Koń jaki jest, każdy widzi

Trudno nie przyznać racji marszałkowi Sejmu. Sposób wyjaśniania przyczyn
katastrofy z 10 kwietnia uświadamia coraz szerszej rzeszy Polaków stan
przedzawałowy państwa polskiego. Chciałoby się powiedzieć za ks. Benedyktem
Chmielowskim (1700-1763), autorem pierwszej polskiej encyklopedii, który w haśle
"koń" zawarł taki oto oczywisty, lapidarny i oddający istotę rzeczy opis: "koń
jaki jest, każdy widzi". Jakie jest państwo polskie, każdy widzi, a w ostatnich
dniach ze szczególną wyrazistością. Jesteśmy skazani na bylejakość państwa i to,
że jest ono nieefektywne, niewydolne, niesterowalne i niereformowalne przy
obecnym układzie. System prawny jest niejednoznaczny, wewnętrznie sprzeczny i
dziurawy. Sądownictwo bardziej przypomina Trzeci Świat niż Europę.

Żyjemy w kraju, w którym nadal są nieuporządkowane stosunki własności. Nie
przeprowadzono reprywatyzacji. Infrastruktura jest w fatalnym stanie. Energetyka
jest przestarzała i niedoinwestowana. Kolejnictwo – zdezelowane. Przeciążone i
fatalne drogi codziennie zbierają obfite żniwo śmierci. Telefonia komórkowa jest
najdroższa w Europie. Dostęp do internetu – ograniczony i kosztowny. System
bankowy – jeden z najgorszych w Europie, nieprzyjazny obywatelom i
przedsiębiorcom. Gospodarka jest dławiona gąszczem bzdurnych przepisów,
stanowiących mieszaninę dziedzictwa postkomunizmu z "prymitywnym nadwiślańskim
liberalizmem". Kolejne rządy doprowadziły do upadku wielu polskich
przedsiębiorstw. Zniszczono dorobek pokoleń – gospodarkę morską. Brakuje
strategii i koncepcji, w jaki sposób przeprowadzić modernizację kraju.
Polska, pogrążona w zapaści demograficznej, wymiera, bo z roku na rok nas ubywa.
Z kraju wyemigrowało kilka milionów dynamicznych Polaków, którzy pomnażają
bogactwo nowych "ojczyzn". System emerytalny się sypie, system opieki zdrowotnej
również dogorywa. System edukacyjny jest fatalny, pogrążony w chaosie
permanentnej reformy. Polityka państwa wobec rodziny jest najgorsza w Unii
Europejskiej. Armia jest niedoinwestowana i niezmodernizowana, ma niewielką
liczebność i najniższą gotowość bojową od czasu II wojny światowej. Standard
usług publicznych jest jednym z najniższych w Europie. Żadna wielka afera nie
została w pełni rozliczona. Urzędy publiczne opieszale załatwiają sprawy
obywateli, a fundusze publiczne są marnotrawione.
Rządzący nie rozumieją procesów współczesnego świata, są niezdolni do
reprezentowania polskich interesów. Tymczasem jesteśmy krajem o ogromnym
potencjale i możliwościach. Dogodnie położonym w centrum Europy na skrzyżowaniu
szlaków Wschód-Zachód i Północ-Południe. Mamy wspaniałą historię, tradycję i
kulturę. Polacy są kreatywni, potrafią pracować, ale co z tego, skoro system
polityczny jest tak skonstruowany, że promuje biernych, miernych, ale wiernych,
a efektem tego jest bardzo niska jakość klasy politycznej. Polacy są już
zmęczeni wyniszczającą i jałową wojną największych partii, co oddala nas od
uzdrowienia chorego państwa. Zatem od tego, czy do parlamentu zostaną
dopuszczeni politycy potrafiący i rzeczywiście chcący ratować państwo, oraz od
roztropności i odpowiedzialności obywateli będzie zależało, w jakiej Polsce
będziemy żyli.

Jan Maria Jackowski
 

drukuj