Żyjemy wydarzeniami w Ojczyźnie

Z ks. infułatem Stanisławem Jeżem, rektorem PMK na ziemi francuskiej,
rozmawia Małgorzata Bochenek

Jako instytucja Polska Misja Katolicka istnieje już od 175 lat i jest
najstarszą polską misją katolicką w świecie. Jakie były początki jej
działalności?

– PMK powstała z inspiracji nie osób duchownych, ale świeckich – przede
wszystkim Adama Mickiewicza oraz Bogdana Jańskiego, którzy zgromadzili wokół
siebie tzw. braci zjednoczonych. Kilku z nich z czasem usłyszało głos powołania
duchownego; w ten sposób powstała Kongregacja Księży Zmartwychwstańców.
Pierwszym rektorem kościoła polskiego, tj. kościoła pw. Wniebowzięcia
Najświętszej Maryi Panny w Paryżu, i Misji Polskiej we Francji został ks.
Aleksander Jełowicki. U początku działalności tej instytucji były takie wybitne
postacie, jak wielki kaznodzieja ks. Hieronim Kajsiewicz czy ks. Piotr Semenenko,
dziś kandydaci na ołtarze. Co warto podkreślić, na długo przed soborami grupa
ludzi świeckich, których nazywamy "arystokracją ducha", pomyślała o człowieku w
wymiarze globalnym, integralnym. Założyli nie tylko Misję, ale także Polską
Bibliotekę, Szkołę Polską, Zakład św. Kazimierza, prowadzony dzisiaj przez
Siostry Szarytki, oraz Stowarzyszenie Opieki nad Pamiątkami i Grobami Polskimi.
Te pięć instytucji powstało w ciągu pierwszych dziesięciu lat działalności PMK
na ziemi francuskiej i służą one do dziś.

Wraz z upływem czasu cele i zadania PMK z pewnością ulegały modyfikacjom,
dostosowywane były do potrzeb danego okresu. Jak to przebiegało?

– W okresie międzywojennym do Francji przybyła półmilionowa rzesza Polaków.
Ziemia francuska – zdziesiątkowana w wyniku I wojny światowej – sprowadzała
polskich emigrantów do pracy w kopalniach, na roli oraz w hutach. Tych ludzi
trzeba było otoczyć opieką, zwłaszcza duchową. I wtedy właśnie Misja bardzo się
rozwinęła; posługę pełniło w niej około stu kapłanów – niewielu, ale jednak byli
i wspierali swoich rodaków na obczyźnie. Kolejna fala emigrantów z Polski
dotarła do Francji w czasie II wojny światowej. To tu wielu Polaków szukało
schronienia w czasach komunizmu. Obecnie na Misji pracuje 120 polskich kapłanów,
których do Francji sprowadza rektor na podstawie statutów zatwierdzonych przez
dwa Episkopaty – polski i francuski. Rektor jest koordynatorem mianowanym na
prośbę Episkopatu Polski przez Episkopat Francji. Gdy o mnie chodzi, pełnię tę
funkcję od 25 lat. W tym czasie zabiegałem o powstanie kolejnych placówek na
terenie całej Francji.

I to udało się osiągnąć…
– Co tydzień na Mszach św. w prowadzonych przez nas parafiach gromadzi się ok.
100 tys. Polaków. Niestety, nie jesteśmy w stanie dotrzeć do wszystkich, gdyż
nasi rodacy bardzo szybko wtapiają się w środowiska, w jakich przebywają, a
wiadomo, że we Francji przeważają tendencje i prądy laickie, liberalistyczne.
Dlatego tym bardziej konieczne jest tworzenie nowych placówek wszędzie tam,
gdzie pojawiają się Polacy. Jeden z francuskich biskupów powiedział mi kiedyś
bardzo znamienne słowa: "Zanim twoi rodacy spoganieją, przyślij polskiego
kapłana, bo trzeba się nimi zająć od strony duchowej". Dlatego powstały parafie
m.in.: w Nicei, Marsylii, Bordeaux. Tworzymy nowe wspólnoty parafialne, wokół
których gromadzą się nasi rodacy. W 125 miejscach co tydzień sprawujemy
Eucharystię, dodatkowo do ponad 300 miejscowości co miesiąc dociera polski
ksiądz, by tam odprawiać Mszę Świętą. Obecnie w Paryżu jest sześć wspólnot
polonijnych. Dla porównania 25 lat temu była zaledwie jedna.

Jakie są zasadnicze pola duszpasterskiej działalności PMK?
– To przede wszystkim przygotowanie do sakramentów, ich udzielanie, poza tym
spotkania, rozmowy. W większych placówkach prowadzimy poradnie rodzinne, prawne,
biura pomocy socjalnej. Staramy się również docierać do sezonowych emigrantów.
Prowadzimy też domy rekolekcyjne, w których gromadzi się duża część Polonii.
Placówkę w Lourdes rocznie odwiedza do 10 tys. osób z całej Europy, także ci,
którzy przyjaźnią się z naszymi rodakami.

Bardzo ważną rolę w duszpasterstwie polonijnym odgrywa edukacja. To ogromne
wyzwanie.

