Pchnięcie wolanta jednak odnotowane
Czy polski rejestrator szybkiego dostępu zarejestrował wszystkie dane,
które odnotowały dwie czarne skrzynki Tu-154, czyli rejestrator dźwięku (CVR –
Cockpit Voice Recorder) oraz rejestrator parametrów lotu (Flight Data Recorder)?
Zdaniem przedstawicieli firmy, która jest producentem polskiej czarnej skrzynki,
powinny znajdować się na nim wszystkie te parametry, które odnotowały oba
rejestratory.
To kwestia bardzo istotna. Otóż w załączonych do raportu MAK polskich uwagach
znajduje się fragment powołujący się na odczytane przez stronę polską zapisy z
rejestratora dźwięku (CVR). Wynika z niego, że dowódca załogi mjr Arkadiusz
Protasiuk zgłosił, po minięciu wysokości 100 metrów, że odchodzi na drugi krąg.
Drugi pilot Robert Grzywna miał to potwierdzić. Zamieszczony w uwagach odczyt
zapisu dźwiękowego strony polskiej pochodzi z grudnia 2010 roku. Wysokość 100
metrów to tzw. wysokość decyzji – na tym pułapie dowódca miał zdecydować, czy
kontynuować zniżanie, czy je przerwać. W opublikowanym latem ubiegłego roku
stenogramie sporządzonym na podstawie rosyjskiej analizy nagrań z kokpitu słowo
"odchodzimy", wypowiedziane na kilkanaście sekund przed katastrofą, zostało
przypisane drugiemu pilotowi. Na 10 sekund przed zderzeniem z ziemią, kiedy
samolot był na wysokości 40 metrów, kontrola lotów podała komendę: "horyzont".
Jak mówił wtedy akredytowany przedstawiciel Polski przy MAK Edmund Klich, załoga
odliczała wysokość, dochodząc do 20 metrów. – Wydaje się, że od momentu, gdy
kapitan Arkadiusz Protasiuk wypowiedział komendę: "odchodzimy", do chwili
katastrofy było dość czasu do wyprowadzenia samolotu – ocenił wiceprzewodniczący
polskiej komisji badającej wypadek Tu-154M płk Mirosław Grochowski. Zastrzegł,
że jest to jego opinia i nie chciałby, by traktować ją jako wiążącą na obecnym
etapie wyjaśniania sprawy. Eksperci wcześniej mówili, że gdyby załoga Tu-154M
rozpoczęła wyprowadzanie samolotu po zejściu na 100 metrów, miałaby na reakcję
22 sekundy. Grochowski stwierdził, że "te 22 sekundy nie do końca są prawdą",
nie chciał jednak wyjaśnić dlaczego. Ujawnił natomiast, że komisja ustaliła, iż
komenda: "odchodzimy na drugie zejście", padła "nieco później, niż określono to
w polskich uwagach do projektu raportu MAK". W stanowisku tym napisano, że
nastąpiło to tuż po minięciu wysokości 100 metrów. Pytany, co jeszcze udało się
odczytać ekspertom, powiedział: – Wcześniej pada komenda, ze znakiem zapytania:
"nic nie widać", krótko przed komendą: "odchodzimy". Jednocześnie przyznał, że
nie wiadomo, kto wypowiedział tę uwagę. Jak informuje MSWiA, w ustaleniu
przebiegu ostatnich sekund lotu ma komisji pomóc symulacja przeprowadzona na
Tu-154M. Resort nie jest w stanie sprecyzować, kiedy do eksperymentu miałoby
dojść. Eksperyment ma wyjaśnić m.in. to, czy załoga podjęła jakieś działania
zmierzające do odejścia samolotu, czy po komendzie "odchodzimy" nastąpiła próba
wyprowadzenia samolotu. Jak zaznacza Paweł Jajkowski z firmy ATM PP, producenta
rejestratorów szybkiego dostępu ATM-QAR, czyli tzw. polskiej czarnej skrzynki,
to urządzenie, które rejestruje głównie parametry pracy układów samolotu, a
szczególnie napędu i hydrauliki, częściowo dublując zapisy rejestratora
katastroficznego. Niektóre dane zapisane w ATM-QAR mogą być dokładniejsze
(zapisywane częściej) niż te w skrzynkach katastroficznych, gdyż jej pojemność
jest ograniczona wyłącznie wielkością użytego nośnika danych; są to nośniki
cyfrowe. Do pracy nad analizą danych z ATM Wojskowa Prokuratura Okręgowa w
Warszawie powołała w charakterze biegłych właśnie ekspertów z firmy ATM PP. Czy
prace eksperckie zostały już zakończone? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że z
parametrów rejestratora szybkiego dostępu można odczytać moment próby odejścia
rządowego tupolewa oraz pchnięcie wolanta, czyli kolumny sterowej.
Anna Ambroziak
