Konstytucja ważniejsza od traktatu
Poselski projekt zmian w Konstytucji RP autorstwa posłów PiS będzie
skierowany do dalszych prac w Komisji Nadzwyczajnej. Bardzo prawdopodobne, że
zostanie wzmocniona ranga parlamentu przy akcesji i opuszczaniu organizacji
międzynarodowych oraz zapisana nadrzędność Ustawy Zasadniczej nad prawem
traktatowym. Tak samo zrobili Niemcy – podkreślają wnioskodawcy. Partie sejmowe
przychylają się do takiego rozwiązania. Co ostatecznie zostanie włączone do
nowelizacji, zależy od sejmowej większości zdominowanej przez PO i PSL.
Wszystkie kluby parlamentarne opowiedziały się w środę w Sejmie za
skierowaniem do dalszych prac w komisji ds. zmian w Konstytucji projektu
nowelizacji Ustawy Zasadniczej. Dotyczy on przede wszystkim udziału Polski w
strukturach Unii Europejskiej. Zdaniem posłów, w przeciwieństwie do projektu
przedstawionego przez prezydenta Bronisława Komorowskiego powinien on jedynie
ogólnie odnosić się do relacji państwa z organizacjami międzynarodowymi, a nie
tylko i wyłącznie do samej Unii Europejskiej. – Inicjatywa klubu PiS jest tym
cenniejsza, że projekt wyraża punkt widzenia tej części polskiego społeczeństwa,
która z procesem integracji europejskiej wiąże nie tylko nadzieje, ale ma także
liczne wątpliwości i obawy – mówił poseł Jarosław Gowin z Platformy
Obywatelskiej. Które jednak z pomysłów przedstawionych w projekcie poselskim
zostaną przez dominującą w parlamencie Platformę Obywatelską uwzględnione,
pokażą najbliższe tygodnie. Tym bardziej że główną intencją projektu
skierowanego przez prezydenta jest zlikwidowanie barier prawnych do włączenia
Polski w strefę euro. Budzi to spore wątpliwości. Po pierwsze, dzieje się to
dokładnie w czasie, gdy strefa euro przeżywa swój największy kryzys od momentu
jej powstania i nie brakuje poważnych opinii, że może ona ulec dezintegracji
wywołanej fatalną polityką finansową części krajów członkowskich, takich jak
Grecja, Hiszpania, Irlandia. – Już wielokrotnie okazywało się w historii wolnej
Rzeczypospolitej, że podejmowano decyzje, idąc po linii najmniejszego oporu. A
więc najpierw musi być absolutne przekonanie, iż Polska jest do tego
przygotowana, potem dyskusja nad korektą konstytucyjną w tej sprawie –
argumentował Kazimierz Ujazdowski.
Rozdział 10a
Obydwa projekty – prezydencki i poselski, mają na celu włączenie do
Konstytucji rozdziału 10a, który będzie precyzyjnie regulował sposób i warunki
wejścia i opuszczenia organizacji międzynarodowej – w tym Unii Europejskiej. Ma
też podnieść rangę i wzmocnić opinię polskiego parlamentu w sprawie praw, jakie
krajom członkowskim będą mogły narzucać unijne instytucje. PiS chce więc m.in.
wprowadzić do Konstytucji prawo do zaskarżania przez parlament aktów prawa
organizacji międzynarodowych. – Rozwiązaniem właściwym jest zakotwiczenie ich
kompetencji do działania na forum unijnym w tekście Konstytucji Rzeczypospolitej
Polskiej, podobnie jak uczyniono to w przypadku niemieckiego Bundestagu czy
Bundesratu w niemieckiej ustawie zasadniczej – tłumaczył poseł Karol Karski,
rekomendujący projekt. Przypomniał, że po podpisaniu traktatu z Lizbony, a przed
jego ratyfikacją w art. 23 ustawy zasadniczej RFN dodano ustęp, w którym Niemcy
potwierdziły prawo swojego parlamentu do wnoszenia skargi do Trybunału
Sprawiedliwości Unii Europejskiej, co w czerwcu ubiegłego roku ostatecznie
potwierdził Federalny Sąd Konstytucyjny RFN. Propozycje te poprą prawdopodobnie
kluby PSL i SLD, które podkreślały wagę umieszczenia tego rodzaju zapisu wprost
w Konstytucji. – Nareszcie polski parlament, dwie izby: Sejm i Senat,
wielokrotnie pojawiają się w tym projekcie jako organy, z którymi trzeba
prowadzić konsultacje, które podejmują decyzje – mówił Jarosław Matwiejuk z SLD.