– Przez lata walczyliśmy o polską szkołę, o szkołę z prawdziwego zdarzenia.
Niestety, obecne władze polskie stwierdziły, że na emigracji dzieci nie muszą
uczyć się religii czy też matematyki. Co więcej, Szkoła Polska im. Adama
Mickiewicza – założona jeszcze przez przedstawicieli Wielkiej Emigracji, szkoła,
która ma 170-letnią tradycję – teraz została nazwana Szkolnym Punktem
Konsultacyjnym. Nawet komuniści nie zmienili nazwy szkoły na punkt
konsultacyjny, dokonano tego za kadencji obecnej minister edukacji Katarzyny
Hall. Nie pomogły protesty. Inne państwa inwestują w swoje dzieci, młodzież poza
granicami, a polski rząd ogranicza te środki. Może to mieć tragiczne następstwa,
gdyż już teraz wiele polskich rodzin na obczyźnie zdaje się zapominać o swoich
korzeniach. Oczywiście, przy parafiach prowadzimy szkoły, gdzie katechizujemy,
gdzie dzieci uczą się języka ojczystego, geografii, historii, gdzie pragniemy
naszym podopiecznym przekazywać umiłowanie Ojczyzny. W samym Paryżu ponad
półtora tysiąca dzieci i młodzieży gromadzi się na katechezie.

Młodzież ma również możliwość dalszego kształcenia w utworzonym przy PMK
Studium Filozoficzno-Etyczno-Społecznym im. Jana Pawła II…

– Przez 11 lat przez to studium przewinęło się ponad tysiąc studentów, obecnie
kształci się w nim 300 osób. Wielu naszych absolwentów włącza się potem czynnie
w życie swoich parafii. Staramy się kształcić inteligencję. Mamy świadomość, że
w duszpasterstwie ogarniamy pomocą 25 proc. potencjalnych naszych rodaków.
Niestety, bardzo wielu gdzieś po drodze się zagubiło i pozostaje z dala od
Kościoła. Chcemy do nich docierać – temu służy m.in. wydawany w nakładzie 3,5
tys. egzemplarzy tygodnik "Głos Katolicki". W każdą niedzielę rozprowadzamy
także "Nasz Dziennik" – ma on bardzo wielu wiernych czytelników wśród
francuskiej Polonii.

Od wczoraj w Paryżu trwa dwudniowa sesja naukowa zorganizowana z okazji
jubileuszu. Jakie są jej główne tematy?

– Nie chcieliśmy się ograniczyć tylko do aspektu religijnego, ale pokazać, że
Misja podejmowała i nadal prowadzi wielorakie działania. Chcemy przypominać o
wkładzie polskiej nauki, ludzi kultury także w życie Francji. Dlaczego trzeba to
przypominać? Człowiek nieustannie się uczy. Kto zapomina o przeszłości, nie jest
godzien przyszłości, dlatego też wspominamy przeszłość, dorobek i dziedzictwo,
bo przecież jesteśmy spadkobiercami wcześniejszych pokoleń. Przypominając to
dziedzictwo, chcemy budować przyszłość.

Należy pamiętać, że kapłan, zwłaszcza na obczyźnie, musi interesować się
wszystkimi problemami, z jakimi borykają się wierni…

– Ksiądz jest przede wszystkim duszpasterzem, nie może jednak poprzestawać na
sprawach duchowych. Staje przed nim człowiek z wszystkimi problemami i
radościami kraju pochodzenia oraz tego, który go przyjmuje. Maria
Skłodowska-Curie mówiła, że emigrant to często człowiek rozdarty… Temu
człowiekowi musimy towarzyszyć. PMK we Francji żyje wydarzeniami w Ojczyźnie.
Każdego 10. dnia miesiąca sprawujemy Mszę św. w intencji Ojczyzny i za ofiary
katastrofy w Smoleńsku. 3 kwietnia w polskiej świątyni w Paryżu, w kościele pw.
Matki Bożej Wniebowziętej, nazywanej katedrą polskości, odbędzie się uroczystość
wmurowania tablicy pamiątkowej, na której znajdą się nazwiska ofiar.

Jubileusz PMK we Francji przypadł w roku wielkiego wydarzenia – beatyfikacji
Ojca Świętego Jana Pawła II. W jaki sposób francuska Polonia zamierza uczcić to
wydarzenie?

– W każdej parafii 1 maja, w Niedzielę Miłosierdzia, w niedzielę beatyfikacji
Jana Pawła II, w łączności z Watykanem będziemy gromadzić się na Eucharystiach i
nabożeństwach. Z Paryża wyruszą do Rzymu dwie pielgrzymki. Naszym pragnieniem
jest, aby tego dnia został zainstalowany pomnik Jana Pawła II, dar rosyjskiego
rzeźbiarza, który już wiele miesięcy oczekuje na ten moment. Niestety, nasze
propozycje jego lokalizacji jak do tej pory nie spotkały się z przychylnością
miejscowych władz. Mamy jednak nadzieję i modlimy się o to, aby stanął on przed
katedrą polskości 1 maja bieżącego roku. Moim wielkim pragnieniem jest, aby w
przyszłości w podziemiach tej świątyni, w krypcie z XVII w., urządzić muzeum.
Znalazłyby się w nim pamiątki – także te związane z Papieżem Janem Pawłem II.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj