. Dlatego obecnie
jest już za późno na poprawki. Teraz potrzebna jest całkowita reforma wymiaru
sprawiedliwości.

Co konkretnie trzeba zmienić?
– Należałoby przygotować program, który zwiększyłyby poczucie bezpieczeństwa
obywateli. Obecna sytuacja wymiaru sprawiedliwości nie jest dobra. Niektóre
zapisy dotyczące funkcjonowania sądów i prokuratury wpisują się w plany PO
swoistego rozmontowywania państwa – rozmywania odpowiedzialności za podejmowane
decyzje. I nie chodzi tu o to, że państwo ma być policyjne, jak przed 1989 r.,
ale o to, by np. prokuratura nie stała się kolejną korporacją odpowiadającą
tylko przed Bogiem i historią. Nie chcę mówić o szczegółach, ale nasza reforma
na pewno będzie zawierała ponowne połączenie funkcji ministra sprawiedliwości i
prokuratora generalnego. Rząd nie może pozbywać się wpływu na podnoszenie
zdolności wymiaru sprawiedliwości do wykrywania przestępstw oraz ich osądzania.
Należy też doprowadzić te instytucje do takiej sprawności organizacyjnej, dzięki
m.in. skróceniu pewnych procedur, odbiurokratyzowaniu sądów i prokuratur oraz
ich informatyzacji, aby lepiej wykonywały swoje zadania. Nie oznacza to
oczywiście likwidacji tych instytucji i zwalniania ludzi, którzy obecnie dobrze
wykonują swoje obowiązki. Myślę, że wiele rozwiązań zostanie zaprezentowanych
także podczas kampanii wyborczej.

Wyciszanie aferalnych wątków związanych z politykami PO wpisuje się w
przygotowania do wyborów parlamentarnych?

– Mam nadzieję, że tak nie jest. Dlatego najlepiej byłoby, żeby śledztwo
prokuratury w sprawie afery hazardowej zakończyło się przed wyborami, by ludzie
mogli ocenić osoby odpowiedzialne za nią. Polacy mają prawo wiedzieć, na kogo
głosują, zwłaszcza że pojawiają się już informacje o tym, iż niektóre osoby
zamieszane w tę aferę mają startować z list Platformy Obywatelskiej. I tu znów
wracamy do problemu sprawności działania organów sprawiedliwości. Jeżeli w
Austrii w ciągu niespełna roku doprowadzono do skazania Josefa Fritzla [sam
proces trwał cztery dni – red.], a u nas całymi latami sądy ustalają faktyczny
stan spraw, to rodzi się pytanie: dlaczego tak jest? Tymczasem to jest właśnie
zadanie ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, aby tak
zorganizowali pracę wymiaru sprawiedliwości i prokuratury, aby szybciej
ujawniano prawdę i wydawano wyroki. To jest jedna z patologii polskiego wymiaru
sprawiedliwości. A stosunkowo łatwo można byłoby doprowadzić do zwiększenia
wykrywalności przestępstw, skierować najlepszych ludzi do najtrudniejszych spraw
i zapewnić im możliwości techniczne do prowadzenia postępowań. Moim zdaniem, pod
tym względem po prawie czterech latach rządów PO zrobiła niewiele. Mówią o tym
m.in. ludzie przychodzący do moich biur poselskich. Podtrzymywanie w Polsce
paraliżu organów sprawiedliwości, które nie mogą wyjaśnić ważnych spraw,
mających znaczenie dla wszystkich obywateli, doprowadza do permanentnego
osłabienia funkcjonowania państwa.

Przykładem takiego paraliżu były horrendalne zaniedbania przy wyjaśnianiu
porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Ostatnio prokuratura umorzyła śledztwa
w sprawie dwóch dziwnych zgonów oprawców biznesmena. Czy Prokuratura Generalna
właściwie nadzorowała śledztwa w tych sprawach?

– To będą wyjaśniać posłowie z komisji śledczej zajmującej się sprawą porwania i
zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Dziś wszyscy wiedzą, że było wiele
nieprawidłowości w tej sprawie, zarówno jeśli chodzi o działanie policji, jak i
prokuratury. Komisja wskaże, które konkretnie organa wymiaru sprawiedliwości nie
działały właściwie. Wiemy już, że gdyby państwo sprawnie funkcjonowało w
obszarze prokuratury i policji, Krzysztof Olewnik zapewne nie zginąłby. Jeśli
komisja pokaże te słabe punkty działania obu instytucji, trzeba będzie je
wyeliminować, do czego mogą przyczynić się posłowie, zmieniając przepisy. Trzeba
jednak zauważyć, że gdy sprawę przejęła gdańska prokuratura, śledztwo od razu
nabrało tempa.

Prokuratura Generalna przejęła teraz wiele obowiązków Ministerstwa
Sprawiedliwości. Dlaczego minister Krzysztof Kwiatkowski nie wykorzystuje tej
sytuacji, by usprawnić działanie wymiaru sprawiedliwości.

