NZS – akademicka solidarność

"Wszyscy powstajemy z krzeseł, ale to nie wystarcza, więc zrzucamy buty i
wchodzimy na krzesła – bijemy brawo, wznosimy radosne okrzyki. I nagle cisza, a
po chwili ktoś intonuje 'Jeszcze Polska…’, więc schodzimy z krzeseł i głośno,
równo, z harmonią głosów męskich i żeńskich śpiewamy hymn narodowy. Wydaje mi
się, że jeszcze nigdy nie słyszałam hymnu śpiewanego z takiej potrzeby, z
takiego zaangażowania wewnętrznego" – opisywała w swym pamiętniku Jadwiga
Kowalczyk, studentka Akademii Medycznej w Łodzi, zakończenie ponad
3-tygodniowego strajku łódzkiego 17 lutego 1981 roku. Zgodnie z podpisanym wtedy
porozumieniem jeszcze tego dnia zostało zarejestrowane Niezależne Zrzeszenie
Studentów.

Niezależne Zrzeszenie Studentów skupiające ok. 80 tys. studentów w latach
1980-1981 było największą niezależną organizacją działającą w środowisku
akademickim. Jej celem była walka o samorządność i autonomię uczelni,
przełamywanie ideologicznego monopolu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i
Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, wspieranie niezależnej działalności
wydawniczej, artystycznej. Jego zdecydowaną postawę w tych zmaganiach "docenił"
reżim Wojciecha Jaruzelskiego, delegalizując NZS jako pierwszą z powstałych po
Sierpniu niezależnych organizacji już 5 stycznia 1982 roku. Po wprowadzeniu
stanu wojennego członkowie Zrzeszenia angażowali się w wiele podziemnych
inicjatyw, jego struktury przetrwały w konspiracji, aby zostać odbudowane kilka
lat później przez kolejne roczniki studentów. Nadając NZS zdecydowanie
antykomunistyczne i radykalne oblicze, wpłynęli na dynamikę wydarzeń końca lat
osiemdziesiątych. Skutecznie jednak wyhamowaną przez "konstruktywną",
okrągłostołową ekipę.
W pokoleniu dzisiejszych pięćdziesięciolatków, aktywnych w różnych sferach życia
publicznego, jakże wielu było przed laty działaczami lub przynajmniej członkami
NZS.
Nie zabrakło ich w delegacji udającej się ze śp. prezydentem RP Lechem
Kaczyńskim na uroczystości katyńskie. Zginęli razem z nim w katastrofie pod
Smoleńskiem. Wśród nich był także jeden z założycieli NZS Uniwersytetu
Jagiellońskiego, prezes Instytutu Pamięci Narodowej śp. Janusz Kurtyka. Kilka
tygodni przed tragiczną śmiercią w jednym ze swych ostatnich tekstów przypomniał
swemu pokoleniu, iż "kuszeni do oportunizmu przez perspektywy wielkich karier za
cenę bezrefleksyjnego posłuszeństwa, będą bowiem rozliczani przez historię z
tego, czy pozostali wierni ideałom wolności, demokracji i niepodległości"…
Powinni z tego wyciągnąć wnioski ci spośród byłych członków NZS, którzy dziś
rządzą Polską, np. premier Donald Tusk, marszałek Grzegorz Schetyna, ministrowie
Bogdan Klich, Bogdan Zdrojewski…

