Wzór profesjonalizmu i męstwa
Wczoraj rano po długiej i ciężkiej chorobie zmarł Krzysztof Kolberger,
jeden z najwybitniejszych aktorów współczesnego kina i teatru. Miał 60 lat.
Swoje najbardziej znane role romantyczne zagrał na deskach Teatru Narodowego w
"Dziadach", "Wacława dziejach" i "Weselu". W czasie żałoby po śmierci Jana Pawła
II odczytał testament Ojca Świętego, co uznał za jedno z najważniejszych zadań w
swojej karierze aktorskiej.
– Był aktorem wybitnym, którego zawodowy profesjonalizm i perfekcjonizm,
zwłaszcza w mówieniu poezji, powinien służyć za wzór młodym aktorom – tak o
zmarłym Krzysztofie Kolbergerze mówi Temida Stankiewicz-Podhorecka, krytyk
teatralny. – Jako jeden z ostatnich potrafił tak pięknie "poloneza wodzić"
poprzez poetyckie strofy naszych wielkich romantyków, i nie tylko – dodaje.
Wspomina, że aktor brał przecież udział m.in. w tak znakomitym i godnym
przedsięwzięciu, jak "Verba Sacra", a także w spektaklu Ryszarda Peryta "Via
Sancta", gdzie recytował fragmenty "Hioba" Karola Wojtyły. – Pamiętam, jak
dramatycznie w jego doskonałej interpretacji wybrzmiewały słowa Hioba skarżącego
się na swój los, ale przyjmującego wszystkie zsyłane nań cierpienia z
niezachwianą ufnością w Panu i miłością Boga ponad wszystko – opowiada Temida
Stankiewicz-Podhorecka, dodając, że tę rolę śp. Krzysztofa Kolbergera zachowa w
pamięci do końca życia. Według niej, był to człowiek, który przechodził kolejne
nawrócenia. – Nigdy nie widziałam, aby grał w czymś, co byłoby zaprzeczeniem
wartości w tych najbardziej podstawowych kategoriach – zauważa krytyk. Choroba
sprawiła, że postrzegał życie w szerszym i głębszym wymiarze. – Ostatnio
widziałam go miesiąc temu w siedzibie Polskiego Radia na uroczystości wręczania
Splendorów. Widać było, że jest już bardzo słaby, ale jednak przyszedł, by dać
świadectwo wagi tej nagrody, w której liczy się słowo, tak dziś poniewierane
przecież przez teatr – wyznaje Stankiewicz-Podhorecka. Podkreśla, że Krzysztof
Kolberger nigdy nie marnował czasu i wykorzystywał każdy darowany mu dzień. –
Jego nieobecność będzie bardzo odczuwalna zarówno w garderobie, jak i na
scenie… – dodaje. Ksiądz Marek Białkowski CM, proboszcz parafii Świętego
Krzyża w Warszawie, podkreśla duże zaangażowanie aktora w życie Kościoła i w
krzewienie kultury chrześcijańskiej. – Byliśmy świadkami jego religijnego
zaangażowania i świadectwa wiary, które dawał zwłaszcza w ostatnim okresie
życia, kiedy zmagał się z ciężką chorobą. Wiara i niezłomna nadzieja w czasie
cierpienia były dla innych niezwykle budującym doświadczeniem. Emanował od niego
głęboki spokój – zauważa ks. Białkowski. Oprócz tak znanych inicjatyw, jak
odczytanie testamentu Jana Pawła II w kwietniu 2005 r., aktor wielokrotnie
zgłaszał się jako lektor, dzięki czemu czytania mszalne w jego wykonaniu można
było usłyszeć podczas Mszy św. radiowych. Ksiądz Białkowski zapamiętał
Kolbergera jako człowieka wielkiej pokory, prostoty i skromności, którego życie
było służbą bliźniemu. Do końca zachował pogodę ducha i spokój. – To jest
chrześcijański przykład męstwa w utrapieniu życiowym – dodaje duchowny.
Krzysztof Kolberger urodził się 13 sierpnia 1950 r. w Gdańsku. W 1972 r.
ukończył studia na Wydziale Aktorskim PWST w Warszawie. Później przez rok
pracował w Teatrze Śląskim w Katowicach. W latach 1973-1982 można go było
oglądać w Teatrze Narodowym w Warszawie. Potem występował na scenach teatrów:
Współczesnego (1982-1987) i Ateneum (1988-2000). Wiele ważnych kreacji stworzył
także w spektaklach Teatru Telewizji. Był wybitnym interpretatorem poezji.
Recytował wiersze m.in. Karola Wojtyły, Czesława Miłosza, Cypriana Kamila
Norwida, Juliusza Słowackiego i Adama Mickiewicza. Pracował również jako reżyser
teatralny. W swoim dorobku artystycznym ma m.in. takie sztuki, jak "Krakowiacy i
górale" oraz "Nędzę uszczęśliwioną".
Bogusław Rąpała
