W cierpiącym człowieku widział Chrystusa
Z ks. Jackiem Bazarnikiem, kapelanem Instytutu Pomnika – Szpitala Centrum
Zdrowia Dziecka w Warszawie, rozmawia Mariusz Kamieniecki
W liście do Centrum Zdrowia Dziecka Sługa Boży Jan Paweł II napisał: "Wasz
szpital jest sanktuarium odkupieńczego cierpienia". Słowa te wypowiedział
człowiek, który sam doświadczył boleści…
– To była odpowiedź na list, który do Ojca Świętego wysłały chore dzieci. Jest
to także spojrzenie Papieża na niewinne cierpienie. Tak często w aspekcie tych
papieskich słów mówię do rodziców, których dziecko cierpi czy umiera, że to już
nie jest Kubuś, Jacek czy Edytka, ale Chrystus. Przytaczam tutaj słowa św. Pawła
Apostoła z Listu do Galatów: "Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża.
Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus". Te słowa często są pociechą
dla rodziców i dla dojrzałych poprzez cierpienie dzieci. Jan Paweł II podczas
spotkań z chorymi apelował, aby się nie zmarnowało cierpienie, które zjednoczone
z Chrystusem, z Jego krzyżem, ma wartość odkupieńczą, przynosi światu zbawienie,
grzesznikom nawrócenie. W przypadku naszego szpitala, gdzie jest prawie tysiąc
łóżek, określenie "sanktuarium odkupieńczego cierpienia" ma głęboką treść.
Przypomina mi św. Faustynę, która – jak relacjonuje w swoim "Dzienniczku" –
pytała Chrystusa: dlaczego cierpią i umierają niewinne dzieci. Jezus ze łzami w
oczach odpowiedział: bo jeszcze one utrzymują ten świat w istnieniu. Jest zatem
zależność między światem pogrążonym w grzechu a tym najbardziej niewinnym
cierpieniem, które jest ekspiacją i wynagrodzeniem za grzechy ludzkości.
Wszyscy pamiętamy Papieża umęczonego, który pokornie łączył cierpienie z
ofiarą. Skąd było w Nim tyle sił?
– Myślę, że jest to dowód na głęboką świętość Jana Pawła II, którą mogliśmy
obserwować. "Bez ofiary nie ma miłości" – mawiał św. Maksymilian M. Kolbe,
którego Ojciec Święty kanonizował i znał doskonale te słowa. Cierpienie Papieża
było najpiękniejszą i najbardziej doniosłą encykliką skierowaną do ludzkości.
Znam doświadczenia rodziców i dzieci z naszego szpitala, że śmierć Sługi Bożego
poprzedzona cierpieniem i ofiarą dodawała im sił i pozwoliła inaczej spojrzeć na
cierpienie swoje czy swoich bliskich.
Jan Paweł II miał szczególny szacunek dla chorych, nazywał ich skarbem i mocą
Kościoła.
– W chorym, cierpiącym człowieku widział Chrystusa. Chciał wskazać światu, że
Pan Bóg poprzez cierpienie, ale też moc i chwałę Zmartwychwstałego, daje nam
szansę na udział w tej chwale. Daje nam zatem nadzieję, którą w cierpieniu,
chorobie najczęściej tracimy, poddając się rozpaczy. Jan Paweł II chciał nas
uchronić od tej beznadziei, co potwierdził swoim cierpieniem, także w ostatnim
etapie życia, kiedy odchodził na oczach świata.
Czy w swojej służbie spotyka Ksiądz ludzi, dla których wzorem cierpienia jest
Jan Paweł II?
– Widzę to bardzo wyraźnie. W naszej szpitalnej kaplicy mamy obraz Ojca
Świętego, przed którym ludzie się modlą. Szybko znikają obrazki z podobizną
Papieża i z modlitwą o Jego beatyfikację, wykładane na parapecie kaplicy. Często
spotykam ten wizerunek zawieszony nad łóżeczkiem dziecka, szczególnie takiego
maleńkiego. Jest to wyraz głębokiej wiary rodziców, którzy upatrują w
orędownictwie Sługi Bożego, jeżeli nie łaskę cudownego uzdrowienia, to
przynajmniej zrozumienia i przyjęcia z wiarą tego cierpienia. W swojej posłudze
spotkałem dzieci w różnym wieku, które miały świadomość cierpienia i umierania.
Mam przed oczyma obraz kilkunastoletniego chłopca, który najpierw bardzo się
buntował, ale potem poprosił o spowiedź. Kiedy otrzymał rozgrzeszenie i przyjął
Komunię Świętą, złapał mnie za rękę, prosił, aby przy nim usiąść, i wyszeptał:
"Powiedz mi, czy jest życie po życiu, czy jest Niebo?". Odpowiedziałem:
"Marcinku, z całego serca cię o tym zapewniam, bo ja wierzę i żyję nadzieją
Nieba, więc bądź spokojny". Był też Hubercik – trzyletni chłopczyk, który bardzo
cierpiał. Przyszedłem do niego dosłownie na chwilę przed śmiercią. Miał już
główkę przechyloną na bok. Gdy zobaczył mnie, chciał się uśmiechnąć, a ja
powiedziałem do niego: "Huberciku, czy będziesz o nas pamiętał w Niebie?". To
małe dziecko bardzo świadomie przytaknęło główką i umarło na moich rękach.
Dziękuję za rozmowę.
