Co działo się w areszcie w Płocku

Z mecenasem Bogdanem Borkowskim, pełnomocnikiem rodziny Olewników,
rozmawia Paweł Tunia

W projekcie raportu opracowywanego przez posłów z sejmowej komisji śledczej
badającej okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika ma się znajdować
przypuszczenie, że jeden z zabójców Olewnika – Sławomir Kościuk, który miał
popełnić samobójstwo, mógł zostać zamordowany w areszcie śledczym.

– Po pierwsze, to jest wstępna wersja raportu i nie wiadomo, czy takie
stwierdzenia rzeczywiście się w nim znajdą. Po drugie, posłowie z komisji
śledczej dysponowali materiałem dowodowym tego postępowania, mieli wgląd w te
akta i jeżeli we wstępnej wersji taka opinia się znalazła, to uważam, że ma to
uzasadnienie w materiale dowodowym akt sprawy, którą prowadziła Prokuratura
Okręgowa w Ostrołęce. Z tego, co jest mi wiadomo, posłowie wpisując taki wniosek
do wstępnego raportu, najprawdopodobniej oparli się na opinii biegłego, który
stwierdził, że taka wersja zdarzeń była możliwa, i ustalił to na podstawie
śladów na ciele Kościuka po śmierci. Ustalił, że mógł być trzymany za przedramię
i doprowadzony do stanu bezbronności. Oczywiście, prokuratorzy, umarzając to
postępowanie, zapewne oparli się na stwierdzeniu z ostatecznej opinii medycznej,
która to wyklucza, ale wątpliwości w naszym przekonaniu pozostają. Chcę tylko
powiedzieć, że można, nawet mając tego typu dowody jak te otarcia przedramienia,
powiedzieć, że nie było ingerencji osoby trzeciej albo – tak jak słyszałem, że
jest w tej opinii – iż te ślady czy otarcia naskórka mogły powstać już po
śmierci lub w okresie agonalnym.
Jednak Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce umorzyła pod koniec ubiegłego roku
śledztwo w sprawie śmierci Kościuka.
– Ja nie jestem oczywiście ekspertem, ale uważam, że jeśli są takie
wątpliwości, to zanim podjęło się decyzję o umorzeniu tego postępowania, to
trzeba bardzo wnikliwie ocenić cały materiał dowodowy, mając na uwadze również
to, że Kościuk był osobą, która bardzo dużo powiedziała w okresie śledztwa, i
niewykluczone, że mogłaby jeszcze coś powiedzieć. Ja nie stawiam żadnych
zarzutów prokuraturze ostrołęckiej. Jej pracownicy wykonali pracę śledczą,
zgromadzili materiał dowodowy, ale decyzja jest pewnie oparta głównie na opinii
medycznej, natomiast wszystkie wątki kontaktów Kościuka, okoliczności związane z
jego działalnością przestępczą, jego powiązania, w moim przekonaniu nie mogły
być przez prokuraturę ostrołęcką analizowane albo wnikliwie analizowane. Pełny
materiał dowodowy jest w prokuraturze w Gdańsku i to właśnie ta prokuratura
powinna w tej sprawie zajmować stanowisko.
Ostrołęccy śledczy za bardzo się pospieszyli?
– Wyrażam pogląd, że to umorzenie było przedwczesne, w sytuacji kiedy toczy
się jeszcze postępowanie w prokuraturze w Gdańsku, która bada różne wątki
ewentualnego udziału innych osób w uprowadzeniu, w tym również zleceniodawców.
Uważam, że postępowania w sprawie Olewnika w innych prokuraturach nie powinny
się toczyć. One powinny być objęte postępowaniem Prokuratury Apelacyjnej w
Gdańsku. Dlaczego tak ważna sprawa śmierci Kościuka toczy się w innej
prokuraturze i bez związku z tym postępowaniem, które prowadzi prokuratura w
Gdańsku? Dla dobra całej sprawy i jej wyjaśnienia powinno to być prowadzone
łącznie przez gdańską prokuraturę. Jeśli komuś mogło zależeć na śmierci
Kościuka, to właśnie tym, którzy obawiali się jego wiedzy, a wśród takich osób
mogli być potencjalni mocodawcy czy inni sprawcy, jak również funkcjonariusze,
którzy być może współpracowali z przestępcami. Dlatego wydaje mi się, że ta
decyzja była trochę przedwczesna.
Prokuratorzy z Gdańska nie są jednak pozbawieni dostępu do wyników prac
ostrołęckich śledczych.
– Prokuratorzy z Gdańska mają wgląd w akta z Ostrołęki. Inaczej jest jednak,
kiedy ma się wgląd, a inaczej, kiedy przeprowadzi się czynności, mając na
uwadze, że ktoś mógł w uprowadzeniu i zamordowaniu Krzysztofa Olewnika jeszcze
uczestniczyć. Wydaje mi się, że ślady na przedramionach zdecydowanie wskazują na
ingerencję osoby trzeciej, jest tylko kwestia, kiedy ona mogła nastąpić. Jest
też kwestia tego, co się działo w tym areszcie śledczym w Płocku. Dopuszczono
tam do dwóch śmierci w krótkim odstępie czasu (w kwietniu 2008 r. życie traci
Kościuk, a w styczniu 2009 r. Robert Pazik, drugi zabójca), nie zastosowano
środków, które by to uniemożliwiły, albo zastosowano zbyt słabe środki. Dlatego
to, co się tam działo, powinno być dokładnie sprawdzone. Pamiętajmy, że tam dwie
osoby ze sprawy Olewnika odebrały sobie życie. Ja nie miałem wglądu do tych akt,
wgląd mieli prokuratorzy w Gdańsku, mieli posłowie. Posłowie nabrali wątpliwości
co do tego, czy było to samobójstwo, i wręcz sformułowali tezę o możliwym
zabójstwie. Dlatego ta decyzja o umorzeniu sprawy w Ostrołęce wydaje mi się zbyt
szybka i powinno być to analizowane w szerszym kontekście, który bada
prokuratura w Gdańsku.
Dziękuję za rozmowę.
 

drukuj