– W sprawach, które w parlamencie lub poprzez referenda ogólnonarodowe wcześniej
były przedmiotem demokratycznej debaty i decyzji podjętej przez Naród lub jego
wybranych przedstawicieli, poszczególne izby ustawodawcze powinny działać w
ramach tak wypracowanego stanowiska – podkreślał Karski.
Co i komu cedować?
W propozycji poselskiej nowelizacji znajduje się też zastrzeżenie, że Polska
nie może przekazać kompetencji organizacji międzynarodowej, której "ustrój lub
działalność nie da się pogodzić z realizacją konstytucyjnych zasad i celów
Rzeczypospolitej". Według polityków PiS, musi istnieć możliwość odstąpienia od
przekazania takich kompetencji. Obecnie obowiązująca Konstytucja nie ogranicza
przekazania ich m.in. Unii Europejskiej ani nie zawiera żadnego innego przepisu
odnoszącego się do niej wprost. Jest tak, choć Polska jest już członkiem UE od
2004 roku. Dlatego zdaniem posłów, konieczne jest zagwarantowanie ochrony
suwerenności i nadrzędności Konstytucji w całym porządku prawnym obowiązującym
na terytorium państwa polskiego. – Proponowane przez nas rozwiązanie, mówiące o
tym, iż przekazanie kompetencji nie może zamykać drogi do jednostronnego
odstąpienia od przekazania tych kompetencji, jest analogiczne do tego, które
przyjęto w systemach konstytucyjnych niektórych państw członkowskich – mówił
Karski. Odwołał się do decyzji niemieckiego Federalnego Sądu Konstytucyjnego,
który uznał, że jeśli zapisy traktatu z Maastricht będą niezgodne z konstytucją,
to Republika Federalna Niemiec może w każdej chwili od nich odstąpić. Także z
pominięciem trybu określonego w traktacie.
Jak wyjść z Unii
Kolejnym problemem jest uregulowanie trybu wyjścia z organizacji
międzynarodowej. I w tym kontekście pierwsza na myśl przychodzi Unia Europejska,
warunków opuszczenia której nikt do tej pory nie sprecyzował. Jak podkreślają
autorzy projektu poselskiej nowelizacji, z organizacji międzynarodowej można
samodzielnie wystąpić lub wycofać przekazane wcześniej kompetencje, ale już w
ramach państwa federacyjnego decyzja należy do władz federacji, a nie do
samodzielnych podmiotów. PiS więc chce, by o wyjściu z takiej organizacji
decydował parlament zwykłą większością głosów. Na to jednak nie będą się chciały
zgodzić inne ugrupowania sejmowe, które do tego pomysłu odniosły się krytycznie.
– Tak niebagatelna kwestia, jak wystąpienie z organizacji międzynarodowej lub
organu międzynarodowego, którym Polska przekazała kompetencje władzy państwowej,
zasługuje na ustanowienie wymogu trudniejszego niż tylko zwykła większość –
mówił Gowin. – To jednak bardziej poważna sprawa niż wyjście z kina – tłumaczył
Eugeniusz Kłopotek z PSL.
Z czyjej rekomendacji do Brukseli
Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej również przedstawiciele RP
zaczęli zasiadać na ważnych i wysokich stanowiskach w unijnych strukturach. PiS
proponuje m.in., by to Sejm akceptował kandydatów, których Polska zgłasza do
instytucji międzynarodowych. Według polityków PiS, należy zapewnić demokratyczną
legitymizację do pełnienia różnego rodzaju funkcji w organizacjach
międzynarodowych. Chodzi w tym przypadku o stanowiska, których obsada personalna
w kraju dokonuje się w parlamencie lub za jego zgodą, jak w przypadku np.
ministrów rządu, szefa NIK czy sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego
opozycja chce, by nominację na stanowiska: członka Komisji Europejskiej,
sędziego Trybunału Sprawiedliwości, rzecznika generalnego przy Trybunale
Europejskim, członków Trybunału Obrachunkowego, Komitetu Ekonomiczno-Społecznego
i Komitetu Regionów, były akceptowane za zgodą Sejmu bezwzględną większością
głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Maciej Walaszczyk