– Rzeczywiście pan minister ma zdecydowanie mniej obowiązków. Dlatego powinien
przede wszystkim zająć się poprawą skuteczności funkcjonowania wymiaru
sprawiedliwości, czyli sądów, i to zarówno w sferze orzekania, jak i
egzekwowania orzeczeń. Gdyby przeprowadzono badanie opinii publicznej na ten
temat, zapewne okazałoby się, że społeczeństwo ocenia funkcjonowanie sądów jako
niezadowalające. Przypomnę, że gdy PiS sprawowało władzę, poczucie
bezpieczeństwa obywateli mocno wzrosło. Działania obecnych władz nie sprzyjają
temu. Do osłabienia funkcjonowania sądów, moim zdaniem, przyczyniła się ustawa
PO o działaniu sądów powszechnych, która ma katastrofalne skutki. De facto
likwiduje sądy rodzinne, a rozpatrywane w nich sprawy przenosi do zwykłych sądów
cywilnych, które i tak są poważnie obciążone. Kolejnym skandalicznym zapisem tej
ustawy jest wprowadzenie do sądów tzw. menedżer [osób, które miałyby zarządzać
administracją i sprawami finansowymi – red.]. Sami sędziowie ocenili ten zapis
jednoznacznie negatywnie, dlatego minister Kwiatkowski powinien się zastanowić,
czy tej ustawy po prostu nie wycofać.

Niedawno została Pani członkiem Komitetu Politycznego PiS. Jaka będzie
strategia partii na wybory?

– Nie chciałabym zbyt wiele mówić na ten temat, bo bywało już, że przeciwnicy
powielali nasze pomysły. Mogę jednak stwierdzić, że mamy wciąż aktualny program
Polski solidarnej. On co prawda musi zostać zaktualizowany tak, by uwzględniał
pewne rozwiązania naprawiające to, co zostało przez PO zepsute w ciągu ostatnich
lat jej rządów, a częściowo uzupełniony, ale generalnie jest nadal aktualny.
Jedno jest pewne, że partia, która chce przejąć władzę, musi być do tego
przygotowana. Nie może być tak, że politycy obejmują rządy w konkretnych
ministerstwach i dopiero się zastanawiają, co chcą zrobić. Dlatego od dawna
przygotowujemy konkretne projekty ustaw, czym zajmował się już Zespół Pracy
Państwowej, aby skutki naszych rządów – zakładając, że wygramy wybory – były
odczuwalne jak najszybciej.

Trudno jest zastąpić w województwie świętokrzyskim śp. Przemysława
Gosiewskiego?

– Oczywiście. Mieszkańcy województwa świętokrzyskiego zachowali bardzo dobre
wspomnienie o panu premierze Gosiewskim. On był tytanem pracy i już widzę, że mu
nie dorównam, ale staram się jak najlepiej wykonywać zadania, które przede mną
stoją. Media ciągle powtarzają skargi dwóch panów z tamtejszych struktur partii,
którzy wyrazili je i nagłośnili, w dodatku w niekulturalny sposób. Ale siedmiu
innych parlamentarzystów tego regionu poparło mnie, podobnie jak wielu działaczy
ze struktur PiS w tym województwie. Także większość przedstawicieli rozwiązanego
zarządu partii zaakceptowała decyzję prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który
wyznaczył mnie na szefa naszych struktur w tym regionie. Nie pozwolę na to, by
dwóch panów i "jedynie słuszna" gazeta zburzyli to, co Przemysław Gosiewski wraz
ze swoimi współpracownikami zbudował w tym regionie przez 10 lat. Może wydarzy
się jeszcze kilka "pożarów" w postaci kolejnego wystąpienia europosła Jacka
Włosowicza, ale on i ci członkowie PiS, którzy myślą podobnie, nie mogą już
więcej zepsuć. Już udaje mi się odbudowywać relacje z wieloma dobrymi
działaczami, zniechęconymi zachowaniem m.in. pana Włosowicza. Niedawno
przyjęliśmy 18 nowych członków do świętokrzyskiego PiS. Więc ci, którym nie
podoba się w partii, zostaną zastąpieni przez osoby chętne do pracy, a nie
robienia awantur. Mimo to zapraszam także europosła Włosowicza i senatora
Grzegorza Banasia do rozmów.

Regionalne struktury będą musiały się zmierzyć z konkretnymi problemami
Świętokrzyskiego. Ma Pani już mapę konkretnych potrzeb i działań?

– Opracowujemy ją podczas częstych spotkań ze świętokrzyskimi działaczami PiS.
Kładziemy też nacisk na współpracę z partyjną młodzieżówką. Choć kilku działaczy
chce odejść, to jednak większość zostaje. Przygotowujemy się przede wszystkim do
wyborów parlamentarnych, bo jeśli je wygramy, będziemy mogli więcej zdziałać,
także dla regionu. Już wiadomo, że największe potrzeby dotyczą remontów
lokalnych dróg, poprawy funkcjonowania służby zdrowia i komunikacji. Mieszkańcy
zastanawiają się też, jak uczcić ofiary katastrofy smoleńskiej.

Czeka Panią i pozostałych działaczy PiS sporo pracy…
– To prawda, ale nie boimy się jej. Mamy bardzo dobry zespół ludzi, którzy nie
tylko mają ciekawe pomysły, ale wiedzą również, jak je zrealizować, jeśli
będziemy nadal dobrze współpracować, to jesteśmy "skazani" na sukces… Już
widzimy, że rosną notowania partii, co prawda nie skokowo, ale cały czas.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj