Pobudka z deprawacją
Znany nam z wiersza Jana Brzechwy Staś Pytalski zadręczał swe dorosłe
otoczenie pytaniami. Interesowało go zwłaszcza, kto powiedział, że kury są
głupie, a także na co łysym potrzebna łysina… Staś z zaciekawieniem dostrzegł
w ramówce TVP 2 codzienny poranny program "Pytanie na śniadanie". – To coś na
pewno dla mnie – ucieszył się. – Codziennie tyle gotowych pytań! I odpowiedzi!
Najpierw jednak, jako dziecko dociekliwe, sprawdził, czy audycja oznaczona jest
zieloną kropką w lewym górnym rogu ekranu. To upewniło go, po sprawdzeniu w
internecie odpowiedniego rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, że
audycję mogą oglądać dzieci w każdym wieku.
Po obejrzeniu kilkunastu odcinków "Pytania na śniadanie" repertuar pytań Stasia
znacznie się poszerzył. Zamiast zastanawiać się nad miejscem początkowym kuli i
pochodzeniem brunetów na świecie, pojął, że ważniejsze są zagadnienia
przyszłości zespołu Ich Troje, kolor butów wokalistki o pseudonimie Lady Gaga
oraz to, czy ubierając się, trzeba "iść w marcepan" czy raczej odważnie
przyozdobić się kobaltem. Rytm codziennych decyzji naszego małego bohatera
zaczął wyznaczać horoskop, który podczas całej audycji jest wyświetlany na pasku
u dołu ekranu. Dociekliwy malec był pełen podziwu dla inwencji autorów. Przez
tyle dni w roku – codziennie od poniedziałku do piątku – wymyślać ponad dziesięć
nowych poważnych pytań to nie lada wyzwanie – pomyślał. Szybko obliczył, że
oznacza to ponad 250 pasjonujących tematów i około tysiąca zaproszonych gości.
Nic dziwnego, że pewne atrakcyjne wątki i postacie niebezpiecznie się
powtarzały…
Szczególnie często spotykał Krystiana Legierskiego, który wielokrotnie
uświadamiał go na temat szczególnych praw "partnerów homoseksualnych", mówił, że
dużo się zmienia na lepsze – teraz, kiedy mężczyźni całują się w kawiarni w
Warszawie, to nic takiego, to normalne. Odczuł smutek, kiedy jakaś pani
powiadomiła go, że w Łodzi są tylko dwa lokale gastronomiczne przyjazne gejom, a
dwa przeznaczone dla lesbijek splajtowały.
Świat Stasia zaczął się składać z pytań dotyczących makijażu, operacji
plastycznych, w tym – powiększających biust. Prawdziwym szokiem było jednak dla
niego spotkanie z panią, która niedawno była panem. Przeszła operacyjną zmianę
płci. Nadano nawet fragment wywiadu z jej (jego) synem, któremu trudno się
pogodzić z metamorfozą płciową ojca, ale nie ma na to wpływu… Nasz mały
bohater został jednak szybko uspokojony przez Wiktora, który był kobietą, i
Annę, która była mężczyzną, iż wszyscy ci, którzy czują, że są innej płci, niż
im się wydawało, powinni jak najwcześniej rozpocząć starania o zmianę tej
niekorzystnej dla siebie sytuacji. Z uwagą wysłuchał apelu o korektę prawa
ułatwiającą paniom stawać się paniami i na odwrót. Przez chwilę zastanowił się,
czy aby na pewno jest chłopcem, ale uznał, że jednak chyba tak. Poczuł się
nieswojo, bo ze szklanego ekranu płynęła zachęta, że byłoby lepiej, gdyby się
przyznał…
Pomyślał wtedy, że chętniej posłuchałby o tym, w jaki sposób kolega z biednej
rodziny może starać się o stypendium, jak wybrać dobrą szkołę, a jakie
ułatwienia przewidziane są dla osób po pięćdziesiątce, które tracą pracę…
Właśnie przydarzyło się to dziadkowi. No cóż – pomyślał Staś – sprawy kolejek do
lekarzy specjalistów, o których mama ostatnio rozmawiała z ciocią, źle
podziałałyby na trawienie przy śniadaniu, lepiej zainteresować się dolą tych…
trudne słowo… trans… seksualistów, a panią minister zdrowia zapytać o
ulubione potrawy.