Od Krakowa po Gdańsk

A zaczęło się w Krakowie, po zabójstwie studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego
Stanisława Pyjasa w maju 1977 roku, gdy grupa jego przyjaciół powołała Studencki
Komitet Solidarności. Jednym z jego celów było "zainicjowanie prac nad
utworzeniem autentycznej i niezależnej reprezentacji studenckiej", która
przełamałaby monopol Socjalistycznego Związku Studentów Polskich. Stało się to
możliwe dopiero latem 1980 roku, kiedy przez Polskę przetaczała się fala
strajków. 27 sierpnia pod bramą nr 2 Stoczni im. Lenina kilku studentów
Uniwersytetu Gdańskiego zredagowało apel solidaryzujący się z 21 postulatami
Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Napisali w nim: "Domagamy się utworzenia
niezależnej, samorządnej organizacji studenckiej (…), mogącej stać się
autentyczną reprezentacją wszystkich studentów, bez względu na ich poglądy
polityczne…". Wśród autorów tego dokumentu był Donald Tusk, który kilka dni
później wraz m.in. ze śp. Maciejem Płażyńskim powołał Tymczasowy Komitet
Założycielski Niezależnego Zrzeszenia Studentów Polskich Uniwersytetu
Gdańskiego. We wrześniu podobne inicjatywy powstały niemal we wszystkich
ośrodkach akademickich, a pod koniec miesiąca rozpoczęto spotkania mające
wyłonić ogólnopolską reprezentację środowiska. Wkrótce na zjeździe na
Politechnice Warszawskiej z udziałem 59 komitetów uczelnianych z 17 miast
zebrani podjęli decyzję o przyjęciu nazwy Niezależne Zrzeszenie Studentów
(siedzibą władz została Warszawa). Dzięki prawnej pomocy Jarosława Kaczyńskiego
poprawiono statut, aby złożyć wniosek o rejestrację Zrzeszenia, wybrano także
Ogólnopolski Komitet Założycielski NZS. Wszystkie kolejne próby legalizacji były
jednak odrzucane przez reżim, który ustąpił, rejestrując Zrzeszenie dopiero 17
lutego 1981 roku po łódzkim strajku wspartym przez uczelnie z całego kraju.
Osiągnięte porozumienie było krytykowane w wielu ośrodkach akademickich, gdyż
poza rejestracją NZS w innych kwestiach, ze względu na zbyt ogólnikowe zapisy,
pozostawiało PZPR możliwość niedotrzymania podpisanych ustaleń. Prowadziło to do
dalszych akcji protestacyjnych na uczelniach.
NZS skupiał ok. 20 proc. studentów reprezentujących różne nurty ideowe połączone
jednak niechęcią do PRL. W kwietniu 1981 roku odbył się w Krakowie I Zjazd NZS.
Wybrano na nim władze na czele z przewodniczącym Jarosławem Guzym (UJ) i
dyskutowano nad kształtem organizacji. Jedną z koncepcji przygotował Jarosław
Zadencki (UJ). Zgodnie z nią NZS miało być organizacją polityczną odnoszącą się
do tradycji niepodległościowej i patriotycznej, działając na rzecz odbudowy
tożsamości narodowej osłabionej wymordowaniem w czasie i po zakończeniu II wojny
światowej polskich elit, a następnie wieloletnimi komunistycznymi rządami. Z
drugą koncepcją wystąpiło środowisko warszawskie (m.in. Marcin Gugulski, Maciej
Kuroń, Teodor Klincewicz). NZS miał skupić się na działaniach rewindykacji praw
społecznych, walce o poszerzenie autonomii i samorządności uczelni wyższych oraz
wolności badań naukowych. Delegaci nie poparli w większości żadnej z powyższych
koncepcji i sprawa została nierozstrzygnięta. Zjazd uznał współpracę z SZSP za
niemożliwą i podjął kilkanaście uchwał, domagając się prac nad nową ustawą o
szkolnictwie wyższym, wezwał do zwolnienia więźniów politycznych, zażądał m.in.
swobodnego wyboru lektoratu z języków obcych (rosyjski był obowiązkowy) oraz
przedmiotów społeczno-politycznych, prawa do posiadania przez każdego studenta
paszportu, pozbawienia MO i SB prawa do wchodzenia na teren uczelni…
Jesienią 1981 roku – tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego – przez uczelnie
znów przetoczyła się fala strajków. Zaczęło się od niedemokratycznych wyborów
rektora WSI w Radomiu. Na początku grudnia środowisko wzburzyła pacyfikacja
przez ZOMO strajku w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarnictwa w Warszawie. To
właśnie dla podchorążych WOSP Mszę św. odprawiał ks. Jerzy Popiełuszko, już
przed rokiem obecny wśród studentów warszawskiej Akademii Medycznej.

"Krzyż stał u źródeł naszej kultury…"

Mimo że w statucie NZS napisano, że będzie on działał "na rzecz rozwoju
moralności publicznej", nie wymieniając chrześcijaństwa, to odniesienia do niego
były wyraźnie widoczne w działalności Zrzeszenia (m.in. jego duszpasterzem
został ks. Józef Maj). Studenci zyskali wsparcie licznych kapłanów
odprawiających podczas strajków Msze Święte. Tak było też w Łodzi: "I
wzruszający moment, pod białym orłem, górującym nad uniwersytecką aulą,
zawieszamy biały Krzyż. Na nim twarz konającego Jezusa. I staje się dla
wszystkich oczywiste, że ten Znak jest symbolem jedności dla wszystkich, którzy
tu przebywają. Dla wszystkich Polaków. Wszak to właśnie Krzyż stał u źródeł
naszej kultury…". Następnie Msza św., a po niej "ostatnie słowa kapłańskiego
błogosławieństwa i narodowy śpiew: 'Boże, coś Polskę’"… – notował Eugeniusz
Gieparda.
Po rejestracji Zrzeszenia Prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński napisał:
"Podzielam Wasze nadzieje, że rozszerzony wymiar wolności akademickich przyczyni
się do wyrównania humanistycznych układów obywatelskiego życia i współżycia w
naszej Ojczyźnie". Zamach na Ojca Świętego Jana Pawła II zjednoczył w modlitwie
całe środowisko. W Krakowie NZS współorganizował Biały Marsz zakończony Mszą św.
w intencji rannego w zamachu Papieża. Poruszony ogromną rzeszą zgromadzonych
studentów ks. kard. Franciszek Macharski powiedział: "Wielka jesteś, Polsko!
(…) Matko tych wszystkich sumień obudzonych i rozbudzonych. Matko tych
wszystkich myśli trzeźwych, które odnalazły prawdę…".
12 grudnia 1981 roku odbyła się pielgrzymka NZS na Jasną Górę. Nazajutrz rankiem
– w dniu wprowadzenia stanu wojennego – Mszę św. dla studentów odprawił Prymas
Polski ks. kard. Józef Glemp. Na ulicach stały już czołgi, a dziesiątki
działaczy Zrzeszenia było w drodze do obozów internowania. Niemal natychmiast
członkowie NZS, którzy uniknęli internowania, podjęli próbę organizowania
struktur podziemnych. Wspierali liczne niezależne wydawnictwa, uczestniczyli w
kolportażu "bibuły", w manifestacjach, protestowali przeciwko ograniczeniom
samorządności uczelni. Trafiali do więzień. W połowie dekady już nowe pokolenie
podniosło sztandar Zrzeszenia.

O niepodległą Polskę

Nim nadeszła wiosna NZS, były jeszcze krótkie chwile wolności podczas papieskich
pielgrzymek. Nad milionową rzeszą młodzieży na Jasnej Górze w 1983 roku nie
zabrakło transparentów Zrzeszenia, gdy Jan Paweł II wzywał: "Musicie od siebie
wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali. Doświadczenia historyczne mówią
nam o tym, ile kosztowała cały naród okresowa demoralizacja. (…) Czuwam – to
znaczy także: czuję się odpowiedzialny za to wielkie wspólne dziedzictwo,
któremu na imię Polska". Gdy w styczniu 1987 roku zorganizowano konspiracyjny II
Zjazd NZS, jego uczestnicy w przyjętym oświadczeniu napisali: "Działania NZS
pragniemy oprzeć o zasady etyki chrześcijańskiej…". A w przededniu III
pielgrzymki Krajowa Komisja Koordynacyjna NZS wystosowała list do Ojca Świętego.
"Dla wszystkich nas będzie to wielkie przeżycie duchowe wynikające z naszej
narodowej specyfiki – nierozerwalnego związku wiary z patriotyzmem. Sam fakt
Twego przybycia napełnia nas nadzieją i umacnia w działaniu, które podjęliśmy w
1980 roku. (…) Ojcze Święty, racz pobłogosławić nasze Zrzeszenie Semper
Fidelis Deo et Patriae". Znów nad tłumami pojawiły się transparenty NZS, a
młodzież usłyszała na Westerplatte, iż każdy znajduje w życiu "jakiś wymiar
zadań, które musi podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie
walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można
zdezerterować. Wreszcie – jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać
i obronić, tak jak to Westerplatte". Dla znacznej części studentów angażującej
się w NZS tą "słuszną sprawą" była walka o niepodległą Polskę.
To pokolenie jednak nie chciało już "kompromisów", "dialogów" z komunistami.
Bezpieka doskonale wiedziała, że odrzuca ono nie tylko rozmowy z PZPR, ale i
kwestionuje przywództwo ugodowych liderów "Solidarności" z lat 1980-1981. Dla
obu stron nadzieją stał się więc Okrągły Stół. Przedstawiciele NZS nie zostali
zaproszeni do uczestnictwa w jego obradach. Ostatecznie uczestniczyli w
konsultacjach na najniższym szczeblu, ale i tak nie wywalczyli legalizacji
Zrzeszenia. Czekała ich jeszcze wielomiesięczna batalia. Krakowskie manifestacje
w lutym i maju 1989 roku pod hasłami "Precz z komuną" i "Sowieci do domu"
stanowiły wyraźną antykomunistyczną deklarację młodego pokolenia i nie mieściły
się w koncepcji porozumienia części solidarnościowych elit z komunistami.
Młodzieńcza, ideowa bezkompromisowość zostały wypchnięte poza główny nurt życia
politycznego III RP nakreślony polityką grubej kreski. I trzeba było wybrać.
Niektórzy zapomnieli, że udział w studenckich strajkach, kręcenie korbą
powielacza, aresztowania, zomowskie pały i wszelkie zasługi na rzecz wolnej
Polski, po 1989 roku nie zwalniały z odwagi, wierności prawdzie, wolności,
uczciwości. Nie zwalniają także dziś.
 

Jarosław Szarek, IPN Kraków

Autor jest historykiem, pracownikiem Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej
Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie.

drukuj