Pomoc jest ogromna, a wrażliwość serc niesamowita
Z ks. dr. Józefem Kubickim TChr, dyrektorem biura Zespołu Pomocy
Kościołowi na Wschodzie przy Sekretariacie KEP w Warszawie, rozmawia Małgorzata
Bochenek
Proces odradzającego się Kościoła katolickiego na Wschodzie jest bardzo
złożony, a sytuacja trudna. Jaka pomoc potrzebna jest przede wszystkim?
– Lekarstwem na trudne sytuacje jest modlitwa i dlatego poprzedzamy nią
wszystkie nasze poczynania. Dzięki niej Duch Święty, który kieruje całym
światem, podpowiada, co mamy czynić. Otwiera nasze serca na Boga, na drugiego
człowieka. Do Kościoła na Wschodzie kierowana jest pomoc modlitewna, finansowa i
materialna. Otaczamy swoją opieką byłe kraje dawnego Związku Sowieckiego, w tym:
Litwę, Łotwę, Estonię, Białoruś, Ukrainę, Kazachstan, Mołdawię, Gruzję,
Turkmenistan, Uzbekistan, Azerbejdżan, Kirgizję, Tadżykistan. W drugą niedzielę
Adwentu oprócz prośby o modlitwę kierujemy do wiernych w Polsce wezwanie, aby
ofiarami pieniężnymi wsparli Kościół na Wschodzie. Wolne datki pozwalają nam
podejmować konkretną pomoc przez najbliższy rok.
O co proszą katolicy ze Wschodu?
– W minionym roku otrzymaliśmy 360 różnych próśb, w zdecydowanej większości
dotyczyły one kwestii budowlanych, gdyż mimo przeszkód powstają tam nowe
kaplice, remontowane są kościoły. Duża część zebranych w zeszłym roku ofiar
została przeznaczona właśnie na cele związane z budownictwem sakralnym.
Otrzymujemy wiele próśb o naczynia liturgiczne, kielichy, paschały, komże,
stuły. Zawsze staramy się odpowiadać pozytywnie na najpilniejsze
zapotrzebowania.
Czy była jakaś prośba, który w sposób szczególny zapisała się w Księdza
pamięci?
– Tak, chodziło o zakup pieca elektrycznego. To wyjątkowe życzenie dotarło do
nas z dalekiej Syberii. Tamtejsi katolicy prosili o piec do kaplicy, w której
temperatura spada do 20 stopni poniżej zera. Oczywiście otrzymali tę pomoc.
Które placówki kościelne na Wschodzie odwiedził Ksiądz w ostatnim czasie?
– Odwiedziłem m.in. Turkmenistan. Mieści się tam jedyna katolicka placówka, w
Aszchabadzie. Pracuje tam Polak o. Andrzej Madej OMI. Przez trzynaście lat udało
mu się powiększyć wspólnotę parafialną od kilku do stu osób. Prowadzi
duszpasterstwo rodzin, małżeństw. Jest także katecheza dla dorosłych, działa
grupa Kościoła Domowego. Organizowane są spotkania młodzieżowe i pielgrzymki. I
choć nie ma jeszcze miejsca wyznaczonego pod świątynię, to jednak tam gdzie
mieszka i gdzie urządził kaplicę o. Andrzej, na Mszy św., modlitwie, spotkaniach
gromadzą się licznie i dorośli, i młodzi, i dzieci. Po celebrze liturgicznej
odbywa się agapa, która również stwarza okazję do rozmowy, refleksji nad
bieżącymi problemami. Panuje tam wyjątkowa rodzinna atmosfera, pełna miłości,
zaangażowania, gościnności – na wzór pierwszych chrześcijan. Ich postawa
naprawdę buduje.
Nasza pomoc świadczy także o jedności Kościoła powszechnego…
– Przed sześciu laty podjęto w Kościele na Wschodzie ważną inicjatywę. Druga
niedziela Adwentu obchodzona jest tam jako dzień modlitwy wdzięczności za tych
wszystkich, którzy ich wspierają. Zatem wzajemnie staramy się ubogacać i trwać w
jedności i wierności Chrystusowi. Kościół na Wschodzie potrzebuje pomocy,
otwarcia naszych oczu na ogromne potrzeby. Staramy się odpowiadać na konkretne
prośby przychodzące z tamtych krajów.
Trzeba także podkreślić, że na całym świecie jest wiele organizacji
zaangażowanych w tę pomoc – tak bardzo oczekiwaną, bez której tamtejsi katolicy
nie daliby sobie rady.
Czy Polacy – mimo często ciężkiej sytuacji materialnej, której sami
doświadczają – wspierają tamtejszy Kościół?
– Pomoc jest ogromna, a wrażliwość serc niesamowita. Bardzo gorąco i serdecznie
dziękujemy naszym darczyńcom, ofiarodawcom, bo bez nich nie moglibyśmy wspierać
odradzającego się Kościoła na Wschodzie.
Pomoc podejmowana jest na bardzo wielu płaszczyznach…
– Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy Konferencji Episkopatu Polski
otacza wspomniane kraje pomocą personalną. Na Wschodzie pracuje obecnie 250
księży diecezjalnych z Polski, blisko 500 kapłanów zakonnych, ponad pół tysiąca
sióstr, 23 braci zakonnych, a także kilkanaście osób świeckich. To chyba
najcenniejszy dar, jaki mógł dać tamtejszemu Kościołowi Kościół w Polsce. Bardzo
ważna jest pomoc katechetyczna, edukacyjna. Pracujących tam wyposażamy w mszały,
czytania liturgiczne, modlitewniki. Posyłamy tam czasopisma, wśród nich jednym z
najistotniejszych jest "Liubitie drug druga" [rosyjska wersja czasopisma
"Miłujcie się!"]. Przez 10 lat mojej pracy w Zespole do krajów tych trafiło już
ponad milion egzemplarzy tego pisma. Jego kolportaż traktujemy jako ziarenka
Słowa Bożego posiane w miejscach, gdzie jest ono czytane. Największy nakład jest
w języku rosyjskim, ale wydawane jest także w językach polskim czy ukraińskim.
To czasopismo czytają nawet Koreańczycy i Chińczycy.
Każdego tygodnia dostarczamy Kościołowi na Wschodzie informacje na temat tego,
co wydarzyło się w Kościele powszechnym, a także w Kościele w Polsce. Oferujemy
pomoc dla dzieci poprzez fundusze przekazywane rokrocznie na letni wypoczynek,
który odbywa się pod hasłem "Wakacyjne spotkania z Bogiem". Jest to wspaniała
forma ewangelizacji wiążąca ze wspólnotą parafialną. Pomoc charytatywna trafia
przede wszystkim do ludzi starszych, chorych. Otrzymują oni od nas środki na
lekarstwa, a czasem nawet na leczenie.
Dziękuję za rozmowę.