6 grudnia, w prezencie na Mikołaja, Staś dowiedział się z kolei, że dwie panie,
również o orientacji homoseksualnej, założyły homoszkołę tańca, chcąc przełamać
bariery obyczajowe i zachęcić jednopłciowe pary do wyjścia na wszelkie parkiety
taneczne. Wtedy przypomniał sobie, że wiele pytań wzbudził w nim kiedyś program
o dzielnym młodym Polaku, który dodał smaku porannemu programowi śniadaniowemu
(emisja 3 marca), prezentując swój wynalazek: seksualną mapę. Temat ten jest do
dziś reklamowany na stronie internetowej audycji: "Czy zastanawiałeś się
kiedykolwiek, ile osób i gdzie uprawia właśnie teraz seks? Można to sprawdzić na
nowej stronie [tu podano nazwę tej strony – przyp. B.B.] – wymyślonej przez
młodego Polaka. Serwis umożliwia dzięki wykorzystaniu technologii GPS i map
Google zaznaczanie na mapie miejsc swych miłosnych podbojów".
Dzięki systematycznemu oglądaniu "Pytania na śniadanie" Staś polubił też miłych
polityków, których zapraszali gospodarze programu. Jego sympatie jednak
niebezpiecznie podzieliły się pomiędzy Platformę Obywatelską, Sojusz Lewicy
Demokratycznej i PSL. A to Ewa Kopacz, minister zdrowia, na siłowni, a to Michał
Boni, który uwielbia Marylin Monroe do tego stopnia, że ma gdzieś w gabinecie
coś w rodzaju "ołtarzyka" na jej cześć (za wiedzą żony), a to uśmiechnięty
Janusz Piechociński, któremu dziennikarka bezceremonialnie odsłania brzuch, by
sprawdzić, czy schudł. Innych partii nasz sympatyczny ciekawski nie poznał. Mam
taki duży wybór – ucieszył się.
W maju tego roku doszło do poważnego incydentu. Autorzy programu pozwolili sobie
na emisję odcinka propagującego filmy pornograficzne. Wystąpił w nim rzecznik
wydawnictwa zajmującego się produkcją i dystrybucją filmów oraz czasopism
erotycznych i pornograficznych, organizator seksualnych mistrzostw Polski.
Prowadzący pytał o modne trendy w amatorskich filmach porno. Po ostrej
interwencji Piotra Strzembosza z Prawicy Rzeczypospolitej, który powiadomił
Krajową Radę Radiofonii i Telewizji o incydencie, ówczesny prezes TVP Romuald
Orzeł ukarał Alicję Resich-Modlińską, kierującą redakcją, upomnieniem, wydawcę
audycji – miesięcznym zawieszeniem w obowiązkach, a także obniżył wynagrodzenia
prowadzącym Marzenie Rogalskiej i Łukaszowi Nowickiemu. Kary wewnętrzne TVP były
nad wyraz łagodne, a nowy przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
zamknął sprawę we wrześniu, przesyłając do TVP pismo z przestrogą, by w
przyszłości nie doprowadzać do podobnych wykroczeń.
Wiedza Stasia poszerzyła się zatem znacznie. Jednego jednak nie przewidzieli
autorzy programu. Chłopiec był przyzwyczajony do raczej niekonwencjonalnego
myślenia. Zawsze zaskakiwał. Pomyślał, podrapał się w główkę i wysłał do władz
TVP i do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji własną listę pytań na śniadanie:
Dlaczego regularnie w audycji musi się pojawiać temat promujący prawa
homoseksualistów lub transseksualistów? Dlaczego przedstawiany jest tylko jeden
punkt widzenia, a prowadzący najczęściej prezentują postawy aprobujące
oczekiwania mniejszości seksualnych lub zwolenników zapłodnienia in vitro?
Dlaczego niemal nigdy nie pojawiają się w programie pozytywne przykłady
działalności polityków PiS i organizacji kościelnych oraz poglądy osób
prezentujących konserwatywny punkt widzenia? Dlaczego drastyczne tematy o
seksie, a nawet pornografii oznaczone są jako program przeznaczony dla dzieci i
emitowane rano? Dlaczego tylko wąska grupa osób o poglądach lewicowych i
liberalnych promuje w TVP 2 codziennie rano swoje książki, filmy i spektakle?
Dlaczego wykluczone zostały zapatrywania kilkudziesięciu procent Polaków, którzy
mają prawo do adekwatnej obecności swego światopoglądu w programach Telewizji
Polskiej?
Wszystko to Staś musiał zrobić sam, bo – jak wiadomo – mamę od jego pytań tak
rozbolała głowa, że musiała zażywać staroświecki brom, a ojciec, wyszedłszy po
rozum do głowy, dotychczas nie powrócił…
Barbara Bubula
