Kuźnia przyszłej elity duchowej
Z ks. prałatem Bogusławem Kośmidrem, rektorem Papieskiego Kościelnego
Instytutu Polskiego w Rzymie, rozmawia ks. Wojciech Tarasiuk
Księże Rektorze, Papieski Kościelny Instytut Polski w Rzymie rozpoczął setny
rok działalności i świętować będzie ważną uroczystość…
– Tak, 18 i 19 stycznia 2011 r. odbędą się centralne uroczystości jubileuszowe
naszego Instytutu. Datę wybraliśmy nieprzypadkowo – 19 stycznia wypada
liturgiczne wspomnienie św. Józefa Sebastiana Pelczara, założyciela Domu.
Pragniemy, aby właśnie w jego dzień uroczyście podziękować Bogu za wielki dar
dla Kościoła w Polsce, jakim bez wątpienia było założenie tej instytucji 100 lat
temu.
Czym był i czym obecnie jest ten Instytut?
– Papieski Instytut Polski w Rzymie był i jest ważnym miejscem zarówno dla
Kościoła powszechnego, jak i dla Kościoła w Polsce. To dom formacyjny, do
którego kierowani są przez swoich biskupów księża na studia specjalistyczne,
badania naukowe itp. Pobyt w Domu przebiega na poziomie formacji duchowej oraz
intelektualnej. Jest to zatem kuźnia przyszłej elity duchowej, od której w
wielkim stopniu zależy kształt i przyszłość Kościoła.
Z powstaniem Instytutu związany jest św. ks. bp Józef Sebastian Pelczar. Jak
do tego doszło?
– Proszę mi najpierw pozwolić na osobistą refleksję. Ksiądz biskup Józef
Sebastian Pelczar jest świętym bardzo mi bliskim nie tylko dlatego, że pochodzę
z archidiecezji przemyskiej, gdzie święty biskup był przez lata pasterzem. Tę
bliskość przeżywam jeszcze bardziej tu, w Instytucie, odkąd w 2008 r. przejąłem
obowiązki rektora. W naszej kaplicy znajduje się wyjątkowy relikwiarz z
doczesnymi szczątkami świętego biskupa Pelczara. Często proszę o jego
wstawiennictwo i pomoc w prowadzeniu Domu… To ważny dla naszej wspólnoty
święty – patron, założyciel i protektor w Niebie. Bez tej wielkiej postaci
trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie Instytutu.
To właśnie biskup przemyski 13 listopada 1910 r. dokonał uroczystego otwarcia
Hospicjum Polskiego (przemianowanego w 1922 r. na Papieski Instytut Polski).
Idea założenia domu dla księży z Polski zrodziła się już w 1908 r., a zapiski
biograficzne świadczą, że od samego początku stał za nią ks. bp Pelczar.
Trzeba tu podkreślić, że kształcenie kadry duchowieństwa w warunkach zaborów
było bardzo trudne. Władze zakazywały wysyłania kleryków czy księży na studia za
granicę w obawie przed utratą kontroli nad formą kształcenia. Miały też
podejrzenia, poniekąd uzasadnione, o budzenie ducha wolnościowego i
niepodległościowego. Co zrozumiałe, absolutnym zakazem zaborców otoczony został
Rzym, miejsce skądinąd idealne, aby tutaj takie studia odbywać i nabierać ducha
uniwersalności Kościoła, a co za tym idzie – wizji tego Kościoła w niepodległej
Ojczyźnie.
Jak to możliwe, że w tak trudnych okolicznościach Instytut w ogóle mógł
powstać?
– To nade wszystko zrządzenie Bożej Opatrzności. Dalej upór, odwaga i
determinacja założycieli. Ich nadzwyczajne zdolności organizacyjne, kontakty z
czasów studiów, pomoc życzliwych ludzi i przede wszystkim umiejętność
pokonywania piętrzących się trudności. I nie chodzi tylko o kwestie materialne,
o zakup budynku i jego utrzymanie, ale przede wszystkim o przezwyciężanie
przeciwności ze strony rządów ówczesnych państw zaborczych. Ważnym motywem
działania założycieli było ich głębokie umiłowanie Ojczyzny, która przez tyle
lat bezskutecznie dążyła do odzyskania niepodległości. Bez Bożego
błogosławieństwa wykonanie tego planu nie byłoby możliwe.
Czy potem sprawa otwarcia Instytutu potoczyła się już normalnym torem?
– Niestety nie. Później trzeba było walczyć o przetrwanie Domu, zwłaszcza kiedy
zaborcze rządy Rosji i Prus zorientowały się, jak wielkie zagrożenie dla ich
interesów tkwi w tej nowo powstającej placówce. Właśnie dlatego, w kontekście
niechęci zaborców do planów otwarcia Hospicjum, wraz z prośbami o składanie
ofiar na rzecz powstającego Domu rozsyłano po Galicji faksymile papieskiego
błogosławieństwa jako dowód aprobaty samego Papieża.
Dom erygowano 19 marca 1910 r. dekretem Świętej Kongregacji Konsystorialnej
Religioso Polonae gentis, pod nazwą Hospicjum Polskie (Ospizio Polacco), w
budynku zakupionym od Zgromadzenia Sióstr św. Józefa Kalasantego. 31 grudnia
1910 r. Pius X zaaprobował regulamin Instytutu.
Uzyskanie statusu prawno-kanonicznego zakończyło okres trudności?
– Bynajmniej. Zakupiony budynek nie miał odpowiedniego zaplecza mieszkaniowego.
Dopiero w styczniu 1911 r. mogło w nim zamieszkać siedmiu pierwszych księży
studentów. Ksiądz biskup Pelczar szybko rozpoznał kolejne intrygi zaborczych
rządów Rosji i Prus zmierzające do zmarginalizowania Instytutu i do ograniczenia
jego posługi tylko dla księży z zaboru austriackiego. Od początku naciskał więc,
by do Instytutu przyjmować księży studentów ze wszystkich zaborów.
Przygotowywało to grunt pod budowę nowej rzeczywistości Kościoła w Polsce po
odzyskaniu niepodległości.
W kolejnych latach w Instytucie przebywało ponad 20 studentów. Czyniono
intensywne zabiegi o zdobycie funduszy na spłacenie długów. Niestety, wkrótce
pojawiły się kolejne problemy. Cztery lata po otwarciu Domu wybuchła I wojna
światowa i księża studenci jako obywatele wrogich państw musieli opuścić Rzym.
Instytut opustoszał na 9 lat. Tak zakończył się pierwszy etap w historii naszego
Domu.
Wybucha więc I wojna światowa i co dalej?
– Dom stoi pusty i nie ma środków na jego utrzymanie. Po 3 latach marazmu, w
1917 r., opustoszały budynek zostaje wynajęty. Właściwie to w tym czasie
Instytut Polski jako Dom dla studentów z Polski nie funkcjonuje. Wojna
spowodowała zadłużenie Hospicjum, a w dodatku, władze miejskie żądały
rozpoczęcia budowy nowego skrzydła gmachu, grożąc w przeciwnym wypadku
sprzedaniem go za bezcen.
By ratować Hospicjum, ks. abp Bilczewski ofiarował w 1919 r. jeden z majątków
arcybiskupich. Dopiero po 9-letniej przerwie, w 1923 r., przyjęto do Domu
pierwszych księży.
Lata trzydzieste minionego wieku były okresem rozkwitu Instytutu. Okres
świetności Instytutu przerwał wybuch II wojny światowej.
Historia zatoczyła koło…
– Tak, księża studenci znowu musieli wyjechać z Rzymu. Okupujące Rzym wojska
hitlerowskie przeprowadziły w budynku rewizje i przeszukania, dążąc do jego
zajęcia.
Z końcem wojny pomieszczenia Instytutu udostępniono demobilizowanym żołnierzom
polskim, wśród których byli także studenci teologii. W budynku Instytutu
znalazło miejsce seminarium duchowne przeznaczone dla kleryków rekrutujących się
z byłych żołnierzy, przeważnie z Anglii, którzy pragnęli zostać duchownymi. Po
zakończeniu działalności seminarium przez następne lata mieszkańcami Domu byli
przeważnie księża, których wojenne losy rzuciły na Zachód i którzy z różnych
względów nie mogli powrócić do Ojczyzny. Skomplikowana sytuacja powojenna w
kraju uniemożliwiała przysyłanie nowych księży studentów. Pierwsi studenci z
Polski przybyli do Instytutu po zmianach politycznych w październiku 1956 roku.
21 czerwca 1977 r. do Instytutu przybyli Bracia Serca Jezusowego, którzy swoją
posługę pełnią do dziś. Mury Instytutu opuściło kilkuset absolwentów, z których
liczną grupę księży później mianowano biskupami, profesorami różnych uczelni,
wykładowcami w seminariach itp.
Dziękuję za rozmowę.
